Cała prawda o godzinie zero - PORÓD

Długo się zastanawiałam czy taki post powinien powstać.
Przeżycie prywatne, bardzo intymne, nie każdy ma ochotę na czytanie takich refleksji. Może kilka przyszłych mam się zniechęci lub wystraszy?
Jednak zdecydowałam się i bez owijania w bawełnę napiszę swoje spostrzeżenia. 
Nie będzie to relacja z porodu Kacperka a jedynie zarys moich odczuć w wieeeelkim skrócie.

Bałam się porodu jak cholera. Kto czyta tego bloga wie, że początkowo z mężem braliśmy opcję prywatnej kliniki z możliwością cesarki gdybym była u kresu sił.
W 9 miesięcy, w czasie gdy z malutkiej fasolki rozwinął się człowieczek moje zdanie na ten temat uległo całkowitej zmianie.
Chciałam rodzić naturalnie i głupia idiotka łudziłam się, że szybko pójdzie.

Poród trwał 16h z czego 20 min bóli partych.
15h 40 min skurczy to był jakiś koszmar. Ból okropny pochodzący z brzucha i krzyża. Chciałam, aby to wszystko się skończyło. Już kilka sekund przed nadejściem kolejnego skurczu krzyczałam wiedząc co mnie czeka. Każda minuta była jak wieczność której nie sposób przeżyć.
Najgorsze, że rozwarcie nie postępowało i tu przyszło coś niewyobrażalnie strasznego -masaż.
Po kilkunastu godzinach przez głowę przechodziły myśli, że już nie chcę tego dziecka, chcę aby to się skończyło. Czy po tym wszystkim będę umiała je pokochać tak jak sobie to wyobrażałam?

Bóle parte nastały po podaniu kroplówki z oksytocyną. Działanie ekspresowe. Tu wielkie zaskoczenie. Cholera to nic nie boli! Karolina jak nowo narodzona, nawet nie odczuwająca zmęczenia po kilkunastogodzinnej walce z poprzednimi skurczami. Grunt, aby nie blokować się i robić to co położne każą. Parłam tak jak pokazywały i pomimo 20 min ani sekundy bólu. 

Najpiękniejsze przyszło na końcu. Godzina 18:00 moje dziecko już prawie z nami. Również zero bólu. Jedynie ekscytacja i radość. Uczycie spełnienia i zadowolenia, że mogłam przeżyć ten moment, że czułam jak jego ciałko przesuwa się w dół. Główka, ramiona, pupa,nóżki. Czułam każde wgięcie, wypuklenie jego ciała. Moment magiczny i dla mnie niezapomniany. Dla tego momentu warto było się męczyć. Pomimo niskiego progu odporności na ból zapomniałam o tym wszystkim co przeżyłam i cieszyłam się tym momentem. 
Bałam się reakcji męża - czy to nie będzie dla niego za dużo. Jednak stwierdził, że takie porody moze odbierać, aby bez fazy pierwszej bo mój widok go przerażał - bał się czy dam radę i nie chce mnie wiecej widzieć w takim stanie. Jego radość również była widoczna na twarzy.

Dziewczyny, których akcja skończyła się CC: nie zazdroszczę bo przeżyłyście najgorsze -bóle rozwierania szyjki, a zostało zabrane wam to co najcudowniejsze i co na pewno byście doceniły (chociaż przyznam, że w tamtym momencie, przed bólami partymi, modliłam się o zakończenie mojego porodu CC, wręcz naciskałam na położne o ten zabieg bo czułam, że nie dam rady).

Dziewczyny po PN czy też macie takie odczucia, że to co wydawało się koszmarem zostało zakończone minutami pięknych przeżyć?

Gdy ktoś mnie pyta jak poród ? Nie umiem odpowiedzieć bo wiem, że bolało ale nie pamiętam jak, nie umiem tego opisać. Wiele chwil zostało wymazanych z mojej pamięci a jedynie te ostatnie 20 min zostały zakodowane.

Może marne to pocieszenie bo sama sceptycznie podchodziłam do opini kobiet już po porodzie piszących, że szybko sie zapomina. Myślałam : "Takie tam piepszenie. Cwane bo to już za nimi"
Teraz wiem, że skoro ja przeżyłam to wy dacie radę :*

BO MY TWARDE KOBITKI JESTEŚMY

Udostępnij ten post

24 komentarze :

  1. Oglądałam kiedyś nagranie z tymi dziennikarzami. Wszystkim panom dobrze byłoby coś takiego zafundować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mój mąż nadal twierdzi, że to ja mam niski próg wytrzymałości bólu :)

      Usuń
  2. Ja rodziłam trzy lata temu i w ogóle nie pamiętam bólu, skurczy, zapamiętałam tylko te najwspanialsze chwile kiedy dziecko przyszło na świat.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby 3 tygodnie temu i pamiętam, że bolało jak cholera, ból był z brzucha i krzyża ale szczegóły już dawno umknęły i chyba mogłabym jeszcze raz. Jakiegoś uszczerbku w mojej psychice ten wielogodzinny ból nie zostawił.

      Usuń
  3. Oj poród jest wydarzeniem niezapomnianym, choć ból całkowicie znika, gdy trzymasz w rękach tak cudowną istotkę ;) A o tych dziennikarzach słyszałam, było o tym głośno. Wiedziałam, że MY kobiety jesteśmy stworzone do naprawdę wielkich rzeczy ;) Blog jest świetny, dlatego obserwuję ;)

    siedemserc.blogspot.com - będę wdzięczna za każdy komentarz, który jest dla mnie motywacją do dalszego pisania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy opis porodu (a przeczytałam ich na prawdę mnóstwo) po którym nie mam niesmaku, a jedynie żal, że ja tego nie doznam - szczególnie moment jak opisałaś jak czułaś każdy kawałeczek jego ciałka. Aż obejrze tych dziennikarzy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, abyś od razu po porodzie dostała dziecko do kontaktu "skóra-skóra". Nie myśl o tym, że nie będziesz rodziła naturalnie - tak miało być i już. Magiczny moment, gdy dziecko będzie już z Wami Cie nie ominie a on jest najważniejszy.

      Usuń
  5. Mi pozostaje nadzieja, że przy kolejnym dziecku będzie mi dane przeżyć to jak należy. Ja jestem tylko szczęśliwa, że nie dałam się do cesarki uśpić, byłam świadoma i mogłam go przytulić zaraz po przyjściu na świat;) Cudowne uczucie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy są wskazania medyczne do CC to tak trzeba zrobić i koniec. Ważne, aby dziecko było zdrowe i nie stwarzać mu zagrożenia.
      U nas przyszło nam czekać z przytulaniem - dziecko zabrali po tlen, ale jak już go dostaliśmy to człowiek zapomina o bożym świecie

      Usuń
  6. Mój poród przebiegał podobnie bóle zaczęły się po godz 22 rozwarcie zerowe praktycznie,już od 5dni leżałam na patologii ciąży na wywołanie porodu,dostałam 3 kroplówki i dopiero po 3 się ruszyło.Całą noc się meczyłam z bardzo silnymi bólami z brzucha i krzyża nad ranem sie okazało że nawet 4cm nie mam i nie mogą wpuścić mojego partnera.Z bólu i zmęczenia już mi się słabo robiło myślałam że nie dam rady ból osiągał maksymalną moc a rozwarcie nic a nic do przodu.Urodziłam o godz 12,32 w południe pewnie że zapomina się o bólu,ale w głowie zostają cząstki przeżyć na zawsze.Mimo że tak sie nacierpiałam to bym mogła znowu urodzić kolejne dziecko:) Madzia 1lutego skończyła roczek:) zapraszam do mnie http://magiczne-szydelkowanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że jak skurcze się zaczęły to cały dzień człowiek na nogach, później dzień i noc na porodówce a na końcu brak snu i czuwanie bo dziecko przy Tobie. Takim cudem nie spałam ponad 30 h i do tej pory nie jest mi dane to odespać :D

      Usuń
  7. Jeszcze nie wiem jak to jest, ale faktycznie potrafię sobie wyobrazić, że podczas bólu nie myśli się już tak pozytywnie :)
    Fajnie, że masz to już za sobą a bolesne wspomnienia odeszły w niepamięć, pozostały tylko te piękne.

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak pierwszy raz rodziłam to mnie tak nastraszyli, że nie chciałam wogóle urodzić heheh...wiem jedno każdy poród jest inny, ten z oxytocyną jest bardziej odczuwalny, a ten bez mniej...Dwóch synów rodziłam z paroma kroplami oxytocyny poród tak szybko potrwał, że nie zdażyło więcej zlecieć. Trzeci poród był bez leków więc zanim wyciagneli mnie na porodówke jeszcze zjadłam (pożarłam) dwa gołąbki na sali, a po pół godziny już było po wszystkim. Więc u mnie to był lajt w porównaniu do opowiadania innych kobiet i pamiętam każdy moment porodu - u mnie nie chce się wymazać :/

    OdpowiedzUsuń
  9. ja miałam cc i jestem zadowolona ;) nie chciałabym rodzić naturalnie.. choć wiem i wyobrażam sobie że musi być to piękne i niezapomniane przeżycie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed porodem gdyby ktoś mi to zaproponował to pewnie też bym od razu powiedziała TAK :) Długo żyłam w przekonaniu, że nie chcę rodzic naturalnie - po co fundować sobie taki ból. Widok koleżanki która załamała się po porodzie naturalnym bardzo utkwił mi w głowie i wystraszył.

      Usuń
  10. Doskonale pamiętam jaki to ból,a od ostatniego porodu minęło 17 miesięcy. Jest on jednak do przeżycia :) ja silna psychicznie,ale już nie tyle co fizycznie dałam radę i to bez znieczulenia x 2 ...jestem z siebie dumna!
    Kobiety są bardzo silne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez jestem z ciebie dumna. Ja specjalnie rodziłam w Olsztynie, aby móc dostać zzo a to cholerstwo na mnie nie podziałało :/

      Usuń
  11. ja miałam cc ale jakbym następnym razem bym miała wybierać poród naturalny czy cc to na pewno bym wybrała naturalny :) ale byłam zmuszona do porodu cc bo mojej córeczce zanikło tętno podczas wywołania porodu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowie dziecka najważniejsze. W takiej sytuacji nie ma znaczenia co my mamy byśmy chciały i jak sobie zaplanowałyśmy nasz poród.

      Usuń
  12. Uwielbiam tego typu posty! Silna z Ciebie mamuśka!:) Brawo;) Aż polecę tego bloga mojej bratowej, która niedługo (za niecały miesiąc) również zostanie mamą;) Z pewnością znajdzie tu sporo interesujących treści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz mi tak jeszcze :D A tak serio to zapraszam

      Usuń
  13. Mój poród był zupełnie inny, tak jak pisałam na blogu, jednak finał zostawił podobne odczucia do Twoich:) Gratuluję i witam w świecie mam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja rodziłam szybko w miarę i SN, bez znieczulenia. Ksawi ważył 4 100 g ;) i cieszę się że naturalnie chociaż bolało jak diabli. Mąż bardzo mi pomógł. I drugie dziecko jak kiedyś będzie też chciałbym tak rodzic.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam CC i sporo koleżanek, które z powodu ciężkiego porodu nie chcą mieć więcej dzieci...

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka