Obs za obs! Czy to możliwe?

Hej. Troszkę ucieknę od tematyki macierzyństwa, ciąży itp.
Poczekam na lepszy okres i na konsultację z lekarzem po szczegółowych badaniach.
Kolorowo nie jest i może stąd ten pesymistyczny post.

Weszłam dziś na Facebooka i pierwszy opis jaki widzę to "Obserwacja za obserwację" , 
"Za obserwację odwdzięczam się obserwacją, mile widziane komentarze"
WTF? Pomyślałam. Co za totalna bzdura?!

Czy na tym polega pisanie bloga, aby zdobyć jak największą liczbę obserwatorów, którzy tak na prawdę nie są zainteresowani tym co piszemy tylko tym aby również sobie nabić popularność?

OK - wiem, że płyną duże profity z bardzo znanych blogów, ale chyba sztuczne napędzanie popularności to jedna wielka ściema i robienie ludzi w konia.

Gdy do mojego grona obserwatorów dołączy osoba również pisząca bloga, ale o tematyce badań jądrowych czy jeszcze lepiej informatyce również mam do niego dołączyć? Przecież mnie to nie interesuje, żartów autora nie skumam a nawet jak coś naściemia to się nie kapnę :)

Niech ktoś mi to wytłumaczy bo pomimo swojego wieku nie rozumiem tej głupiej mody. 
Dla mnie to totalna dziecinada. 
Pisząc coś na blogu oczekuję szczerej odpowiedzi od ludzi którzy na serio się interesują tym co piszę i które chcą mi pomóc sami z siebie a nie na zasadzie "udzielę się to również i ta osoba mi coś napisze, a to przecież lepiej jak mój post ma 250 komentarzy niż tylko 12"

To samo jest na moim prywatnym profilu: ludzie zakładają blogi i wysyłają zaproszenia. 
Normalne, że jak znajomi wiedzą, że jest to blog osoby nam bliskiej to go polubią, chociaż to nie ma dla nich znaczenia co tam jest pisane. I takim cudem blogi prowadzone miesiąc mają po 600 polubień.
Raz nie polubisz to za tydzień ponowne ponaglenie i tak w kółko.
Fajnie jak udostępniają wpisy ale czy polubię tą stronkę to moje indywidualne zdanie.
Najlepiej jak dostaję zaproszenie do polubienia stronki od kilku osób, którzy postanowili wspomóc przyjaciół :D

Sama zakładałam stronkę na FB wysłałam zaproszenie do 10 osób - mam, które mają dzieci, które mają doświadczenie i z którymi dzielą mnie kilometry a kontakt jest utrudniony.
Połowa z nich nawet nie wiedziała, że to mój blog - chyba do momentu kiedy wrzuciłam zdjęcie na naszą rocznicę :)
Chociaż ten wpis nie został wrzucony na FB. Dlaczego?  Pani X polubi, udostępni, bądź skomentuje zdjęcie i całe grono znajomych wie, że to ja i to mój blog. A na razie nie jest to moim celem. Poznałam tyle wspaniałych kobiet, których nie znam osobiście ale cenię i czuję, że relacja jest szczera. To mi wystarcza na tym etapie. I za to Wam dziękuję :*

To jak, wytłumaczycie mi działanie tej maszyny napędzajacej?
A może to ja jestem zacofana w tej kwestii?

Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Też nie lubię obserwacji za obserwację ;/ Liczba obserwujących w zasadzie nic nie znaczy..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wytłumaczę :P Podpisuję się pod tym, co napisałaś. Kto ma ochotę, zapraszam, reszta jest mi zbędna. I na pewno nie zapiszę się za żadne OBS do nikogo na siłę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba ja też jestem zacofana ;) bo tak, jak Ty, ja również nie rozumiem takiego podejścia. Pewnie to właśnie kwestia tego czym kierują się dane osoby zakładając i prowadząc bloga. Dla mnie blog to sposób na zachowanie pewnych wspomnień, które po jakimś czasie niestety uciekają i miejsce, w którym poznałam i poznaje wiele wspaniałych kobiet, od których mogę się wiele nauczyć i podzielić przemyśleniami, czego zupełnie się nie spodziewałam zakładając bloga. W ogóle to nie sądziłam, że ktoś go będzie czytał, poza moim mężem ;))

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz i bez zbędnej sprzedaży masz mnie w swoim gronie. Przez to wiesz, że jestem z tobą dlatego, że chcę Cię czytać i czytać będę :D

      Usuń
  4. Mnie cieszy każdy obserwujący czy każdy komentarz, ale przecież nie to jest istotą bloga. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również i to bardzo :) Jednak nie byłabym w stanie zaoferować siebie jako osoby blogującej w celu napędzenia sztucznej popularności. Czytam dany blog bo mi się podoba, dołączam do obserwatorów bo chcę być uczestniczka życia osoby piszącej, ale nie potrafiłabym zaoferować swojej obserwacji blogowi który mnie nie interesuje tylko dlatego, aby w zamian również poszerzyć grono obserwowanych swojego bloga.

      Usuń
  5. Wytłumaczę jak ja to widzę... Im więcej obserwatorów ma blog, tym lepiej się sprzeda, czyt. sponsorzy sami ędą się pojawiać i proponować współpracę, wysyłając za darmo produkty do testowania, byleby pojawić się na blogu :) Nie wiem czy zrozumiesz o co mi chodzi bo chyba zamotałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem o co kaman :)
      Jednak opcja OBS ZA OBS jest dla mnie niepoważna tym bardziej w formie opisu na FB, gdzie ludzie widzą moje dane.
      Chciałabym, aby ludzie pokochali mojego bloga ale w sposób naturalny, niewymuszony i niesprzedany. Dlatego dziękuję tym co są ze mną z własnej woli :D

      Usuń
    2. No i dokładnie o to chodzi! Ale teraz da się wszystko kupić, zawet like na FB :D

      Usuń
  6. Myślę, że problem jest tak złożony, jak złożona jest natura ludzka :)
    Ludzie z różnych powodów zakładają bloga i to pociąga za sobą różne zachowania. Bo jeśli poza pasją, chęcią pisania pojawia się "interes do zrobienia" to oczywistym jest, że im więcej obserwujących i czytających tym lepiej. Tylko moim zdaniem, takie robienie sztucznego tłoku to trochę droga donikąd... Bo owszem-na krótką metę można zdobyć "czytaczy" i obserwujących, ale jeśli okaże się, że to co pisze autor bloga nie za bardzo interesuje albo przemawia do ludzi, to albo się wypiszą albo po prostu przestaną wchodzić.
    Nie potępiam absolutnie ludzi, którzy zakładają bloga do zarabiania kasy albo do testowania produktów-jeśli ktoś robi to uczciwie, rzetelnie, nie chce mi wciskać bubli to ok. Ale nawet podczas mojego krótkiego blogowego stażu przekonałam się, że baaaaardzo różnie z tym bywa i że czasem nawet doświadczone blogerki, wydawałoby się z jakąś pozycją, potrafią zaliczyć taką wtopę, że aż żal. Przykład? Pani X polecała gorąco pensjonat, chociaż nie-to był dworek, w którym nie była ani razu i sama to wprost napisała... Dane i argumenty, które miały przekonać i zachęcić do przyjazdy tam, posiadała z informatora bodajże... I tak jak lubiłam tamtego bloga, tak z marszu stał się dla mnie raz, że mało wiarygodny, a dwa-jakiś taki niesmak poczułam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jak mnie wnerwiają takie testy..działają jak płachta na byka !!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam codziennie takie komentarze, z typu obserwujemy lub zawierające tylko własną reklamę bloga-tych nie zamieszczam, no bo bez przesady. Są to jednak komentarze głównie od dziewczyn bardzo młodych, które za cel postawiły sobie szybkie czerpanie profitów z bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tak jak Ty, na fb zaprosilam znajome mamy, reszta nie wiedziala ze mam bloga. Co do obserwatorow to mila sprawa ich miec, pod warunkiem wlasnie ze sa z wlasnej woli i NAPRAWDE Cie obserwuja. Mozna wtedy wiele ciekawych rzeczy "wyniesc" z blogowania-bo chyba tez o to chodzi. Ale jak wyswietla mi sie ze ktos tam dodal mnie kregow a pisze o tematyce zupelnie obcej to nie zaprzatam sobie glowy, po prostu "olewam" jak chce niech ma mnie w kregach, ja jego miec nie bede. OBS za OBS to dziecinada-cos jak zapraszanie na fb osoby ktorych sie nie zna do znajomych (bo widywalo sie na przerwie w szkole albo byl kolegą kolegi brata:D) Ludzie sa niestety rozni...

    OdpowiedzUsuń
  10. Blogowanie stało się ostatnio modne i dużo osób pragnie czerpać z niego profity, a wiadomo do tego trzeba mieć trochę obserwatorów. W pewnym sensie rozumiem takie podejście, ale jest mi zupełnie obce i nie w tym celu zakładałam bloga. Nie dodam bloga do obserwowanych, jeżeli mnie nie interesuje jego tematyka i nie mam zamiaru go czytać. Nie chce też mieć obserwatorów, których nie interesuje to co ja piszę. Fajnie mieć świadomość, że ktoś naprawdę czyta moje wypociny, a nie tylko widnieje jako obserwator ;) Myślę, że większość blogujących Mam robi to dlatego że sprawia im to przyjemność i lubią sie dzielić ze sobą doświadczeniami i przeżyciami, a nie w celach zarobkowych.
    Trzymaj się ciepło, mam nadzieję, że badania wyjdą Ci dobrze. Życzę dużo zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  11. Trochę taką sytuację nakręciły firmy. Gdzieś tam wyczytałam, że jak nie masz 300, 500, 1000 obserwatorów to firma nie chce współpracować. Jedni piszą dla siebie inni traktują to jak pracę. Dlatego tak robią. Na początku miałam jakąś taką fazę, że chciała mieć dużo obserwatorów, ale już mi przeszło :) Fajnie jak się "zna" blogowo tych, którzy piszą komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkowicie się z Tobą zgadzam :) uważam, że wszystko ma swój czas, blogi żyją swoim życiem i w swoim tempie docierają do ludzi. A inwazyjne parcie przebojem przez blogosferę to taka dziwna potrzeba niektórych, chyba po prostu z powodu przerostu ambicji i chęci ogólnej rywalizacji. Aczkolwiek na FB, po tym jak komentować zaczęły mi wpisy osoby, których zupełnie nie "typowałam" jako potencjalnie zainteresowane, do "polubienia" fanpage'a zaprosiłam większość osób. Bo rzeczywiście nie mi oceniać co kogo zainteresuje.

    Najważniejsze, że pisanie pomaga się rozwijać nam i naszym pasjom :) statystyka to drugorzędna sprawa, a obserwacje wręcz trzeciorzędna ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam dosłownie parunastu obserwatorów,ale każdą rodzinkę jakbym znała osobiście, wiem jak mają na imię Wasze dzieciątka, kiedy chorują, kiedy coś nabroją.I to mi w zupełności wystarcza... Po prostu lubię do Was zaglądać i tyle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze rok, dzieci podrosną bądź się urodzą - jak u nas :) - i trzeba spotkanko zorganizować :D

      Usuń
  14. Mam na FB sporą już liczbę Lubiacych ale obserwatorów parę. Nie gnam do sławy, nie gnam do wymian tego typu bo to wg mnie bez sensu. A przykład Buuby z Makówkami mnie ich symbioza przeraża ;p

    Zdrowia dla Was ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Nominacja Liebster Blog Award!
    Zapraszam
    http://wymarzona-rodzinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Niedługo zrobię posta zbiorczego bo mam zaległe nominacje do opublikowania. Pozdrawiam :D

      Usuń
  16. Ja też nie rozumiem ten nagonki na polubienia. Dobrze, że mamy własną wolę i nikt nas nie może zmusić do zrobienia czegokolwiek bez naszej woli, pzdr

    OdpowiedzUsuń
  17. A my Was lubimy bez ponaglania :-))

    OdpowiedzUsuń
  18. I mnie śmieszą testy typu "obserwujemy?", "obs za obs"...
    Jak już wspomniałam w jednym ze swoich postów -porównałabym to do zbierania obserwatorów jak karteczek z notesików w podstawówce - ja Ci Króla Lwa Ty mi Pocahontas...

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka