Dopiero początek 36tyg, jeszcze nie czas

Wczoraj weszliśmy w 36 tydzień naszego wspólnego życia, tzw. życia w dwupaku :)
Niby to długo a jednak jeszcze za krótko.

Wczorajsze badanie wykazało, że licząc czas od ostatniego USG szyjka ulega bardzo szybkiemu skracaniu się.
Co prawda ma 3,17cm jednak ponad 2 cm są już zmiękczone -zostaje niecały 1cm.
Pani ginekolog dodatkowo zauważyła, że mały jest bardzo nisko i główką prawie na wylocie.
Pomimo tych parametrów jego ułożenie wskazuje, że wszystko może się rozsypać w ciągu dni lub tygodni, jednak statystycznie rzecz ujmują do terminu (23.01.2014) raczej nie donoszę.

Przykaz bezwzględnego leżenia. 
Wystraszyłam się i leżę - jedyne ścieżki przeze mnie wydeptywane to sypialnia-łazienka, sypialnia-kuchnia. Po powrocie męża już tylko ta pierwsza z nich.

Rozmawiam, tłumacze, że tak nie wolno, że jeszcze nie czas. Niech da sobie i nam czas chociaż do 3 stycznia.

Czemu?
- wejdziemy w 38 tydzień czyli nie będzie wcześniakiem - szansa na inkubator minimalna;
-w razie zakażenia cytomegalią podczas porodu dzidzia donoszona i z większą masą urodzeniową ma większe szanse na zwalczenie infekcji;
- dopiero 30 grudnia jesteśmy umówieni na posiew na obecność paciorkowca;
-nie będzie najmłodszy wśród przedszkolnych kolegów, a najstarszy :D
-no i najważniejsze będzie miał rok dzieciństwa więcej - na siedzenie w szkolnych ławkach ma jeszcze sporo czasu, a i napracować się w swoim życiu zdąży.

A co u mnie?
-mój brzuch jest prawie cały czas twardy i boli jak przejdę nawet kilka metrów,
- mam słabiutkie bóle w podbrzuszu- jak na miesiączkę;
-moja twarz jakby nabrała rys męskich :/ i mam sporo rozszerzonych naczynek;
- w okolicach ust pojawiły się czerwone krostki - ciekawe czy nie od mandarynek bo jem tonami
- cukier żyje swoim życiem;
- wieczne mdłości;
- jest mi słabo -nie tak, aby zemdleć jednak chodzę i wyglądam jak trup. Jakby mnie ktoś kopnął na bank bym się przewaliła;
- jednego dnia ciągle głodna innego zmuszam się do zjedzenia czegokolwiek.

Szykują nam się święta w łóżeczku. Do rodziców jak pojedziemy to tylko na Wigilię, ale to też jeszcze nie ostateczna decyzja. Zależy od samopoczucia.
Tu mam pod nosem szpital który jako jedyny przyjmuje kobiety w tym tygodniu ciąży.

Mąż już lata z listą bo stwierdził, że w tym roku ja leżę i pachnę a on robi rybę po grecku, galaretę, śledzia w pierzynce, strogonowa. Pierogi i makowca już kupi - nie ma do tego cierpliwości :D

No i to co daje największe szczęście: 
Nasze maleństwo w pierwszym dniu 36 tygodnia orientacyjnie waży 2590g -kawał chłopa :D
Już nie ma wypinania pupy, jak się rozciągnie w brzuszku to jakby mnie rozrywało ze wszystkich stron :D Z lewej na dole malutkie rączki, na górze malutkie nóżki, a z prawej....wielka piłka - chyba tyłek pokazuje :D


Udostępnij ten post

23 komentarze :

  1. kochana ja tak miałam dwa miesiące przed porodem a ostatecznie urodziłam dzien po terminie, bedzie dobrze ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za to kocham blogowanie - zawsze ktoś z podobnymi doświadczeniami ale z optymistycznymi wieściami :)
      Mam nadzieję, że i u mnie będzie ok, pomimo bóli w podbrzuszy, mdłości i twardego brzucha.

      Usuń
  2. Trzymam z całych sił kciuki żebyście dotrwali do przyszłego roku!!! ja też cały czas rozmawiam z Misią, żeby się przypadkiem nie pchała na świat w tym roku, i tez raczej w Święta bardzo ostrożnie będę się przemieszczać, co by nie kusić losu ;) Musimy dać radę i obie będziemy styczniowymi Mamuśkami :)) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech siedzą w brzuszkach jak najdłużej :)
      U mnie i u męża 90% rodzin to w grudniu urodzeni, wszyscy mężczyźni - niech Kacper będzie wyjątkiem i w styczniu nas przywita :D
      Trzymam kciuki za spokojne święta :D

      Usuń
  3. Trzymam kciuki żeby mały poczekał jeszcze przynajmniej 2 tygodnie, gdzie mu będzie tak dobrze jak nie u mamy w brzuszku. Leż i pachnij puki możesz . . . ;) korzystaj z tego że są święta i mąż w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony cholernie zazdroszczę mamą Smyków tych świąt, bo jak są dzieci to one zawsze wyjątkowe. Nie raz mówiłam, że już bym chciała aby mały był z nami w tym okresie, ale teraz siedzę cicho żeby nie wykrakać.
      By się chciało uczuciowo a nie chciało z rozsądku i dobra dziecka :) Ach zrozum babę :)

      Usuń
  4. Trzeba zatem się oszczędzać i dużo leżeć. Trudno. Już niewiele do końca, więc jakoś zleci ten czas. Na pewno będzie wszystko dobrze.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za Was! A Ty maluszku-nie spiesz się za bardzo na ten świat,bo się Twoja mama martwi...Będzie dobrze kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam termin na 27 kwietnia, od 17 pani doktor mówiła, że to już, a urodziłam 4 maja;) Ale jak zalecają odpoczynek, to lepiej trzymać się zaleceń, a ja trzymam kciuki;)
    Dostałam aniołki;) Śliczne są;) Dziękuję bardzo;) Jutro wyruszam na poszukiwanie farbek, a potem się pochwalę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie na tym to wszystko polega, USG jest szacunkowe i zdanie lekarza też na zasadzie prawdopodobieństwa. Stres jest bo to wszystko skumulowało się na raz, ale jakoś dziś już ochłonęłam i mam bardziej pozytywne zdanie.
      Miłej zabawy z aniołkami - a swoją drogą tydzień czasu? Nie za szybka ta nasza poczta.

      Usuń
  7. Leż, odpoczywaj i nie denerwuj się.. mam nadzieję, że spokojnie donosisz i nie będzie żadnych kłopotów.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. kurcze, no to sie malec niecierpliwi. Mojego pierwszego nie mogłam wykurzyc z brzuszka (fikałam aerobik i nic), sam zdecydował się wyjśc po czterech dniach. tRZYMAM KCIUKI ABY WSZYTSKO PRZEBIEGŁO DOBRZE, aby wasz stan był bardzo dobry a swieta spokojne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpoczywamy mamusiu :)
    Bedzie duży maluszek :)
    pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ma się urodzić to niby waga na finiszu ok 4kg to już taka górna granica, ale później jak to maleństwo przyjdzie na świat to tak kruszynka, w ogóle inne wrażenie :D

      Usuń
  10. 3mam kciuki :) Wiem jak to jest bo ja od 33tc miałam rozwarcie na 2 cm, to było 27 grudnia, 17 stycznia szyjki prawie nie miałam i rozwarcie na 4 cm a donosiłam do 4 lutego - termin 11 lutego a rodziłam pod Oxytocyną więc spokojnie do terminu możesz donosić :)
    Dasz radę :) Tylko nie stresuj się i nie przemęczaj :) Oraz nie jedz ostrych potraw bo to sprzyja skurczom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie to już w ogóle hardcore :D
      Fajnie, że jest ten blog bo wiele mam pisze o tym co same przechodziły. Na bliską rodzinkę nie mam co liczyć - u nas wszystkie ciąże książkowe, nawet nie wiedzą co to mdłości lub złe wyniki - tylko ja ewenement :D

      Usuń
  11. Będzie ok! My w 35 wylądowałyśmy na patologii, z symptomami porodu przedwczesnego i infekcją, skurcze miałam od 20 tygodnia, więc niespecjalna nowość, ale robiło się gorzej, szyjka zmiękczona, 1cm, potem zgładzona, główka też na wylocie - a proszę, w 37 tygodniu odstawiłam leki, urodziłam w 39 (normalnie funkcjonując) - i to z problemami z nierozwierającą się szyjką :) Paradoksalnie często i tak bywa, że dziecko które się w trakcie spieszy, może ostatecznie zwlekać na finale :) Ale najważniejsze, że bezpieczny już Maluszek jest :) I tym skracaniem szyjki aż tak się nie martw, moja siostra chodziła miesiąc z 3 cm rozwarcia ;)

    Ale kiedy leżysz, warto kłaść wyżej biodra, żeby główka nie naciskała na szyjkę.
    Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im więcej czytam o tym, tym bardziej się przekonuję, że chyba gin za bardzo mnie postraszyła.
      No ale na razie ryzykować nie będę. Do 3 stycznia grzecznie leżę, a jak już wejdziemy w 38 tydzień zaczynam żyć normalnie. Spacerki, lekki ćwiczenia na wzmocnienie mięśni itp bo wreszcie na porodówkę pojadę jak flak i bez formy :D

      Usuń
  12. Życzę Ci byście dotrwali do początku stycznia!
    Oszczędzaj się jak najwięcej!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ginekolog na pewno nie chciała Cię nastraszyć, ale raczej Ci uświadomić, że lepiej zwolnić i dać małemu więcej szans na pobycie w ciepłym bezpiecznym brzuszku u mamy :)
    Życzę Ci, żebyście spokojnie dojechali do momentu, kiedy Maluszek będzie już mógł zupełnie bezpiecznie pojawić się na świecie.
    Korzystaj z tych chwil i pomyśl sobie, że z jednej strony, to się nawet dobrze składa, że musisz leżeć. Przynajmniej Mąż ma się szanse wykazać :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Głowa do góry !!! :)
    MAgiczne 36 przekroczone, a to też ważne...leżeć, pachnieć i czekać proszę !
    A przede wszystkim bez nerwów....już bliżej niż dalej....nie ważne kiedy zechce wyjść na ten okrutny świat, ważne by był silny i zdrowy ! :)
    Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie i kolejny wpis w styczniu, że jeszcze jesteś w dwupaku :*

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka