Człowiek do poprawki ?



Wyczekiwanie na swoją kolejkę u lekarza stało się dla mnie chlebem powszednim. Niezależnie czy jest to wizyta prywatna czy w ramach NFZ opóźnienia są wpisane w ten zawód.
Tylu lekarzy co odwiedza kobieta ciężarna, dodatkowo mając cukrzycę, z podejrzeniem zespołu Downa u płodu, skierowana na amniopunkcję (…) uczy człowieka cierpliwości.
Liczne  badania krwi potrafią zahartować nawet taką „bojącą dupę” jak ja.

Dziś, czekając na badanie kontrolne u lekarza prowadzącego towarzyszyły mi dwie młode kobitki w tak samo zaawansowanej ciąży co ja.
Widać, że obie bardzo przypadły sobie do gustu. Miały jeden wspólny temat:
jedna z nich od 5 minut powinna być w gabinecie a tak naprawdę siedzi jeszcze w poczekalni! Zdenerwowane były niemiłosiernie :-)

Fakt, wizyty umawiane są na określoną godzinę, jednak każdy wie, że jest to jednie przybliżony czas przyjęcia przez lekarza. Tam w środku przecież siedzi inna kobieta oczekująca na dziecko, a może go pragnąca lecz z jakiś powodów nie mogąca go mieć, młoda osoba dowiadująca się o jakimś nieszczęściu, bądź właśnie informowana o długo wyczekiwanym cudzie. Niezależnie która z tych sytuacji ma miejsce każdy ma prawo dopytać, gdy poznaje nowe fakty o swoim stanie.

A może lepiej wrócić do systemu, gdzie nie ma umawianych wizyt, gdzie lekarz przyjmuje w oznaczone dni w określonych godzinach? Zasada: kto pierwszy ten lepszy, o której przyjdziesz o tej zajmiesz kolejkę i po tylu pacjentkach nadejdzie twoja kolej.
Wtedy chyba nie było lepiej ale może nie mielibyśmy na co narzekać? Chociaż….

Portal informacyjny Polscott24 działający na terenie Szkocji i Anglii zbadał kwestię z czego słyną Polacy za granicą. Pierwsze, zacne miejsce zajęło nasze narzekanie – może taka nasza mentalność?
Może niezależnie jakie udogodnienia zostaną wprowadzone My i tak będziemy narzekać?

Przyznam, że tu jestem cierpliwa,  ale jak mam iść do Urzędu, na pocztę…….
Moje nerwy sięgają zenitu, a w środku wszystko się gotuje :-) Nawet nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Muszę nad sobą popracować bo w tym szybkim świecie, gdzie liczą się każde minuty, a my ciągle się śpieszymy o nerwy bardzo szybko. 
Przecież tam po drugiej stronie pracują ludzie mogący mieć gorszy dzień, mający problemy wpływające na ich samopoczucie. 
Hmmm.... tylko czy w niektórych wydziałach Urzędów pracownicy nie przyjmują jakby mieli same gorsze dni? 
A może tak jak pokazują badania Polak musi narzekać bo to jego cecha wrodzona? :D

A jak jest u Was? Należycie do grupy spokojnych i wyrozumiałych ludzi czy tych w gorącej wodzie kąpanych ?


Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Ja jestem w gorącej wodzie kąpana i dlatego omijam państwową służbę zdrowia. A prywatnie, jak jestem zapisana na konkretną godzinę, to punktualność do 15 minut mogłaby obowiązywać. Niestety, w ciąży chodziłam do pani doktor co nie uznawała żadnych zapisów. Koszmar, czasami po 2,5 godziny się czekało. Pani doktor podziękowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt 2,5 h to już wyższa szkoła jazdy :) Jeszcze twojego rekordu nie pobiłam i nie wiem jakby zareagowała :)

      Usuń
  2. Ja jestem wybiórczo spokojna. U lekarza grzecznie poczekam, bo - jak pisałaś - każdy ma prawo wypytać o wszystko i dostać max uwagi specjalisty. Na mojej starej poczcie - megawk**w na panie, którym nigdy nic nie pasuje, wiecznie zamknięte jedno okienko i zero pomocy. Ale o dziwo, gdy zaczęłam to zlewać, to jakby i one się poprawiły ;) ale to już kwestia mojej optyki. Także polecam wyluzować, wliczyć takie sytuacje w kalkulacje czasu i zabierać czasoumilacze, np. książki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham pocztę - 5 okienek na sali z czego ZAWSZE jedno tylko otwarte :D

      Usuń
    2. Aha, przy okazji dodam, że nominowałam Cię do zabawy Liebster Blog Awards, szczegóły znajdziesz tutaj: http://logomatka.blogspot.com/2013/11/liebster-blog-awards.html :)

      Usuń
  3. wszystko zależy od sytuacji. Wydaje mi się, że narzekanie w rękach człowieka jest narzędziem osłabiającym poziom frustracji. Czasami jednak obraca się przeciwko temu, który po nie sięga, bo nakręca spiralę niezadowolenia. Wydaje mi się, że czasami brakuje nam ludzkiej uprzejmości. Wg mnie kobiety ciężarne powinny być obsługiwane poza kolejnością bez dwóch zdań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładnie napisane :)
      Z tą obsługą poza kolejnością to różnie: bo człowiek starszy twierdzi, że to on powinien być pierwszy, człowiek zasłużony, że on :)
      Dziękuję, że mnie odwiedziłaś :)

      Usuń
  4. Ja jestem na ogół spokojna, ale gdy ktoś bezczelnie wpycha się w kolejkę gdy siedzą praktycznie same ciężarne trafia mnie szlag. Pod koniec ciąży na szczęście chodziłam tylko i wyłącznie prywatnie i byłam przyjmowana zazwyczaj nawet przed czasem.
    A polskiej mentalności się nie zmieni, tak już jest zakodowane, że Polacy uwielbiają narzekać, jak nie za zimno to za gorąco jak sypie śnieg źle jak nie ma to jak to tak zima i święta bez śniegu i tak w kółko.
    Życzę Tobie i maleństwu dużo zdrówka i wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj prawda, ja często narzekam, że mi albo za gorąco albo, że pada deszcz :D

      Usuń
  5. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award :) Więcej info: http://misiaikot.blogspot.com/2013/11/liebster-blog-award.html

    Pozdrawiam serdecznie!

    http://misiaikot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo.Zaraz zapoznam się z zasadami. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. A ja po trochu mam i z tych i z tych. Zależy od sytuacji, mojego samopoczucia i posiadanego zapasu czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Osobiście też nie znoszę tej naszej narodowej cechy jaką jest narzekanie na wszystko i na wszystkich, ale...
    No właśnie "ale"! W obydwu ciążach chodziłam do ginekologów prywatnie, gdzie umawiali Oni wizytę co 15minut... Hello! Samo rozebranie się i ubranie, to już chwila, zwłaszcza zimą, do tego dzień dobry, do widzenia i choćby w największym skrócie streszczenie tego, z czym się przychodzi... No to nijak się ma dla mnie te 15minut do czasu jaki potrzebują dla każdej pacjentki. Tym bardziej, że choćby nastolatka rozbierze się i ubierze dużo szybciej niż 70latka, albo kobieta w 40tygodniu ciąży- tutaj sprawność i szybkość porównywalne :) Moim zdaniem to lekarze sami wprowadzają ferment w tych poczekalniach, bo gdyby przeznaczyli sobie na każdą pacjentkę pół godziny-byłoby zupełnie inaczej. A potem budzą się koło 19-tej, że pacjentek cała poczekalnia, a Oni mają w planach przyjmować jeszcze tylko godzinę... Chociaż mój pierwszy ginekolog w ogóle się nie spieszył i nie raz zdarzało mi się wracać od Niego w zaawansowanej ciąży o 22.30 do domu...
    A co do poczty-miałam identycznie! O matko, jak ja tam w myślach klęłam na te leniwe baby... Dopóki moje życie nie potoczyło się tak, że sama wylądowałam po drugiej stronie, na okienku pocztowym :) No i zapewniam Cię, że w praktyce to wygląda zupełnie inaczej i teraz znając specyfikę tej pracy i funkcjonowania samej poczty, idąc tam stoję i grzecznie czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale umawiając co 30 min przyjmą mniej kobiet a co za tym idzie.... mniej zarobią :) Lekarze liczą, że jakoś to się poprzesuwa i ktoś przyjdzie tylko po receptę to wtedy kobieta ciężarna wskoczy na część jej wizyty :)

      Usuń
    2. Dokładnie, o kwestii finansowej już nie napisałam, bo i tak prawie esej z tego mojego komentarza wyszedł, ale ten mój pierwszy gin to był dopiero kasiarz, bo ja wracając od Niego o tej nieludzkiej porze, zostawiałam w poczekalni jeszcze co najmniej z 10 innych kobiet, więc do której On tam siedział?! No ale czego się nie robi dla kasy :)

      Usuń
  8. Cierpliwość na pewno nie jest moją domeną, ale puki nikt nie zajdzie mi za skórę, zachowuje się w sposób cywilizowany to może mieć pewność, że ja również taka będę. Jednakże gdy ktoś przekroczy moją granicę (nawet jej nie znając) to nie mam zahamowań, dlatego też moja mama zabiera mnie do urzędów itp placówek ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jakiś plus się znalazł - mama ma pożytek z córki :) Ja jestem z tych co w sobie duszą i nigdy nie zwrócę uwagi drugiej osobie. Czekam grzecznie a później w domu mężowi psioczę co musiałam przeżyć :D

      Usuń
  9. Ja jestem dość cierpliwa, czasami denerwuje się ale w środku...ale zazwyczaj wtedy kiedy się spieszę i po to wybrałam wcześniejszą godzinę. Gdy mam czas nie ma pośpiechu..ale nie wiem czy nie lepiej byłoby kto pierwszy ten lepszy :) tylko wtedy od rana byłaby kolejka i każdy musiałby przyjść z samego rana zająć kolejkę a wchodził by po południu ;D

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy u siebie jednego takiego lekarza co praktykuje zasadę kto pierwszy ten lepszy :) Najgorsze, że jest bardzo dobrym specjalistą i pewnie z natłoku obowiązków nie ma czasu na odbieranie telefonów i umawianie z dzienniczkiem w ręku :) Bratowa u niego prowadziła ciążę - praktyka była jedna. Brat jedzie po pracy zamawia kolejkę, ona w tym czasie przyszykowuje się w domu i później zamiana. Tak zdarzało się, że wracała po 20:00 do domu :)

      Usuń
  10. Ja zdecydowanie jestem w gorącej wodzie kąpana.Jeśli sobie coś umyślę muszę to załatwić już,nienawidzę czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znoszę czekać, nie lubię stać w kolejkach, nie znoszę kiedy ludzie marudzą, że nie chce im się stać i czekaż, bo już powinni być w środku (od taka niecierpliwa baba ze mnie i trochę pies ogrodnika, bo ja w duszy marudzić mogę, ale na głos innym zabraniam).
    Życzę zdrowia Tobie i Twojemu maluszkowi :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo bym chciała być spokojna i wyrozumiała ale czasem się nie daje niestety. Może faktycznie narzekanie to cech wrodzona Polaka- na pewno coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ja też nie mam nic na swoje usprawiedliwienie :) Tłumaczę sobie, ze taka moja mentalność :D

      Usuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka