Bo mój tata fajny jest - czyli mężczyzna w szpitalu



Nie wiem jak to będzie przy porodzie jednak sobotnia wizyta na badaniu KTG pokazała prawdziwe oblicze mojego męża :-)

Chyba chłopak nie ma cierpliwości do tego typu imprez. 
30 minut to dla niego za dużo :D

Nie to, że jakieś ADHD. 
Parę pierwszych minut był spokojny, siedział przy mnie na kozetce i przyglądał się sprzętowi, który akurat był podłączany.

10 minut nie minęło i już widzę, że coś by zmontował– zaczyna się kręcić, oczy jak iskierki u małego dziecka będącego myślami w miejscu gdzie można coś zbroić.

Najpierw dokładne oglądanie sprzętu KTG, omówienie każdego przycisku czy kabelka. Kreski szalały raz w górę, raz w dół – przecież dziecka serce bije szybciej. Spojrzał i stwierdził, że coś mu tu śmierdzi i chyba musi ustawić ten stary sprzęt po swojemu, wtedy będzie idealnie :D

Kolejny cel: waga dla dziecka. Ile się uśmialiśmy, aż mały się obudził.
Next: kontrola cieknącego kranu. 
A na końcu pomiar umywalki, sprawdzenie firmy i decyzja, że chyba w mniejszej łazience w naszym domy też taką małą zamontujemy bo jak będzie większa to za małe przejście będzie między kibelkiem a nią.

No cóż KTG nie jest najlepsza formą rozrywki, ale już się boję co to będzie przy wielogodzinnej akcji porodowej. 
Chyba troszkę rozrywki będziemy mieli :D
A położne stwierdzą, że dzieci będą miały dzieci :)

Liczę, ze już niedługo mąż napisze jakiegoś posta pt.: "9 miesięcy oczami przyszłego taty". Wtedy się dowiem co mu po głowie chodzi :D


Udostępnij ten post

20 komentarzy :

  1. Nie martw się;) Jak przyjdzie co do czego, to spoważnieje;) U nas też KTG to była katorga dla mojego męża, co on nie wymyślał;) A jak leżałam na sali porodowej, to zobaczyłam dopiero, jakiego mam sztywniaka w domu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda bo liczyłam, że dalej będzie rozluźniał atmosferę :)
      ale wyobrażam sobie, że ten widok kobiety w bólach i bezradność przy tym może zmienić nastawienie :/

      Usuń
  2. Mój na ktg też się nudził. Ot chłopy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, a CIebie nie nudzilo to KTG? Jak lezalam na patologii ciazy i mialam 3 razy dziennie to myslalam ze umre z nudow...a On stal z boku wiec wcale mi sie nie dziwie ;)
    Jak bedzie akcja, to bedzie AKCJA-cos sie bedzie dzialo :) Na pewno zachowa sie jak powazne Męzczyzna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był mój pierwszy raz więc byłam zafascynowana biciem serduszka, ale jakbym miała tak jak Ty 3 razy dziennie ... oj ciężko byłoby :)

      Usuń
  4. Hihihi ^^ No tak 30 minut dla faceta to kupa czasu więc nie dziwię się w sumie :D Że 10 minut wytrzymał to już chyba sukces :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku w szoku był a później się rozkręcił :D

      Usuń
  5. Hehe, to chyba norma jeśli chodzi o ktg. Mój mąż już przy Elizie miał okazję oswoić tą aparaturę, ale przy Lilce sobie nie odmówił sprawdzenia "jak to jest zrobione/jak to działa", bo a nuż się coś zmieniło...
    Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko u nas sprzęt był tak stary, że miałam obawy aby od patrzenia się nie rozpadł :D

      Usuń
  6. Dziękuję za wizytę u mnie. Napisałaś komentarz, którego nie mogę opublikować. Proszę napisz jeszcze raz!
    A wiesz dlaczego Twój mąż się nudził- jak każdy facet potrzebuje akcji, działania, musi się poczuć użyteczny a nie ukrywajmy ,że badanie KTG do aktywizujących nie należy !!!! Będzie poród bedzie akcja- będzie zdobywcą !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliwka ze mnie - wszystko się opublikowało .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widziałam, że komentarz jest widoczny :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. poród to zdecydowanie bardziej absorbujące uwagę zajęcie niż odczyt ktg:) pozdrawiam:)

    http://www.alelarmo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe chyba nie ma możliwości w tym czasie skupienia myśli na czymś innym :)

      Usuń
  9. Nudzić się na pewno nie będziesz ale ja, jak pamiętam swój poród to nie miałam ochoty, by mój mąż się odzywał za dużo.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądając "Porodówkę" na TLC widzę, że 90% kobiet rodzących ma takie odczucia. A najgorsze jak maż zadaje pytanie obolałej kobiecie i oczekuje od niej odpowiedzi, gdzie ona marzy tylko o świętym spokoju i szybkim rozwiązaniu :D

      Usuń
  10. mój luby KTG uwielbiał (fakt, że miałam od 34 tygodnia kilka razy dziennie :P), nic go tak nie usypiało jak dźwięk bicia Zosinego serduszka ;)) Więc KTG było dla niego najmilszym odpoczynkiem od trudów prawie-całkiem-ojcostwa ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, ja jak usłyszałam pierwszy raz bicie serduszka naszego dziecka miałam dziwne skojarzenia, aż wstyd się przyznać jakie :/

      Usuń
  11. To poczekaj az bedzie z Toba na porodówce :)
    Mój był ze mna i bardzi sie z tego ciesze bo bardzo pomaga jego obecność :)

    http://wymarzona-rodzinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka