Zakupowe szaleństwo młodej matki




Wydawanie pieniążków na nowe ciuchy, buty i torebki od zawsze było moją pasją. Robiłam to z przyjemnością i nigdy nie miałom dość. Wchodząc do Mohito czy Orsay-a czułam, że przynajmniej połowa z kolekcji tych firm jest uszyta specjalnie dla mnie. Gdy ktoś pytał mnie co zrobiłabym trafiając szóstkę w Totka bez wahania odpowiadałam, że pokaźną kwotę przeznaczyłabym na zakupy w centrum handlowym. Wreszcie szaleństwo bez ograniczeń.

O torebkach już nie myślę – wychodząc z domu nierozłącznie od kilku miesięcy jest ze mną mój Syn a tym samym wózek. I właśnie w torbie od wózka lądują wszystkie moje rzeczy.

Buty? Adidasy i baleriny wróciły do łask :D.

Po ciąży sylwetka uległa zmianie, spora cześć starej garderoby nie nadaje się do noszenia. Pomimo, że kilogramów mniej to brzuszka więcej, a i jest czym oddychać. Dlatego postanowiłam troszkę zaszaleć i wzbogacić swoją szafę o nowe nabytki – w końcu codziennie pokazuję się na mieście i jakoś wyglądać trzeba :D 

Dziecko zostało z tatą a mama poszła na podbój sklepów.

Już po kilku minutach wiedziałam, że nie jest tak jak kiedyś i wielkiego podboju nie będzie. 

Ciuchy….. aż oczy się świeciły z zachwytu, poziom potrzeby ich posiadania taki sam jak kiedyś. Ale co z tego, przecież ich nie kupię, ba – nawet nie przymierzę. Przecież karmiąc piersią muszę patrzeć na takie detale jak – rodzaj materiału (czy się rozciąga czy nie), sposób zapięcia, czy też rodzaj dekoltu. Będąc na długim spacerze prawie zawsze karmię Synka w jego trakcie – czyli potrzebuję czegoś komfortowego, najlepiej z kopertowym dekoltem lub z luźnego, rozciągliwego materiału. A, że w większości ukochane przeze mnie sukienki mają zamek z tyłu, mogę o nich tylko pomarzyć. Super rozwiązaniem stały się koszule – jedną nawet chciałam przytulić. Tylko, że zadziałała zasada „chcieć to nie znaczy móc” ….. rozmiar piersi nie jest nawet w połowie odpowiedni do reszty górnej części mojego ciała. O tym jak wyglądałam nawet nie chcę wspominać.

Podsumowując swoje zakupowe szaleństwo mogę tylko napisać, że zakończyło się ono fiaskiem. Dobrze, że z pomocną ręką przyszło mi Pepco. Dwie, zwykłe bluzki w niskiej cenie, będące odpowiednie dla karmiącej matki znalazły miejsce w mojej szafie, a i Kacper wzbogacił się o nową bluzkę, skarpetki i czapeczkę :D

Przynajmniej kolejne trzy miesiące muszę zapomnieć o kupowaniu tego co mi się podoba :D Teraz priorytetem jest komfort podczas codziennych rytuałów karmiącej matki :) 

Po głowie chodzi mi jedno pytanie: "Czy wrócą te czasy beztroskich zakupów? Czy już zawsze będą one z zegarkiem w ręku, z głową pełną myśli co porabia moje dziecko i brakiem skupienia na tej czynności tak jak dziś?"

Udostępnij ten post

10 komentarzy :

  1. Ja też tak mam, ciągle myśle co porabia Kuba kiedy ja jestem na zakupach i pezez to nie mogę sie skupić:)

    PS
    było już rozwiązanie konkursu??

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrócą, wrócą :)
    Ani się obejrzysz. Chociaż może... ja tam zawsze o niej myślę, jak ją zostawiam w domu i lecę nawet na chwilkę. Ale z perspektywy czasu, zrobiłam się spokojniejsza :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również tak jak dziewczyny uważam, że ten czas szybko nadrobisz. Ale jak to czytałam odczuwam takie samo uczucie jak Ty - tyle że ja jeszcze jestem w ciąży :)
    Zaciekawił mnie Twój problem z biustem... Ja niestety nie zaobserwowałam u siebie wzrostu, może o rozmiar ale można powiedzieć że wstyd takie będzie z biustonosza do karmienia wyjąć. Na szczęście produkcja mleczka już trwa od 2 tygodni, sądzę że jak tak dobrze będzie szło jak teraz to akurat z laktacją nie będzie problemu. Mogłabyś mi zdradzić jak to było z tym u Ciebie? Czy biust urósł w trakcie ciąży czy dopiero po ciąży i jak to się przełożyło na rozmiary?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na samym początku wszystko rosło bardzo szybko: rozmiar piersi wzrósł z C na D, a w brzuch w 8 tygodniu był +10cm :D Później rósł tylko brzuch :D Teraz biust mam rozmiar E, jednak są momenty, że i ten rozmiar okazuje się za mały. Nie wiem jak to działa bo u mnie wcześniejszych wycieków mleka nie było, nawału pokarmowego nie miałam, teraz również nie wiem co to wyciek - wkładki laktacyjne używałam na początku z obawy przed przemoknięciem do którego nigdy nie doszło, twardych i obolałych piersi również nie było. Pokarm mam i chyba w odpowiedniej ilości bo mały w ciągu pierwszych dwóch miesięcy podwoił wagę i rośnie w ekspresowym tempie. Po porodzie problemów z laktacją również nie było. Nikt mi nie pokazywał jak przystawiać małego - jakoś samo poszło - mały tak się zassał, że do dziś nie może żyć bez cycka mamy :D Nie przejmuj jakością piersi - będzie dziecko to najważniejsze będzie, aby go nakarmić i aby maluszek nie był głodny. Obawy co ludzie pomyślą nie będą miały znaczenia. Osobiście w tym celu zawsze wybieram jakieś miejsce na uboczu a pieluszka flanelowa służy jako zakrycie ssanej piersi. Nasze ciało zmienia się - u mnie waga mniejsza niż przed porodem tylko co z tego, jakość daleka od ideału :D

      Usuń
    2. Jednym słowem jesteś świetnym samoukiem :)
      Każda kobieta na pewno reaguje na takie zmiany indywidualnie. Istnieje przeświadczenie, że każda kobieta może wykarmić swoje własne dziecko. Podobno produkujemy tyle mleka ile mu potrzeba - ale słuchając opowieści niektórych mam stwierdzam, że od każdej reguły jak zawsze są wyjątki.
      Mój biust jest jędrny i na swoim miejscu, dość szeroki i odstający, ale jednak jak patrzę na inne ciężarne w kolejce do gabinetu ginekologa np. to widzę, że marnie przy nich wyglądam. Biust od zawsze był moim kompleksem, i choć teraz się poprawił to chyba liczyłam na coś lepszego.
      W rodzinie często słyszę 'kpinę' na tamet małego biustu, ale nie skierowaną w moim kierunku bo na szczęście ładnie się zawsze maskowałam ;) [czego push up nie zrobi]
      Boję się tylko tego, że taka obawa przed tym, że ktoś go zobaczy doprowadzi do tego, że przez ten kompleks będę miała problemy z naturalnym karmieniem. Tutaj relaks robi wiele...

      Miejmy nadzieję, że biustu po porodzie i napełnieniu się mleczkiem znacznie przybędzie :) Nie zamierzam też paradować z cycami i karmieniem przy całej rodzinie, tak jak mówisz - pieluszka tutaj zrobi swoje a jakiś kąt i spokój zrobi nam najlepiej.

      Usuń
  4. Teraz nie wyszły za dobrze, ale już niedługo będziesz mogła poszaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już niedługo poszalejesz ;)
    Ale podziwiam Cię, że zaczęłaś zwracać uwagę na detale :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak wychodzę na zakupy to i tak zawsze wracam z czymś dla Młodego, sobie rzadko coś kupuję :)
    Co do rozmiaru piersi, to mi z B skoczyły na E, także możesz sobie wyobrazić jak teraz wyglądają :( Jak sobie przypomnę, że przed ciążą narzekałam na figurę, to mam ochotę pacnąć się w ucho. Taaaka byłam faaajna :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Wrócą, wrócą, ale za jakiś czas :) Ja po każdej ciąży mam długa przerwę w zakupach. Potem nadrabiam, oczywiście :) A orsaya- uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka