Produkty ułatwiające macierzyństwo

W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić Wam produkty, które w naszym przypadku okazały się strzałem w dziesiątkę. Które znacznie ułatwiły nam pierwsze miesiące rodzicielstwa. Które zostają z nami na dłużej - może jeszcze kiedyś nam posłużą? ;D




Bez wątpienia numerem 1 jest wózek Bebetto Nico Plus. Uwielbiam go! Za wygląd, za lekkość prowadzenia, na szybkość składania i za duży kosz na zakupy. Za duże pompowane kółka, dzięki którym nie ma dla mnie miejsc nie do zdobycia. Według naszych domowych obliczeń wózek ten, wraz ze mną i Kacperkiem pokonuje blisko 200 km miesięcznie i jeszcze nigdy nie przytrafiła nam się jego awaria. Pomimo 8 miesięcy użytkowania wózek nadal prowadzi się jak w dniu zakupu. Z czystym sercem polecam ten produkt. Również cena przemawia na jego korzyść. Jedyny minus to taki, że w Olsztynie i mieście w którym obecnie mieszkam połowa matek ma wózek tej firmy :D

Kolejnym produktem na naszej liście jest otulacz dla niemowląt. Kacper jako niemowlę bardzo ładnie sypiał w nocy. Czas snu wydłużył się, gdy po miesięcznej przerwie wróciliśmy do otulania - najpierw kocykiem, jak było to wykonywane w szpitalu, później w specjalnym do tego celu otulaczu. Nie tylko ja zachęcam do otulania, również badania pokazują, że produkt ten wpływa kojąco na dziecko, które czuje się jak w brzuchu mamy. Podczas snu towarzyszu mu poczucie ciepła i bezpieczeństwa. Szkoda, że dziś metoda ta nie działa na nasze dziecko :D

Leżaczek firmy Bright Starts kupiłam, gdy Kacper miał 2 miesiące. Jako, że od samego początku jest z niego dzienny nie-śpioch i dziecko nudzące się samodzielnym leżeniem, produkt ten pozwolił mi, na tyle ile było to możliwe, wykonywać podstawowe czynności dnia codziennego. To w nim brałam Kacpra do łazienki, gdy przychodził czas na poranną toaletę, do kuchni podczas jedzenia, do pokoju podczas sprzątania (...) Zakup wydał mi się idealny, gdyż znacząco ułatwił mi czas, gdy byłam sama z dzieckiem w domu. Problemy zaczęły się w dniu, gdy Kacper odkrył funkcję bujania. Skubaniec dzięki swojej lewej nóżce potrafił robić to godzinami. Oczywisty jest fakt, że miało to przełożenie na zachowanie naszego dziecka po wyjęciu go z leżaczka.

Podczas rozszerzania diety Kacper nie potrafił jeszcze samodzielnie siedzieć, dlatego posiłki konsumował w leżaczku. Gdy przeszedł moment stabilności kręgosłupa od razu przesiadł się do specjalnie stworzonego na ten cel krzesełka. Po kilku dniach wielkiego krzyku, Kacper przyzwyczaił się do tego mebelka a tym samym zniknął odruch bujania, krztuszenia się i wypluwania jedzenia, a czas karmienia uległ znacznemu skróceniu. Odtąd posiłki stały się przyjemnością. W chwili obecnej nasze dziecko wie, że gdy jest sadzane w krzesełku przychodzi czas na grzeczne zjedzenie posiłku.

Nianię elektryczną kupiliśmy na jednej ze stron z lokalnymi ogłoszeniami jeszcze przed Kacpra narodzinami. Oboje pochodzimy z domków rodzinnych, mieszkając w Olsztynie każde weekendy spędzaliśmy u rodziców. Dzięki temu produktami po zaśnięciu naszego dziecka mogliśmy spokojnie wyjść na świeże powietrze i cieszyć się chwilą odpoczynku :D Do chwili obecnej, gdy wyjeżdżamy z domu niania jedzie z nami. Kacper śpi w pokoiku, gdy my znajdujemy się na innej kondygnacji cały czas kontrolując sen naszego dziecka.

Właśnie poznaliście naszych faworytów. A Wy macie swoje ulubione produkty, które ułatwiły Wam pierwsze miesiące z dzieckiem?


Pozdrawiam 
Karolina

Udostępnij ten post

19 komentarzy :

  1. U nas jeszcze jako takich super faworytów nie mamy, na pewno niania jest bardzo przydatna - mogę spokojnie zjeść śniadanie na parterze gdy dziecko śpi na piętrze w sypialni. U mnie super sprawą na razie jest rogal do karmienia piersią - dziecko wygodnie leży i karmię nie garbiąc się oraz chusta do noszenia dziecka - mój synek to mały przytulak, który uwielbia mnie czuć, a ja zamiast nosić go pół dnia na rękach mogę wtedy zrobić obiad lub trochę posprzątać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak rogal jest rewelacyjny!! Bez wahania mogę dodać go do tej listy

      Usuń
  2. U nas podobny leżaczek tez się super sprawdził. Reszty z wymienionych przez Ciebie gadżetów nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie i u nas sprawdziły się te wszystkie gadżety :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam tylko wózek i siodełko, reszta była w naszym wypadku niepotrzebna;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wózka Ci zazdroszczę, a niani w naszej kawalerce nie było sensu kupować :-). Mój absolutny faworyt to Tula. Nosidełko, które uszczęśliwiało i mnie i Hubisia :-). Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Twoim wpisie o tym nosidełku od razu przeszperałam internet i znalazłam same pochlebne opinie. Chciałam nawet takie nabyć jednak po przygodach z chustą, której Kacper nie znosił zrezygnowałam. A szkoda bo to faktycznie rewelacyjny produkt zwłaszcza jak mieszka się na wyższej kondygnacji bez windy a sklep jest tuż pod blokiem :D

      Usuń
  6. Oczywiście wózek to podstawa, co prawda mieliśmy inny, teraz już od jakiegoś czasu korzystamy z lekkiej spacerówki. Krzesełko również u nas świetnie spełniało swoją funkcję. Leżaczka/bujaczka nie kupowałam, czasem w domu sadzałam Małego w foteliku samochodowym, a zazwyczaj leżał i bawił się na macie edukacyjnej, które również długo była w użytku. Niania - cudowne urządzenie! Też mamy i nie wyobrażam sobie jej nie mieć! Choć mieszkamy w mieszkaniu, ale mamy taki układ, że pokoje są "przejściowe" będąc w kuchni nie słyszę co się dzieję w sypialni. Po za tym tak jak u Was na wszelkiego rodzaju wyjazdy, na wakacje obowiązkowo ją zabieramy i możemy spokojnie sobie wyjść np. przed domek na wakacjach. A jeśli chodzi o otulacz to my mieliśmy "rożki".

    OdpowiedzUsuń
  7. Aha no i jeszcze podgrzewacz! Choć do pół roku karmiłam piersią okazał się bardzo przydatny trochę później - zawsze w nocy miałam odpowiednią temperaturę wody w butelce aby przygotować mleko. Nie musiałam biegać do kuchni dotować i studzić wody podczas gdy dziecko domagałoby się mleka. Po za tym na różnych wyjazdach do podgrzewania picia czy obiadków świetnie się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kacper niesmoczkowy i o mleku możemy zapomnieć. Podgrzewacz stoi na półce- nigdy nie użyty :)

      Usuń
  8. u nas to wózek my mamy inny ale też jestem zadowolona-no mógł by być lżejszy(chociaż karol nie lubił siedzieć w wózku),jeździk samochodzik-taki że można go osadzić i pchać(swego czasu zastępował nam wózek,bo w niczym innym nie chciał być spokojny na spacerze),podgrzewacz do butelek,krzesełko do karmienia,u nas leżaczek -bujaczek się nie sprawdził niestety,Karol nie chciał w nim siedzieć. A z zabawek ulubione Karolkowe to kółeczka do nakładania,pianinko i klocki - fisher price,

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie wyobrażam sobie macierzyństwa bez dwóch rzeczy. Łóżeczka turystycznego i Nosidełka turystycznego takiego jak tu:
    http://www.asport-junior.pl/p/22310,72/nosidelko-dzieciece---daszek---pokrowiec---mata-koala-neverland---2-gratisy-/
    Jeśli któraś jest zainteresowana to specjalnie dla Was drogie mamy przygotowaliśmy kod rabatowy na -10% :) wystarczy w koszyku wpisać: KOALA_2014

    OdpowiedzUsuń
  10. Leżaczek też mieslismy i został dla braciszka:)
    Nad otulaczem wciąż się zastanawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas otulacz niestety w ogóle się nie sprawdził. Za to bujaczek - jak dla mnie obowiązkowy punkt wyprawki :) Krzesełko do karmienia właśnie kupiliśmy. Do tej pory karmiłam Lenkę w bujaczku, ale od tego schylania cierpi mój kręgosłup.

    OdpowiedzUsuń
  12. My zamiast lezaczka mieliśmy stacjonarna huśtawkę na korbke pożyczona od sąsiadów, których syn ma 20 lat :-) a nianie tez mamy, tylko niestety jej zasięg nie jest zadowalający :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niania i dobra spacerówka - bez tego bym chyba oszalała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bujaczek, spacerówka i fotelik do karmienia napewno są na mojej liście produktów ułatwiających życie mamie. Otołaczek się u nas nie sprawdził, za to nie wyobrażak sobie życia bez nosidełka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oprócz krzesełka do karmienia przerobiliśmy wszystko. Z perspektywy czasu mogę śmialo napisać , że ułatwiły nam życie !Q

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak, teraz jest wiele gadżetów ułatwiających życie mamie. Nie wszystkie nowinki są przydatne, ale te opisane przez Panią i nam się przydawały. Nie mieliśmy tylko elektronicznej niani bo mamy dość małe mieszkanie, więc nie było potrzeby. Co do krzesełka właśnie jesteśmy na etapie wybierania :)

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka