Moje dziecko Geniuszem?




Eh ci mężczyźni :D
Wczoraj mój drogi mąż przyszedł z pracy i zaczął opowiadać jak to teraz ciężko być rodzicem! Pomyślałam co za bzdury gada ! Skąd on może to wszystko wiedzieć skoro dopiero w styczniu po raz pierwszy zostanie ojcem…… chyba, że czegoś nie wiem :D

Pracuje w gronie kobiet. Najbardziej wylewana z nich niedawno po raz trzeci została mamą. Będąc na spotkaniu pięciolatków pani przedszkolanka rozdała kartki i poprosiła o naszkicowanie granic Polski. Jeden z podopiecznych dodatkowo zaznaczył granice województw i miasta wojewódzkie. Przestraszony stwierdził: „A co jak nasze dziecko też dostanie takie zadanie i naszkicuje…. kółko”. Myślałam, że żartuje i z uśmiechem odpowiedziałam: „o ile będzie umiał naszkicować to kółko”. 

Źródło: Internet
Spojrzał na mnie i dalej ciągnął temat „Bo kolega z pracy to nawet telewizora w domu nie ma, aby W. nie przesiadywał przed nim. Zamiast bajek kupują mu atlasy, książki naukowe, uczą go czytać, składać orgiami…” .

Bardzo fajnie, że tak robią, jeżeli to sprawia przyjemność również ich synkowi i robią to ze względu na jego chęć uczestniczenia w tym, a nie dla siebie, czemu nie. Przecież być rodzicem to nie tylko spłodzić i urodzić. To sztuka całego procesu wychowania, pielęgnowania, kształtowania i rozwijania. 

Należy pracować z dzieckiem, uczyć systematyczności, odpowiedzialności, szacunku do drugiego człowieka, rozwijać JEGO pasje i zainteresowania. Ważne, aby dziecko czuło się szczęśliwe i kochane, aby miało wsparcie w rodzicach i aby wiedziało, że nawet jak kiedyś powinie mu się noga ma gdzie wrócić – do swojego DOMU, gdzie jest kochany i akceptowany takim jaki jest.

Bo czy dziecko musi być Geniuszem, który zna wszystkie państwa i ich stolice, język i flagę? 

Liczę, że będziemy rodzicami bardzo intensywnie skupiającymi uwagę na naszym dziecku, gdzie nigdy nie zabraknie czasu na jego rozwój. 
Życzę sobie, aby Nasze dziecko było Geniuszem jednak w tej dziedzinie którą sam sobie wybierze, którą będzie kochało i która da mu radość.  Jednak jak do nauki będzie noga pomimo naszych i jego wysiłków, wielogodzinnego ślęczenia nad książkami średnia dalej poniżej przeciętnej mogę mieć żal do niego? Po kimś w końcu to odziedziczył :)
 A jak pokocha pływanie, sztuki walki, będzie chciał zostać mechanikiem to nic złego się nie stanie. Czerwony pasek na świadectwie nie daje przepustki do lepszego świata.
 Bo być Geniuszem to nie tylko rozwiązywać zadania matematyczne, budować wieżowce, czy wynaleźć lek na chorobę.

Być Geniuszem to znaleźć w tym zwariowanym świecie swoje miejsce i ścieżkę którą chce się dążyć i która pozwala na samospełnienie. Dla matki nie ma znaczenia czy dziecko jest fryzjerem, pielęgniarką, urzędnikiem – cudowne, że po prostu jest!
 

Udostępnij ten post

17 komentarzy :

  1. Bardzo mądry, ale i zabawny wpis :) Oj Ci tatusiowie, i Ich ambicje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe tylko zdziwiło mnie jego przejecie tym wszystkim, wiedząc jakie ma zdanie na ten temat - gdyby mógł cofnąć czas nie poszedłby na studia tylko na mechanika lub na coś co dałoby mu zawód i możliwość samozatrudnienia. Wiele kierunków studiów istnieje nie wiadomo po co - rozwój bezrobocia dla ludzi z mgr przed nazwiskiem :D

      Usuń
  2. Płentę nadaje zdanie "
    Być Geniuszem to znaleźć w tym zwariowanym świecie swoje miejsce i ścieżkę którą chce się dążyć i która pozwala na samospełnienie." :)


    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko właśnie to wydaje się najtrudniejsze :/Mały odsetek ludzi pracuje i żyje z tego co daje mu im radość :/ Życie weryfikuje wiele marzeń, a szkoda :)

      Usuń
  3. Zgadzam się w stu procentach. Mi rodzice zatruli dzieciństwo i młodość wbijając mi do głowy, że jak gorzej się uczę, to jestem gorszym człowiekiem. Pamiętam jak dziś, jak mi tatuś załatwił zajęcia z angielskiego w dzień i o godzinie, kiedy miałam próby zespołu tanecznego. Specjalnie, bo uważał, że taniec to głupota. Efekt, nie tańczę, ale i angielski u mnie mocno kuleje. Nie zafunduję mojemu dziecku takich wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za namową rodziców poszłam do liceum o profilu matematyczno - informatycznym a na studia z ekonomii zamiast zostać stomatologiem. To prawie to samo, czyż nie ? :D

      Usuń
    2. Moi rodzice tak kierowali moją ścieżką edukacji, że teraz mam wykształcenie po troszku ze wszystkiego.;)

      Usuń
  4. Bardzo ładnie napisałaś i mam takie same przemyślenia jak Ty. Mogę swobodnie podpisać się po tymi słowami ;)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ano... zarabianie na swojej pasji to przywilej. Moja rodzina skalkulowała też, że powinnam zostać dentystą, ale ja się uparłam, że książki będę robić. I robię... I nie tylko. :) Ale podpowiem: na marzenia nigdy nie jest za późno. Mam wśród znajomych osoby w zaawansowanym wieku i młodsze też, które (odpowiednio nakręcone, to fakt) przemeblowały swoje życie. Żeby nie szukać daleko: mój Tomek po 17 latach rzucił księgowość, żeby realizować się w branży szkoleniowej, bo tu czuje swoje flow, tu jest jego żywioł. Przy pomocy odpowiednich narzędzi dowiedział się też, że nigdy, ale to nigdy nie powinien tykać się prac takich jak księgowy. Dziś pracujemy też z ludźmi, którzy są w takim miejscu, w którym czują, że nie chcą być - i pytają, co dalej. To naprawdę truizm, co teraz napiszę, ale życie jest jedno (j-e-d-n-o) i szkoda go na realizowanie czyichś planów. A samozatrudnienie można znaleźć w każdej branży, wystarczy się odważyć.
    -- koniec mentorstwa -- :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż też walczy z księgowością - początkowo fajnie, bo spokojna posadka, jeszcze w budżetówce. A teraz - wolałby babrać się w smarach :) Dla rozrywki chodzi do kolegi do lasu na wycinkę - aby poczuć, ze żyje :D

      Usuń
  6. Bardzo ładnie ujęte, ale teraz gonią wszyscy by dziecko już w wieku 10 miesięcy było lepsze, mądrzejsze i umiało jak najwięcej. Nie którzy mają pęd by wszystko ich dziecko umiało najlepiej, ale nie o to chodzi, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, też mam takie zdanie :) Teraz będąc na podtrzymaniu proszę, aby doczekać do stycznia. Dlaczego? Niech moje dziecko ma rok więcej dzieciństwa. Niech nie idzie do przedszkola mając 2,5 roku a mając 3,5 roku. Na naukę będzie miał jeszcze czas :)

      Usuń
  7. Miałam we wrześniu na placu zabaw spotkanie z "matką wariatką". Jej córka ma własne zdanie, ma 3 latka, ale mentalnie jest czterolatkiem bo była w żłobku, nie odstaje w grupie przedszkolnej, nudzi się bo jest lepsza od innych i o wiele lepiej wszystko potrafi, przeprowadziła konfrontację wychowawczyni z córką bo przecież córka wie lepiej. Koszmar.
    Trzeba mieć dystans, i niestety nasze dziecko nie zawsze będzie idealne więc nie można też być zaślepionym, tylko trzeźwo na wszystko patrzeć.

    30-tka
    zapraszam do mnie http://mojelatatrzydzieste.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow ciekawy przypadek !! Chociaż podejrzewam, że nie jedna przedszkolanka miała bliskie spotkanie z nadgorliwymi mamusiami :) Bo moje dziecko..... itp :D

      Usuń
  8. Nominowałam twój blog do Liebster Blog Awards, zapraszam do zabawy
    http://dziennik-mamy.blogspot.com/2013/12/liebster-blog-awards.html#more

    OdpowiedzUsuń
  9. Przesympatyczny wpis, bardzo trafny :) Nic tak nie pozbawia dzieciństwa jak przerośnięte ambicje rodziców... trzeba umieć znaleźć złoty środek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mądry wpis, bardzo potrzebne słowa.
    Z mężem też doszliśmy do wniosku, że nie jest ważne to aby mały z pamięci recytował wszystkie możliwe wiersze, znał miliard języków, śpiewał, tańczył i haftował. Ważne żeby rozwijał swoje pasje :)

    http://aleksander-odkrywa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka