Jesteśmy, wracamy - nareszcie na swoim

Jestem szczęśliwa. Po ponad trzyletnich bojach udało nam się wprowadzić do naszego domu. To nic,  że z zewnątrz nadal wygląda jak plac budowy, to nic, że jego wnętrze wciąż dalekie od wymarzonego stanu i to nic, że z powodu ograniczeń finansowych ratujemy się starymi, totalnie niepasujacymi meblami. Grunt, że całym sercem czuje, że jest to nasze miejsce, nasz kawałek ziemi na którym będziemy szczęśliwi. Koniec z życiem na walizkach! Jupi :-)

Nie myślałam, że budowa i wykańczanie domu pochłania tyle czasu. W czasach internetu, gdzie zakupy robi się siedząc w domu na kanapie, doba nadal okazywała się za krótka. Setki decyzji do podjęcia, tysiące minut spędzonych na poszukiwaniu informacji o danym produkcie, niezliczone godziny w sklepach w celu zobaczenia artykułu na żywo. Całe szczęście, że ja i J.  mamy podobne gusta i w naszym przypadku podział obowiązków okazał się strzałem w dziesiątkę.

Cieszy mnie fakt, że mam swoje wymarzone królestwo - kuchnię :-) Mieszkając w Olsztynie o wielu posiłkach mogliśmy zapomnieć.  Wszystko dzięki kuchence w której palniki raz działały a raz nie, piekarniku gazowym, który zmniejszał/ zwiększał płomień wedle swojego widzimisie :-). Udka z kurczaka pieczone przez 2 h będą mi się jeszcze bardzo długo śniły :-)

Podczas "wykańczania" wnętrza najistotniejszym dla nas punktem był pokoik dla Kacpra. Marzyliśmy, aby ta część domu była zrealizowana od początku do końca- aby dziecko wiedziało, że to jest jego strefa i aby nie serwować mu kolejnych zmian. Niestety nie udało się - nasze zamówienie na mebelki nie zostało zrealizowane do chwili obecnej :( Kartony stały się nierozerwalna częścią naszych kolejnych dni.

Właśnie poznaliscie powód mojej długiej nieobecności. Liczę, że na dniach doczekamy się internetu i będę mogła nadrobić zaległości z wirtualnego świata :-) Na chwilę obecną jesteśmy odcięci od świata. Internet tylko w telefonie. Nawet telewizora brak :) Stąd post z licznymi wyrazami bez polskich znaków - z góry przepraszam.

Dziś nasza pierwsza noc - ciekawe co mi się przyśni i czy się spełni?  :)

Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. Oj komputer dziś odmawia mi posłuszeństwa, co do dodawania komentarzy - zabeiram się za to trzeci raz...
    Kochana, gratuluję! :) Własny dom to naprawdę duży życiowy sukces. Mam nadzieję, że wkrótce uda się go Wam urządzić tak jak sobie wymarzyliście :) Oby to było dla Was wyjatkowe miejsce <3
    Kolorowych i bajecznych snów! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, no to urządzajcie się dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję!! Niech się Wam dobrze mieszka :)
    troszkę zazdroszczę, bo my dopiero na etapie poszukiwania działki, a gdzie do wprowadzenia heh ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas szybko mija - nie zdążysz się obejrzeć a już będziesz urządzała mieszkanie

      Usuń
  4. Zycze jak najlepszych snow i gratuluje własnego mieszkanka .KamaA

    OdpowiedzUsuń
  5. moja mama zaczynała od początku 3 razy i mówi że takie początki gdzie "śpi się na podłodze" to najpiękniejsze wspomnienia na starość. Szczęścia na nowej drodze!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super!!! To powodzenia na nowej drodze życia;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To gratulację i oby się dobrze mieszkało i samych miłych snów życzę :) Czekam na zdjęcia z nowego gniazdka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje:) Niech Wam się miło mieszka

    OdpowiedzUsuń
  9. A kurczę:) ALe fajnie, to wszystkiego dobrego w nowym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje! :D i fajnie że wracasz, trzymam kciuki za pozytywny rozwój spraw i szybciutkie wykańczanie :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę i gratuluję dążenia do celu :) Ja niestety jestem jeszcze na etapie remontu od podstaw...ale za rok o tej porze mam nadzieję być już w NASZYM DOMKU :) Też pewnie na kartonach i dalekim od ideału :D

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka