RODZIĆ PO LUDZKU TO MIEĆ WYBÓR



Małymi krokami zaczynam szykować się na dzień przyjścia nowego członka naszej rodziny. Czytam, oglądam i staram się przygotować na ten dzień psychicznie, fizycznie, teoretycznie oraz rzeczowo.

Obecnym tematem numer 1 jest wybór szpitala w którym chciałabym rodzić. Czytam i oceniam przez zapoznanie się z zasadami przyjęć oraz zakresem usług w nich oferowanych – zarówno tych pod kątem bezpieczeństwa dla mamy i niemowlaka, jak i  zakresem dostępnych technik łagodzenia bólu.

Jedna usługa nie dawała mi spokoju i postanowiłam zgłębić  temat – mianowicie znieczulenie zewnątrzoponowe.

W miasteczku z którego pochodzę znajduje się jeden szpital na cały powiat. Kobiety tam rodzące nie mają możliwości otrzymania ZZO nawet, gdy akcja porodowa trwa kilkanaście godzin. Taka usługa nie przysługuje im również w opcji odpłatnej. Natomiast  w mieście w którym obecnie mieszkam i planuję rodzić jest ono udzielane w każdym szpitalu bezpłatnie.

Dlaczego tak jest? Co różni kobiety z małego miasteczka od tych z większych miast? Przecież każdy z nas płaci takie same składki, a w oczach NFZ wszyscy jesteśmy równi.

Rok temu ówczesny i obecny Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiedział zmianę przepisów w tej kwestii. Zmiana pozwalałaby na równy dostęp dla kobiet rodzących do różnych form łagodzenia bólu poprzez: masaże, gaz rozweselający, opioidy i znieczulenie zewnątrzoponowe. Prace nad projektem (podobno) zaczęły się już wcześniej, bo w 2010 roku. Minister pragnął projekt udoskonalić i wdrożyć w życie w trybie priorytetowym. Hmm… mamy przełom 2013/2014  a zmian nie widać.

NFZ dalej tak samo wycenia poród wielogodzinny, z powikłaniami, ze znieczuleniem, czy też bez znieczulenia. Szpitale dostają za każdy z nich ok. 1800 PLN. Dlatego podanie ZZO staje się dla wielu z nich nieopłacalne. Po co wydawać część tych środków na takie cuda?

 W dobie XXI wieku, gdzie wprowadzane są limity chyba już na wszystko, szpitale tną koszty, wprowadzają ograniczenia przyjęć, bądź zamykają oddziały z braku funduszy - zatrudnienie dodatkowego anestezjologa, który uśnieżyłby ból pacjentek staje się wyzwaniem finansowym. Głównie tyczy się to małych szpitali, gdzie liczba porodów istotnie odbiega od tych z miast wojewódzkich.

Według informacji podanych do wiadomości przez "Dziennik Gazeta Prawna" - Pobieranie opłaty za znieczulenie podczas porodu jest nielegalne. Mimo to wiele szpitali ma wyznaczoną cenę tej usługi. W niektórych pacjentki chcące uśmierzenia bólu dostają propozycję wykupienia "dobrowolnej cegiełki". Wiele kobiet decyduje się na to, bo inaczej nie mają szans na uzyskanie pomocy.
W sumie powinnyśmy się cieszyć, gdy taka odpłatna forma istnieje w naszej placówce.

Więc kto ponosi odpowiedzialność za ten stan?
Szpital, który oszczędza na pacjentkach? Podobno średni szacowany koszt porodu to ok. 1050 PLN. Co z resztą? Na co idą te pieniądze?

Czy może NFZ, które nie ujmuje w budżecie kosztów ZZO, dodatkowych rąk do pracy i dalej płaci takie same stawki za poród naturalny – ze znieczuleniem czy bez?

A może to niektóre z nas - kobiet rodzących? Może za dużo wymagamy od opieki zdrowia? 
Czy wolno nam prosić o to, aby poród stał się przyjemniejszy? Kiedyś przecież tego nie było i nasze mamy, babcie dawały radę. Czy nie robimy się za wygodne?

Każda z nas ma inny próg odporności na ból, każdy poród wygląda inaczej, no i każda z nas ma inne podejście do ZZO – jest tyle samo zwolenniczek co przeciwniczek.
Jednak zasadnicze pytanie brzmi: czy kobieta rodząca nie powinna mieć poczucia bezpieczeństwa, że gdy zmieni zdanie bądź poczuje, że nie daje rady ma możliwość poproszenia o ZZO?
 
W swoim imieniu pragnę napisać, że : „Moje ciało nie zna tego bólu, psychika nie wie na co będzie wystawiona -dlatego dla siebie samej chciałabym mieć możliwość skorzystanie z ZZO, gdy poczuję, że nadszedł ten moment. Taka świadomość uspakaja. Jak mówią hasła: RODZIC PO LUDZKU TO MIEĆ WYBÓR”

A jakie jest Wasze zdanie?

Udostępnij ten post

16 komentarzy :

  1. Tak samo jak Pani zastanawiałam się nad tym kiedy zbliżał się mój termin porodu..i chyba niestety jest tak, że budżet nie chce "wykładać" na nas - ciężarne XXI wieku- " bo czego my żądamy ?! Czy nam się w d...uszy poprzewracało ?! "
    Przecież to należy do naszej fizjologii (!), to jest wpisany etap w naszym życiu (!)
    Nasze praprababki, babki, ciotki i stryjenki rodziły "normalnie - bez" i żyją...a my co Wielkie Damy z zachciankami....


    Marzy mi się, by kiedyś i nasz Polski standard porodówek uległ zmianie - w tych miasteczkach gdzie wiele pozostawia do zyczenia...by mieć spokojną głowę i ducha, że będzie dobrze, bo mam prawo wyboru....bo niczego bardziej kobieta w ciąży nie potrzebuje jak takiego komfortu psychicznego.
    ...a niestety nadal są takie placówki (jak np. moja w której rodziłam) gdzie pracują te same zgorzkniałe położne od 25 lat, dla których słowo "empatia" przestało mieć znaczenie...

    Dużo, dużo uśmiechu i siły życzę na ten przyszły piękny czas :) !!!

    http://matkanatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz :)
      Moim zdaniem nasz cały system ochrony zdrowia daleki jest od ideału. Biura poselskie, urzędy pięknieją w oczach, a szpitale, przychodnie? W wielu przypadkach zostają od lat w takim samym stanie. W resorcie wiecznie brakuje środków - największą bzdurą są limity na porody - ot to polityka prorodzinna.

      Usuń
  2. To ja powiem Ci tak :) Z tym ZZO jest tak, że jak się zdecydujesz gdy Cie naprawdę boli to jest za późno juz bo urodzisz za nim zadziała ;) Lepiej prosić o gaz rozweselający wtedy :) Po za tym ćwiczenie mięśni kegla, masaż w trakcie ciąży dużo pomaga :) No i piłka od Fitnessu też wiele daje i ćwiczenia mięśni kręgosłupa w trakcie ciąży :)
    Na porodówce nam pomagał prysznic, mój Mąż swoją samą obecnością, i skakanie na piłce od fitnessu, a miałam poród wspomagany oxytocyną i do partych wg opowiadań Męża jest masakra a w trakcie partych to już blogość nastaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jaki poród będzie u mnie, jednak znam z najbliższego otoczenia kobiety rodzące po 16h, które dostały znieczulenie bo same o nie prosiły. Fajnie, że miały taką możliwość. Też chciałbym ją mieć - chociaż nie zakładam, że na 100% z niej skorzystam.
      Ćwiczenia fakt super sprawa i też słyszałam, że bardzo pomagają - tylko co z kobietami muszącymi leżeć plackiem i jedynie wstawanie do łazienki wchodzi w grę? One już są na starcie w gorszej sytuacji :/

      Usuń
    2. Kochana, masaż krocza możesz wykonywać mimo wszystko, a ćwiczenie mięśni kegla- to chyba rozmowa z ginekologiem bo są stany gdzie nie wolno. Co do znieczulenia, najlepiej dowiedzieć jak jest w szpitalu w którym będziesz rodzić, poproś o regulamin etc. Po za tym prysznic muszą Wam pozwolić wziąć, a tak po za tym ja pod Oxy siedziałam od 9 rano a o 22.35 urodziłam, a ze skurczami przyjechałam w sobotę urodziłam w poniedziałek ;) Więc spokojnie. Wg mnie to też jest nastawienie samej rodzącej. ja od początku nie chciałam ZZO bo nie chciałam mieć rutynowo naciętego krocza ;)

      Usuń
  3. Też mnie ten temat przeraża, w Polsce jak zawsze standard standardowi nie równy. Można oczywiście już po fakcie napisać skargę na szpital i otrzymać zwrot poniesionych kosztów za ZZO, ale przecież nie oto chodzi. Fajnie by było, gdyby kobieta miała świadomość, że wszędzie spotka ją podobny standard, że nie ma pacjentów różnych kategorii i nie musi płacić za poród kilka tysięcy w prywatnej klinice.
    Dlatego planuję wynająć położną, na szczęście szpital który wybrałam, daje taką możliwość. Namawiała mnie również do tego moja lekarka. Dzięki temu będę spokojna o siebie i swoje Maleństwo.
    Co dot ego co było kiedyś to chyba nie można się porównywać do czasów sprzed inkubatorów, USG i innych zdobyczy dzisiejszej nauki. Poza tym jak słucham opowiadań mojej mamy, cioć i teściowej, to włos mi się jeży na głowie, pijani lekarze i pielęgniarki, wielogodzinne porody bez znieczulenia z lekarzem napierającym na brzuch rodzącej, metody iście z horroru.
    Dlatego myślę, że nie prosimy o zbyt dużo, chcąc po prostu rodzić po ludzku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod
      "Fajnie by było, gdyby kobieta miała świadomość, że wszędzie spotka ją podobny standard, że nie ma pacjentów różnych kategorii i nie musi płacić za poród kilka tysięcy w prywatnej klinice."
      ... i to całą sobą :) Każda z nas niech wybiera co preferuje, z czego skorzysta a co jest sprzeczne z jej naturą - jednak pole wyboru powinno być takie same dla wszystkich

      Usuń
  4. Ja dostałam ZZO ze wskazań medycznych - prz 6cm rozwarcia zaczęły się skurcze parte i lekarz postanowił je wyciszyć. Dość długo czekałam, aż zadziała, ale kiedy zadziałało, nie czułam kompletnie nic. Jakbym w ogóle nie rodziła. Przy następnym porodzie, jeśli szczęśliwie uda się uniknąć cesarki, sama o nie poproszę - wybrałam szpital, w którym jest taka możliwość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu super, że się odezwałaś, bo znasz poród ten przed znieczuleniem i ten po znieczuleniu. Czyli jednak dla innych kobiet możliwość ZZO ma znaczenie. Ja również taką możliwość bym zaliczyła do plusów - na szczęście w mieście, gdzie mieszkam nie mam już takiego dylematu, natomiast wiele kobiet z mojego rodzinnego miasta jeździ rodzić do Olsztyna ze względu właśnie na ten fakt.

      Usuń
  5. O traktowaniu kobiet w szpitalu już pisałam. O znieczuleniu nie, bo w Lublinie nie ma takiej możliwości. Jedynie w prywatnym szpitalu. Dla mnie to jest skandal co się dzieje. Kolejne dziecko tylko prywatnie. I nie ze względu na znieczulenie, ale na podejście personelu, standard i sam wygląd szpitala.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja rodzilam w szpitalu wojewodzkim i mimo iz przez CC wczesniej dowiadywalam sie o znieczulenie- i mimo duzego szpitala trzeba spelnic warunki okreslone-nie jest ono dla wszystkich. Po pierwsze do 38 tc trzeba udac sie na pogadankę o znieczuleniu, jak nie ma nazwiska na liscie obecnosci nie ma szans na znieczulenie. I tez jest loteria czy bedzie dostepny anastezjolog czy nie... mimo duzego szpitala. Niestety.
    odstępując od tematu zapraszam do udziału w moim rozdaniu http://mamailaura.blogspot.com/2013/11/6-miesiecy-za-nami-i-pierwsze-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  7. jestem po raz pierwszy na Twoim blogu i ucieszyłam się czytając wpis o tym, jak chcesz o siebie zadbać w trakcie porodu. Rodzenie po ludzku, bez zbędnego bólu powinno być podstawowym standardem w tym dniu, jednak wiemy, że czasami rzeczywistość odbiega od tego. Jak znajdziesz chwilę to zapraszam na bloga, którego rozwijam z myślą o Mamach:) pozdrawiam. http://alelarmo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Samo poczucie, że będzie można skorzystać ze znieczulenia dodaje pewności:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdybym miała świadomość, że nie mam możliwości w razie wypadku skorzystać ze znieczulenia, nie czułabym się zbyt pewnie, pewnie bardziej bym się denerwowała. Wolałabym mieć tę pewność..

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana! Rodziłam pierwszego malucha ze znieczuleniem za granicą a drugiego bez znieczulenia w Polsce. Szczerze powiem, że różnice są diametralne! Rodząc za granicą (w Wielkiej Brytanii) miałam możliwość korzystania ze wszystkich znieczulających możliwości: kąpiel w wannie, gaz, znieczulający zastrzyk i oczywiście znieczulenie typu epidural. Tam nie było dyskusji czy dostanę znieczulenie tylko kiedy je podać. Korzystałam z wszystkiego, muszę dodać że maluch był 10 dni po terminie czyli 42 tydzień, strasznie mnie to wszystko męczyło, leżałam na porodówce prawie dobę bo główka małego nie chciała opaść i zakończyło się na naturalnym porodzie kleszczowym. Opiekę miałam fantastyczną, a z uwagi na znieczulenie mogłam się nawet zdrzemnąć! Drugi poród był w Polsce i niewątpliwie dużym plusem był fakt, że Krzysio urodził się w wyznaczony dzień porodu i poród był bardzo szybki (podobno często tak bywał przy kolejnym dziecku). Jednak uważam, że poród bez znieczulenia to naprawdę jazda i to bez trzymanki! Z uwagi na fakt, iż było to drugie dziecko to wiedziałam że czeka mnie coś cudownego i muszę dać radę, ale nie wiem czy wytrzymałabym to przy pierwszym porodzie. Gdy poprosiłam położną o coś przeciwbólowego, usłyszałam "nie ma takiej potrzeby, zaraz pani urodzi..." Przeżywając to nie dziwię się, że niektóre kobiety popadają w depresję lub inne schorzenia po porodzie, takie przeżycia mogą naprawdę odbić się na psychice człowieka szczególnie jeżeli w grę wchodzi pierwszy poród oraz osoba, która nie jest zbyt odporna na ból.
    Według mnie każda kobieta, która zgłasza się na porodówkę powinna mieć możliwość znieczulenia, każdego jakie tylko jest możliwe w jej stanie, powinna mieć komfort cieszenia się chwilą gdy zostanie mamą, uczestniczyć w tej cudownej chwili myśląc o maleństwie a nie o tym, że zaraz umrze z bólu!
    Kochana! Naprawdę polecam, komfort posiadania możliwości znieczulenia jest naprawdę bezcenny!
    Pozdrawiam :-)

    http://mamablogujepl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. dopiero po porodzie doceniłam Mamę i Babcię (oraz pra, pra, pra) za to że urodziły bez znieczulenia..sama nawet nie chcę myśleć jakby to było rodzić bez zzo, mnie uratowało :) jeśli chodzi o szpitale, to np w Warszawie też są szpitale, w których zzo na życzenie jest płatne (jako cegiełka na szpital)...

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka