Endometrioza - nie załamuj się, walcz z nią jak najszybciej



Z ”endometriozą” a tak naprawdę z tym pojęciem po raz pierwszy spotkałam się w 2011 roku, gdy po wielu latach zmagania się z bardzo bolesnymi  i obfitymi miesiączkami zgłosiłam się do lekarza na wizytę kontrolną. Oczywiście lekarz stwierdził brak podstaw i wskazań do wykonania USG transwaginalnego - przecież to nic, że miałam prawie 25 lat i od kilku lat przyjmowałam tabletki antykoncepcyjne :-). Cytologia, recepta i do domu :-)

Po negocjacjach udało się!! Lekarz złamał się i zrobił badanie, które przebiegło w totalnej ciszy. Po wszystkim stwierdził tylko „Ma Pani endometriozę, daję Pani pół roku na zajście w ciążę, później już może być za późno”. Zbladłam a z gabinetu wyszłam zalana łzami. Jakie pół roku - pomyślałam- przecież za 8 miesięcy biorę ślub, nie mogę teraz, a poza tym nie czułam się gotowa psychicznie na ten etap, nie mówiąc o moim partnerze. Co odczuwałam w tamtym czasie można sobie wyobrazić. Doszkoliłam się z tej choroby i po kilku miesiącach postanowiłam skonsultować tą diagnozę z innym lekarzem. Tak trafiłam do fajnej Pani doktor, która wytłumaczyła mi na czym ta choroba polega, że tak naprawdę jej przyczyna nie jest znana do tej chwili, no i nie ma co czekać bo faktycznie USG pokazuje obraz typowy dla endometriozy.

Z marszu dostałam skierowanie na badanie poziomu białka w organizmie, którego zawyżona ilość może wskazywać na endometriozę lub nowotwór …uff wyniki w normie. Następnym możliwym krokiem było pobranie próbki z chorego jajnika w szpitalu - nie zgodziłam się. Stwierdziłam, że chyba za bardzo obawiam się jakiś komplikacji, zrostów i itp. wymyślonych w mojej głowie negatywnych skutków tego zabiegu :-). Doktor zaproponowała, abyśmy spróbowały przez jakiś czas z tabletkami „Visanne”, które zostały stworzone z myślą o leczeniu tej choroby i wiecie co - pokochałam je z kilku powodów :-)
1)      Przez czas ich przyjmowania kobieta nie miesiączkuje – nareszcie brak wielodniowych skurczów podbrzusza i co najmniej dwóch dni mega bólu, przy których wyglądałam okropnie, w pracy pół dni spędzałam w toalecie lub na łykaniu kolejnych tabletek, a w domu tylko spałam a i tak byłam niewyspana;
2)      Brak jakichkolwiek napięć, wybuchów płaczu, zawahań humorów, przyrostu wagi..;
3)      Recepta była zawsze refundowana-  z ceny standardowej ponad 150 zł, płaciłam ok. 4 zł co 28 dni;
4)  Mój portfel zaoszczędził – wcześniej co miesiąc byłam zmuszana do zakupu tzw. wyprawki miesiączkowej :-) Ibuprom max, No–spa forte, no i oczywiście produkty higieny w kosmicznych ilościach;
5)      Po 4 m-cach przyjmowania tych tabletek była poprawa widoczna podczas badania USG;
6)  Po 12 m-cach zakończyłam leczenie – badanie USG nie wykazało żadnych zmian chorobowych , obraz był prawidłowy :-)

Takim oto sposobem po pierwszej miesiączce, którą miała dostać po roku przerwy mogliśmy z ”mężem” starać się o dzidziusia :-) UDAŁO SIĘ ZA PIERWSZYM RAZEM !!!! Teraz czekamy na naszą pociechę i odliczamy dni do wyznaczonego terminu. Fakt ciąża nie przebiega idealnie, trochę już przeszliśmy, a ilu lekarzy poznaliśmy (o tym później) ale to nic, grunt, że synek jest zdrowy i rozwija się prawidłowo :-)
A jak wyglądało wasze pierwsze spotkanie z tak drastyczną diagnozą i walka z tą chorobą?
Mam nadzieję, że również wam lekarz dobierze/dobrał taką metodę, która zaleczy tą okropną chorobę. U mnie wystarczyły jedynie tabletki, ale wiem, że w wielu przypadkach tak proste rozwiązanie staje się niewystarczające.  Mam nadzieje, że chociaż jedną zmartwioną kobitkę podniosłam na duchu, że to wcale nie wyrok, a jedynie etap w życiu który trzeba przejść jak najszybciej :-)

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka