Dziecko w samochodzie

Będąc kobietą w stanie błogosławionym miałam okazję uczestniczyć w warsztatach "Mamo to Ja" organizowanych dla przyszłych mam. Spotkanie to kładło spory nacisk na edukację w kwestii bezpiecznego "transportu" dziecka samochodem.




Jako mama - osoba odpowiedzialna za zdrowie malutkiej istoty, mam totalnego bzika na tym punkcie. Wiem, że nie mogę przewidzieć tego co wykona kierowca jadący tą samą drogą, że nie zawsze zdarzenia mające miejsce na drodze zależą ode mnie, że czasami przypadek może zadecydować o całej naszej przyszłości. Dlatego nie wybaczyłabym sobie, gdyby z mojego niedbalstwa, niedopatrzenia, lenistwa (nawet nie wiem jak to nazwać) mojemu dziecku stała się krzywda.

Jak każda mama boję się o swoje dziecko i staram się robić wszystko co w mojej mocy, aby czyhające niebezpieczeństwa zminimalizować do minimum. Dlatego nie pozwalam, aby Kacper jeździł bez zapiętych pasów pomimo, że mamy do pokonania jedynie 50m polej drogi na której ruch prawie zerowy. Zawsze sprawdzam czy pasy bezpieczeństwa zostały odpowiednio zapięte a fotelik bezpiecznie w nich osadzony. Nie ryzykuję tłumacząc sobie, że to tylko kawałek, że będę jechała wolno, że nie ma na to czasu bo i tak jesteśmy spóźnieni.

Podczas zapinania Kacpra szelkami wyznaję zasadę " im mocniej kochasz tym mocniej ściśnij". To dzięki niej wiem, że szelki powinny być tak uregulowane, aby po zapięciu można było włożyć jedynie dwa palce między nie a dziecko. Pałąk nosidełka niezmiennie pozostaje w ułożeniu jak podczas jego podnoszenia. Takie ułożenie dodatkowo pełni funkcję blokady przed wbiciem całego nosidełka w tylną kanapę samochodu podczas zderzenia, a tym samym chroni główkę dziecka przed uderzeniem o oparcie kanapy.

Za kilka dni Kacper kończy 10 miesięcy. W swoim "pierwszym foteliku" wygląda kosmicznie przez bezwładnie zwisające nóżki poza dolną część nosidełka :-D Na chwilę obecną nie planujemy z mężem zakupu kolejnego fotelika, gdyż chcielibyśmy, aby Kacper jak najdłużej jeździł w obecnym modelu. Skoro główka nie wystaje poza górną krawędź, fotelik nie jest za wąski dla dziecka ubranego w zimowy kombinezon, a Kacperka waga nie przekroczyła nawet 9 kg to znaczy, że nosidełko nadal jest odpowiednie i bezpieczne dla dziecka.

Dodatkowo wkrada się tu mała wygoda - Kacperek lubi przyciąć przysłowiowego komara podczas jazdy samochodem, a dzięki nosidełku dopasowanemu do naszego wózka możemy wejść do sklepu i zrobić zakupy bez budzenia dziecka.

Chciałabym, aby Kacper w tymże nosidełku mógł jeździć przynajmniej do 16 miesiąca życia. Czyli do czasu, gdy jego odcinek szyjny nie będzie na tyle silny, aby sztywno utrzymać główkę w trakcie kolizji, podczas której siła ciążenia jest tak duża, że u małego dziecka może dojść do jego przerwania. O skutkach nie chciałabym już wspominać.

Gdy Kacper wyrośnie z nosidełka przesiądzie się do fotelika z grupy 2. Czy będzie to fotelik montowany jedynie przodem do kierunku jazdy, czy fotelik z opcją montowania w obu kierunkach będzie zależało od tego kiedy moment ten nastąpi.

A jaki jest Wasz pogląd na ten temat bezpiecznego "transportu" dziecka samochodem?

Ściskam
Karolina



Udostępnij ten post

10 komentarzy :

  1. Cóż muszę przyznać, że ja nie potrafię zamontować naszego nowego fotelika w samochodzie. Ten pierwszy owszem, wiedziałam jak się montuję, zapina pasami itd. A ten nowy nie wiem. Zawsze robi to mój mąż, albo siostra, Oni są kierowcami i to im facet ze sklepu tłumaczył i pokazywał po zakupie jak prawidłowo zamontować i przypiąć fotelik. Krzysiu nowy fotelik dostał na roczek. W poprzednim mieścił się, ale nie chciał siedzieć, bo był zwrócony tyłem i nic nie widział. Ale pasy też zawsze mu zapinam w foteliku. Czasami nawet musiałam trochę interweniować, bo jeszcze nie zdążyłam zapiąć pasów Krzysiowi, ani sobie a np. siostra, mąż czy tata już ruszyli. Kazałam poczekać, żeby się spokojnie pozapinać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas Kacper jest non sto ze mną i to ja muszę dbać o zapięcie fotelika. Już nie raz klęłam, że nie mamy bazy do nosidełka - ułatwiłoby mi to życie :D

      Usuń
  2. Odpowiedzialność to podstawa. Nie wyobrażam sobie nie dbać o bezpieczeństwo własnego dziecka. Niestety, nie wszyscy rodzice na co dzień o tym pamiętają. Dobrze, że o tym piszesz. Warto przypominać o tak ważnych kwestiach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wpis, bezpieczeństwo dziecka w samochodzie powinno być dla nas priorytetem, ostatnio stojąc w korku widziałam, jak matka wyjęła dziecko z fotelika i zaczęła je karmić. Dodam, że korek ten był na drodze krajowej pod miastem, a gdy nagle się skończył kierowca w ostatnie chwili postanowił zjechać na stacje benzynową zajeżdżając drogę dwóm samochodom, tak sobie pomyślałam, że mieli więcej szczęścia niż rozumu.
    My powoli przymierzamy się do nowego fotelika, mamy jeszcze trochę czasu, ale już zaczęłam troszkę szukać, na pewno będzie to fotelik montowany tyłem do kierunku jazdy, chociaż ceny powalają mnie na kolana ;(. Problem w tym, że foteliki te są jeszcze bardzo mało popularne w naszym kraju, jest mało dostępnych modeli, ostatnio nawet jedna forma wycofała się z naszego rynku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój smyk do tej pory (18mc) nie dobił co prawda tych 13kg, ale długi z niego szczypiorek, więc już koło 10 miesiąca jeździł w tym większym. I mieliśmy problem, bo główka zaczynała mu już powoli wystawać w 8 miesiącu, a dopiero w 9 nauczył się siedzieć (my mu nigdy w tym nie pomagaliśmy, miał się sam nauczyć i któregoś dnia sam sobie usiadł), więc trzeba było zmienić mały fotelik na ten sam typ, tylko z wyższym oparciem, a dopiero potem ten "siedzący" - czyli w sumie zaliczył już 3 foteliki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba każda mama chce uchronić swoje dziecko przed takimi sytuacjami. Podczas jazdy samochodem niestety nie wszystko zależy od nas - NIESTETY, bo tą samą droga poruszają się też inni kierowcy, którzy nie do końca mogą stosować się do zasad ruchu drogowego. Mam nadzieję, że żadna z nas tutaj obcnych nigdy nie doświadczy wypadku, stłuczki, kraksy czy czegokolwiek, co spowodować by mogło uszczerbek na jej zdrowiu, zdrowiu dziecka i innych.

    Każde dziecko BEZWZGLĘDNIE powinno jeździć w odpowiednim dla wieku siedzisku i to jest rzecz niepodważalna. Dobrze, że wprowadzono ten przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mój Żuk przesiadła się do dwójki jak nie miała jeszcze skończonego roku - nie będę rozprawiać dlaczego - sytuacja nas do tego zmusiła. Wybraliśmy wtedy fotelik romera (śliczną krowę którą będę polecać wszystkim) i przez jakiś czas jeździła z położonym siedziskiem - fotelik ten ma opcję kołyski (3 stopniową). Pasy oczywiście 5 punktowe i zagłówek na tyle głęboki i solidny że nie miałąm obaw wsadzając ją do tego fotelika. Za to z 3ki już nie jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie zgadzam się z Toba. To, że my jesteśmy świtnymi kierowcami, nie znacyz, że unikniemy wypadku na drodze. Dlatego jestem takiego zdania jak Ty. Co prawda czasami zapinanie pasów zajmuje dłuższy czas, ale wiem, że robimy to dla bezpieczeństwa. od kiedy Amelka siedzi w foteliku jest o wiele łatwiej, gdyż ten jest zamontowany na stałe w samochodzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. mądrze z Twojej strony, że chcesz, aby Kacperek posiedział w nosidełku możliwie jak najdłużej, ważne, żeby główka nie wystawala. Znam niestety rodziców, co chcą sadzać swoje dzieci do fotelików z 2 gruppy, bo już siedzą (a wcześniej oczywiście były sadzane na siłe), no i tłumaczą to tyym, że dziecko będzie szczęśliwe, bo będzie wszystko widzieć... szkoda, że nie da się nic im wytłumaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie też jest to bardzo ważne, zawsze pilnuję żeby dziewczynki zanim ruszymy były zapięte i bezpieczne :-)

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka