Gdzie Kacper mówi DOBRANOC

Jeszcze nie będąc mamą z góry zakładałam, że nasza pociecha będzie spała w swoim łóżeczku, że branie dziecka do łóżka nie wchodzi w grę. Odkąd pamiętam jestem zwolenniczką oddzielnego spania i argumenty innych mam nigdy do mnie nie przemawiały. Nie bez powodu ktoś wynalazł taki mebel jak dziecięce łóżeczko.

Jaka byłam szczęśliwa, gdy urodził się Kacper, który od razu zaczął rozróżniać dzień od nocy, który mając niespełna miesiąc potrafił spać po 6 godzin ciągiem w nocy. Pomimo ogromnego problemu ze snem dziennym, na nocny nie mogliśmy narzekać. Kacper budził się jedynie 2-3 razy na karmienie podczas dwunastogodzinnego snu. Dla mnie był to jedyny czas na podładowanie baterii, gdy mogłam spokojnie zjeść kolację, skorzystać z toalety. Gdy Kacper skończył miesiąc jego łóżeczko powędrowała do drugiego pokoiku. Efektem było wydłużenie jego snu oraz umiejętność samodzielnego bawienia się zaraz po przebudzeniu. Jaka wtedy byłam z niego dumna. 




Wszystko zmieniło się, gdy Kacper skończył 4 miesiące. Nie wiedzieć czemu zaczął coraz częściej budzić się w nocy. Ledwo zdążył zasnąć a już po 15 minutach z jego łóżeczka dobiegał płacz. Liczba pobudek z tygodnia na tydzień ulegała zwiększaniu. Efekt ten utrzymuje się do dnia dzisiejszego. Co prawda zdarzają się noce jedynie z czterema przebudzeniami w tle, jednak częściej przewijają się te z 8-10 pobudkami. 

Szperając w internecie natknęłam się na artykuł w którym została zamieszczona informacja, że od 4 miesiąca dziecko może być nadpobudliwe, gdyż dziąsełka zaczynają pracować, powoli puchnąć i przygotowywać się do pierwszych ząbków. Tak też tłumaczę sobie te wszystkie zmiany.

Po pewnym czasie mój organizm przestał radzić sobie z brakiem snu, gdyż Kacper nie dość, że zaczął tak często budzić się w nocy to nadal nie spał w ciągu dnia. Jego dwie półgodzinne drzemki to dla mnie za krótko, aby móc zasnąć lub chociażby odpocząć. Takim oto sposobem Kacper wylądował w naszym łóżku, a ja pomimo ciągłego czuwania rano wstaję wypoczęta. Mój organizm przyzwyczaił się do częstych przebudzeń po to, aby nakarmić Malca bądź sprawdzić czy wszystko jest w porządku, gdyż nasze dziecko nawet spać nie umie spokojnie - kręci się jak śmigło od helikoptera.

Łóżeczko Kacperka stoi puste, kołderka od miesięcy nie używana, pokoik w nienaruszonym stanie a my wszyscy na jednym łóżku :) Przyznam szczerze, że czekam, aż Kacper zminimalizuje swoją liczbę pobudek do chociażby dwóch, a wtedy na nowo będę go odkładała do łóżeczka. Chyba, że do tego czasu nauczę się, aby co chwilę nie kontrolować czy nasze dziecko śpi bezpiecznie :D

A jakie jest Wasze zdanie na temat snu dziecka? Łóżko czy łóżeczko?

Udostępnij ten post

22 komentarze :

  1. Oj tak, w czasie ciąży też zakładałam różne rzeczy - a potem życie wszystko zweryfikowało :))) Łóżko czy łóżeczko - u nas jest pół na pół :) Dążymy do samego łóżeczka, ale opornie to idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jędruś nie chciał spać z rodzicami. Próbowaliśmy, ale zdecydowanie wolał spać sam. Po przejściach z nim mąż stanowczo odmówił próbowania z młodszym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kochana mam dwoch Synow. Starszak od malenkosci spi u siebie . Kocha swoje lozeczko I zasypia w nim bezproblemowo. Czasami obudzi sie w nocy z krzykiem to wtedy wysadzam go na nocnik,bo chce mu sie siku. Mlody? Mlody wczesniak. Mlody zasypia sam,ale budzi sie w nocy I przychodzi do naszego lozka. Podobnie jak u Ciebie, moge go odprowadzic, uspic,a On za godzine lub dwie znowu do Nas przyjdzie. Chodzilam jak zombie ,bo to Mlody wstal to Starszego trzeba bylo wysadzic, to kot prosil sie wypuszczenia na dwor...a ja jeszcze pracuje...powiedzialam stop.... Mlody spi z Nami. Nie zebym byla zadowolona,ale bynajmniej sie wysypiam.
    Mam nadzieje,ze Mlody dorosnie I przestanie przychodzic, a moze ten Typ tak ma? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas bywało różnie, na początku z nami, potem pół na pół, potem w łóżeczku, ale u nas w sypialni aż w końcu przeprowadzka do swojego pokoju. Na początku myślałam, że będę z tym walczyła, że po miesiącu koniec spania z nami. W efekcie sama się męczyłam strasznie, odpuściłam i postanowiłam pozostawić wszystko swojemu biegowi. Bez zbędnego napinania się w końcu doczekałam się czasów, kiedy Fi zasypia o 21 i wstaje przed 8. U nas spał od tamtej pory raz, jak obudził się z płaczem i nie mógł zasnąć. Innym razem, jak go wzięłam do siebie, to mi uciekł i domagał się swojego łóżeczka;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, to podobne tematy na tapecie u nas ;)
    Ja też się cieszę, że ktoś wynalazł łóżeczko. Mam gdzie trzymać ubranka po praniu i zabawki itd. ;) A tak serio: człowiek powymyślał różne rzeczy, żeby sztucznie oddzielić dziecka od rodziców. Z czego większość stosunkowo (jak na dzieje człowieka) niedawno. Skoro są i ktoś chce - niech oczywiście korzysta. Ale fajnie mieć świadomość, że nie trzeba :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja śpię z Krzysiem. W ciągu dnia ma drzemkę i śpi w łóżeczku. Wieczorem tez zasypia w łóżeczku. Ale budził się zawsze w nocy i od ok. 8 miesiąca zaczęłam go wtedy brać do łóżka. Tak też zostało.... teraz ma 21 miesięcy i nadal go zabieram do łóżka. Tylko, że teraz to już takie i moje i Jego przyzwyczajenie. Już nawet nie czekam aż się obudzi sam, tylko jak ja idę się położyć to go zabieram z łóżeczka do siebie do łóżka, bo mam świadomość, że jak tego nie zrobię to za pół godziny kiedy ja ledwo zasnę On się obudzi i będę musiała wstawać... cóż wiem, że to mój błąd. Co weekend sobie obiecuję, że spróbuję go nie zabierać z łóżeczka do siebie i poczekam czy sam się obudzi, ale jakoś nie mogę się przełamać. W tygodniu jest ciężko tak zaryzykować, bo chodzę do pracy także nie chciałabym mieć zarwanych nocek. Generalnie nie widzę nic złego w tym, ze Mały śpi ze mną. Śpi wtedy o wiele lepiej, kiedy się przebudzi i widzi, że jestem obok, nawet nie muszę zbytnio interweniować żeby zasnął, bo sam zamyka oczka i śpi dalej. Ale chciałabym zmienić to ze względu na to, że mój Mąż przeniósł się do drugiego pokoju! On bał się spać z Krzysiem jak ten był malutki i teraz jakoś też nie uśmiecha mu się spać w 2 w jednym łóżku, zwłaszcza, że Krzysiek strasznie się rozpycha. A Mąż też pracuję i to na różne zmiany , więc woli się spokojnie wyspać samemu w drugim pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  7. nasza Mała zasypia u siebie po czym w nocy człapie do nas, a my nie mamy sumienia (choć bardziej to nie mamy siły) jej odprowadzać. Niespanie trwa już u nas 3 lata prawie a ja jestem na skraju wyczerpania :) Ale spoko nie poddajemy się, kiedyś musi to nastąpić i zacznie spać :) Jesteśmy dzielni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem zdecydowanie za pozostawieniem dziecka w łóżeczku i choćbym miała wstawać dziesiątki razy w nocy to będę to robić i robię ;) ma to wiele zalet. Pamiętaj, że dziecko przyzwyczaja się do tego co trwa długo, później może Ci być z powrotem ciężko go przestawić na łóżeczko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam te szczęście, że moje dzieciaki nigdy z nami nie spały.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasza Lenka spała sama w łóżeczku w pokoiku obok.Ale przesypiała prawie całą noc.Można rzec,że byłam szczęściarą ;)Za to teraz,jak tata idzie do pracy na nockę to hops do mojego łóżka i śpimy sobie razem.Uwielbiam z nią spać.Jest najlepszym kaloryferem na świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co słyszę to dziewczynki tak pięknie śpią w nocy. Może i mi się trafi tak grzeczne, drugie dziecko :D

      Usuń
  11. U nas też dobre spanie skończyło się w 4 miesiącu i też tłumaczyłam to sobie zębami, ale te wyszły dopiero po 1 roku życia, więc wątpię, że to była przyczyna złego spania. Do tej pory Mańka nie śpi dobrze, a najgorsze jest to, że nawet wspólne spanie nie pomaga. Całe przespane noce mogę policzyć na palcach JEDNEJ ręki :/ Mam nadzieję, że kiedyś zaczniemy normalnie spać, chociaż biorąc pod uwagę, że w grudniu urodzę Marysi rodzeństwo, to chyba nieprędko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje wyspanie :D

      Usuń
  12. Zarówno z synem jak i córka spałam około 3 miesięcy-to bardzo dobre rozwiązanie, kiedy maluch je często w nocy. Można się względnie wyspać. Ale potem uważam że trzeba dziecko przetransportować do własnego łóżeczka, im później tym gorzej. Jak się dziecko przyzwyczai to bardzo trudno przekonać je do łóżeczka. U mnie stoi ono bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki. Ale mała śpi osobno. Choć zdarza mi się ją nad ranem zabierać do łóżka, ale nie jest to często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas było odwrotnie - Kacper bardzo ładnie spał przez pierwsze miesiące i wtedy jego łóżeczko stało w innym pokoiku, teraz liczba pobudek skłoniła nas do wspólnego spania

      Usuń
  13. kochana, mlody do roku spał ze mną. Do 20 mca pół na pół. Wreszcie teraz mając 2 latka śpi sam;) dorósł;) zatem i Twój maluch dorośnie, cierpliwości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sobie tłumaczę, że kiedyś wyrośnie :D

      Usuń
  14. Normalnie synek śpi u siebie, ale jak ma gorsze noce - z nami, zwłaszcza, że jeszcze karmię. Szybciej się uspokaja, niż jak się całkiem rozbudzi w swoim łóżeczku wołając nas, a dzięki temu i ja, i on, i tata wstajemy rano wyspani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest tak samo - szybko podana pierś potrafi zdziałać cuda :D

      Usuń
  15. Miałam podobne zdanie przed urodzeniem Hubisia. Potem okazało się, że moje dziecko nienawidzi spać. Pierwsze miesiące były pod tym kątem prawdziwym koszmarem. I chociaż wcześniej zarzekałam się, że nigdy w życiu, to w końcu potrzeba snu zwyciężyła i Hubiś wylądował u nas. Z czasem zaczął sypiać coraz lepiej i mniej więcej po pierwszych urodzinach wrócił do siebie. Teraz, gdy ma 21 miesięcy, najczęściej około 5tej rano bierze swojego misia i ulubiony kocyk i pakuje nam się do wyra :-).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja twardo się trzymałam przez 7 miesięcy i naprawdę sporadycznie synek spał z nami w łóżku.
    Jak wróciłam do pracy, malec potrafił budzić się w nocy co pół godziny i wpadał w histeryczny płacz. Było mi trudno tym bardziej, że z braku niani mąż zaczął pracować na nocki by móc zająć się synem w dzień, gdy ja byłam w pracy. Nie miałam pomocy w nocy i poddałam się - i tak oto od 2 lat nasz syn śpi w dużym łóżku z mamą lub tatą. Czasami sam idzie do swojego łóżeczka i przesypia tam całą noc... Nie bronię mu spania przy mnie w łóżku, bo wiem że mu mnie brakuje i tęskni. A zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa jest dla mnie teraz najważniejsze. Wiem, że za rok lub dwa będzie mówił, że to siara spać z mamą, więc każdej nocy ciesze się chwilą kiedy małe ciałko wtula się we mnie, a do ucha szepcze mi "kocham cię mamo"

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdecydowanie łożko. Od poczatku udalo nakm sie nauczyc go spać w łóżeczku do tego stopnia, że nie zaśnie w innym miejscu (no jeszcze tylko wózek podczas spacerku i fotelik w podrozy). Ale nie ma szans na zaśnięcie na łozku, fotelu, z nami, na rękach. Gdy gdzies jeździmy musimy brać łóżeczko turystyczne, bo inaczej nici ze spania. Z jednej strony to super, bo mamy z głowy usypianie, kopanie w nocy itp. Popoludniowa drzemka? Wkładam go do łóżeczka, daję butlę, potem zabieram btle, zamykam drzwi i wychodze:) Ale z drugiej strony, dłuższy pobyt u kogoś, bez łożeczka to była męczarnia;)

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka