Kacperkowy samozachwyt

Nie od dziś wiadomo, że dzieci lubią dzieci i na ich widok promienieją ze szczęścia. Kacper poszedł o krok dalej i od pewnego czasu obserwuję jak jego własne odbicie wprawia go w ten stan :)




Wszystko zaczęło się od wywołania zdjęć naszego dziecka oraz ich układania w chronologicznej kolejności w naszym albumie. Kacper zacięcie próbował nam pomóc w tej czynności i wszystkie zdjęcia musiały przejść przez jego małe rączki. Ta radość i ten błysk w oku - bezcenne. 

Gdy album został w całości zapełniony trafił na swoje miejsce. Nasz Syn bardzo dobrze zakodował w pamięci album i miejsce jego przechowywania. Jako, że od pewnego czasu naśladuje foczkę i w dokładnie ten sam sposób pełza po mieszkaniu, dostanie się do albumu nie sprawiło mu większej trudności. Oglądał, przewracał zdjęcie po zdjęciu, stronę po stronie przy okazji rwąc i niemiłosiernie śliniąc każdą z nich.

No cóż, zabawa może i fajna, jednak jako wielka fanka fotografii pragnęłam, aby jak najdłużej one zostały z nami w jak najlepszym stanie. Wybrałam dwa zdjęcia, gdzie Kacperka uśmiechnięta twarz zrobiła każdą z nich i za pomocą magnesów umieściłam na lodówce. Rozwiązanie to okazało się strzałem w 10. Wycieczki do albumu zostały zakończone, a kierunek ten został zmieniony na przeciwny - w stronę lodówki.


Od tego czasu Kacper kilka razy dziennie zdejmuje swoje zdjęcia, uśmiecha się do nich i po swojemu rozmawia z nimi. Zdarzają się dni, że i krzyczy do nich.....lub na nie? :) Jako, że mamy lodówkę w kolorze stali szczotkowanej jego małe rączki są na niej widoczne już po paru sekundach. A i czasem jakiś chrupek kukurydziany się na niej zawieruszy :) 

Cieszy mnie ten widok - uśmiechniętego, szczęśliwego dziecka. Mojego dziecka! I nie dziwię mu się wcale a wcale, bo gdy ja widzę swoje dziecko również tak reaguję. Nie ma tu znaczenia, że jesteśmy ze sobą 24/7 już ponad 9 miesięcy. Wręcz przeciwnie. Z każdym dniem cieszę się jeszcze bardziej. Kacper jest dla nas cudem na które przyszło nam troszkę czekać i dzięki temu doceniamy go jeszcze bardziej.


Udostępnij ten post

13 komentarzy :

  1. A jak reaguje na lustro? My mamy takie duże, to lubi przy nim przystawać i podawać rączki swojemu odbiciu. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio mam psychologię rozwojową na studiach i dzieci ok. 9 mies. poznają już swoje odbicie :) To jest świetne :) (aby sprawdzić, czy tak jest można pomalować dziecku nosek i za jakiś czas pokazać mu lustro, jak dotknie swojego noska to znaczy, że już siebie poznaje, jak noska odbiciu, to znaczy, że jeszcze nie :)

    Słodki ten Wasz Skarb :* i nosi jedno z moich ulubionych imion :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dzieci są cudne :) Nasza jest na etapie że uczy nas piosenek z przedszkola i każe ze sobą tańczyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Córka jak widzi swoje odbicie w lustrze to szaleje, chce koniecznie złapać za rękę tę koleżankę po drugiej stronie ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać jego zachwyt, ale co się dziwić. To naturalna reakcja na takie cudowne zdjęcie... :) Zobacz, ile sprawiłaś mu radości, i nie tylko jemu ale też sobie. Moja wyobraźnia zadziałała wyobrażając sobie takie małego szkraba śmiejącego się i rozmiawiającego z własnym zdjęciem :)

    Dodam tylko, że w naszym pokoju na całej ścianie jest wielka szafa z lustrem i mój Synek uwielbia się w nią patrzyć. Gdy jesteśmy gdzieś i w przelocie zerknie do lustra szczerze się uśmiecha :) Widać lubi swoje towarzystwo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też musiałam swego czasu ukryć album ze zdjęciami Mai bo tak uwielbiała go miętosić, że jego żywot byłby bardzo krótki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski jest! Mój Krzysiu uwielbiał patrzeć w lusterko, takie malutkie miał przy macie edukacyjnej. Teraz za to jest wielkim fanem filmów z własnym udziałem. I tak np. ostatnio codziennie po kilka razy oglądaliśmy filmiki z zeszłego roku z Wigilii i Jego roczku. Oczywiście zna już te filmy na pamięć i jak widzi jak na filmie rzucał prezentem babci i sprawdzał jego wytrzymałość to od razu mówi "no, no, nieee", że nie wolno tak robić. Jak rozpakowujemy mu jego prezent to już mówi "Auto", bo wie już co dostał. Jak zobaczył filmik z nad morza to też radość niesamowita jak siebie widział i opowiada coraz więcej... kto jest na filmach i co robi... ech jak ten czas leci, a jeszcze pamiętał jak był taki malutki jak Twój Kacperek, a tu za chwilę 2 latka skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Unas Michaś też uwielbia zdjęcia i nie tylko swoje.
    Uwielbia dawać buziaki i tulić.
    Ale chować też muszę :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepraszam, że pisze tutaj i trochę to jak spam, ale zmieniłam adres swojego bloga :) Teraz jestem pod adresem www.mama-kreatywna.pl
    Także jeśli chcesz być na bieżąco z wpisami musisz u siebie zmienić też ten adres w obserwowanych, bo www.mojmalyswiat1.blogspot już jest nieaktywny :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. I prawidłowa reakcja na własne zdjęcia ;) w końcu słodki z niego szkrab.
    Uwielbiam to, że maluszkom tak proste rzeczy sprawiają tyle radości ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No Nasza Amelka uwielbia swoje zdjęcia, jak widzi kalendarz to odrazu chce go przeglądać i woła dzidzi, jakoś nie potrafię jej przetłumaczyć, że to ona, i na każde swoje zdjęcie mówi dzidzi i koniec :) i zrobiłam tak samo ze zdjęciami dałam Amelce dwa co by co chwila jej nie podnosić do ramek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tez mam taka lodowke i znam te wszechobecne łapki :)
    Taki samozachwyt to fajna rzecz , Ale zawsze promienieje kiedy widzi sie w lustrze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. hehe:) mam podbnie:) im dłuzej widze synka w większy zachwyt popadam i zastanawiam się jak to jest, że mam slicznego chłopca:)

    magnesiki z danonkow-znamy, lubimy:) zamarzały mi dłonie w marketowych lodówkach, bo szukłalam zawsze konkretnych literek, żeby ułożyć imię synka, czasami musiałam przegrzebać kilka palet, zanim na jakaś trafiłam:D

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka