Home, sweet home :)

Jak mówi stare przysłowie "Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej" :-) U mnie sprawdza się to idealnie. Pomimo, że kocham swoje rodzinne miasto będąc w ciąży cenię sobie obecne cztery kąty. 

Jeszcze niedawno w piątkowe popołudnia, gdy wybiła godzina zakończenia pracy wsiadaliśmy w samochód z torbami spakowanymi na cały weekend i jechaliśmy do rodziców. Uwielbiamy to małe miasteczko skąd pochodzimy, gdzie mamy przyjaciół i zawsze coś się dzieje. Najważniejsze - czas leci jakby dwa razy wolniej :-) 

U mamusi jest cudownie, nie ma na co narzekać, tym bardziej, że mam towarzystwo do pogadania leżąc na kanapie :-) Dogadujemy się idealnie, a jak się nudzimy to zawsze we dwie a nie w pojedynkę :-) Jednak będąc w tak zaawansowanej ciąży zauważyłam duże zmiany. Wieczorami ciągnie mnie do Olsztyna. Nie dlatego, że czuję, że tu jest moje miejsce. Tu mam swoje cztery katy a w nich swój rytm dnia, swoją prywatność, swoje łóżko na którym jako tako wysypiam się z tak dużym brzuchem :-). U rodziców, gdy przychodzi pora spania nie mogę znaleźć sobie miejsca. Wcześniej to nic, że rzeczy były wrzucone w jedną torbę podróżną, nie zwracałam na to uwagi. Mogłam tak żyć tygodniami. Teraz jedna noc i już tęsknie za swoim kątem, harmonogram wypracowanym w ciągu ostatnich miesięcy. Każde odstępstwo powoduje, że czuję się niezorganizowana. Hormony chyba dają już o sobie znać :-) Tylko dziwne bo mój mąż ma tak samo. A może starość nas dopada i zaczynamy dziwaczeć :-)

Na szczęście niedługo zakończymy prace remontowe i tam "wreszcie" osiądziemy na stałe :-) Bardzo się cieszę z tego powodu. Nasz synek będzie miał świetną opiekę - babcię, a dookoła siebie pełno kuzynek i kuzynów. Już nie mogę doczekać się dnia, gdy zamieszkamy na swoim wśród swoich. Gdzie wieczory będziemy mieli dla siebie - naszej trójki państwa N. :-)

A jak u was? Też tak chętnie wracacie wieczorami do swoich czterech katów ?

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Oj tak, od kiedy mamy swoje miejsce, swój dom a właściwie mieszkanie w pełni popieram słowa, że wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. U siebie czuję się najlepiej i chętnie u wracam, tu wszystko jest takie moje.. Masz rację, u mamy jest cudownie ...ale po latach ciągnie do siebie ;)
    Pozdrawiam.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś mój mąż stwierdził, że to nie jest oznaka dziwaczenia a dojrzewania :D
      Może coś w tym jest :-)

      Usuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka