Kacper i dziecięca opieka lekarska w ramach NFZ-u

Można powiedzieć, że swoje pierwsze kroki z NFZ-em zaczęłam stawiać, gdy na świecie pojawił się mój Najsłodszy. Do tego czasu nie miałam zbyt wielu okazji korzystania z ich usług. Gdy już zapukałam do gabinetu lekarza rodzinnego moim problemem było zwykłe przeziębienie. 

(Na szczęście) po porodzie u Kacpra nie zauważono żadnych nieprawidłowości rozwojowych, jednak zaważywszy na problematyczną ciążę już w szpitalu dostaliśmy m.in. skierowanie do poradni neonatologicznej. 

Takim oto sposobem trafiliśmy do dr n. med. Anny Kossakowskiej-Krajewskiej. Kobiety, która okazała się prawdziwym aniołem. Kobiety, która miała bardzo ciepłe podejście do pacjenta, która zawsze starała się wyczerpująco odpowiadać na zadane jej pytania. Na każdej wizycie dostawaliśmy skierowanie na badania dodatkowe pomimo, że nie było ku temu wskazań. Dzięki niej Kacper miał wykonane USG brzuszka i przezciemiączkowe w pierwszych miesiącach swojego życia. Pewnie zadajecie sobie pytanie: po co naświetlać tak małe dziecko? Dla mnie badania te miały ogromne znaczenie, gdyż Kacper będąc jeszcze w brzuszku miał podejrzenie choroby, która swoje ogniwo miała właśnie w główce dziecka. Również pani Anna Kossakowska - Krajewska na jednej z wizyt zaproponowała, aby wykonać podstawowe badania krwi i moczu u siedmiomiesięcznego Kacperka, gdyż wszedł on w okres bardzo częstego niedoboru żelaza u dzieci. Wynik co prawda nie był poniżej normy, jednak żelazo znajdowało się blisko dolnej granicy.  Zupki z czerwonym mięskiem, żółtko do obiadków ... to wszystko nie wystarczało. Drugie badanie, w odstępie miesiąca czasu pokazało, że żelazo spada. Dzięki temu wiedzieliśmy, że Kacperek musi mieć je podawane w syropku. Nasza przygoda z poradnią neonatologiczną zakończyła się kilka tygodni temu - Kacperek zdrów jak ryba co pokazują wszystkie wykonane badania, a my szczęśliwi, że trafiliśmy właśnie do doktor Kossakowskiej - Krajewskiej, która otoczyła nasze dziecko niesamowitą opieką.

Podejmując decyzję o wyborze lekarza rodzinnego dla Kacperka nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości. Musiała to być doktor Czesława Woźniak. I nie miało tu znaczenia, że w tamtym czasie dzieliło nas 50 km, a przeprowadzka miała nastąpić dopiero za pół roku. Nie zakładałam, że Kacper będzie chorował, lokalizacja naszego mieszkania pozwalała nam na przejechanie tych kilometrów w czasie krótszym niż do oferowanej nam przychodni, a i oblężenie olsztyńskiej przychodni powodowało, że Kacper często był już dawno po wizycie, gdy dziecko koleżanki jeszcze czekało na wyznaczoną godzinę. 

Przy pierwszej wizycie u doktor Woźniak dostaliśmy skierowanie na posiew moczu. Po co? Bo blisko 30% chłopców w pierwszych miesiącach życia ma bakterię. Zwykłe badanie kontrolne. Również tego samego dnia zostałam zaproszona do pokoju pielęgniarek, gdzie szczegółowo zostało mi przedstawione jakie szczepienia i w jakim terminie musimy wykonać, jakie mamy alternatywy (szczepienia płatne) i jakie możemy wykupić dodatkowo. Podczas tego krótkiego spotkania pielęgniarka w żadne sposób nie próbowała nakierować mnie  na swój tok myślenia, nie próbowała mnie naciągnąć na szczepionki płatne. Każda decyzja należy do nas - rodziców, a w ich obowiązku było wypełnieni naszej woli oraz przestrzeganie kalendarza szczepień. Mieliśmy tą wygodę, że Kacperek w tym celu był przyjmowany poza wyznaczonymi dniami i godzinami. Większość szczepień było wykonywanych w piątek jak jechaliśmy do rodziców na weekend. Jako, że przeprowadzka już za nami teraz Panią doktor mamy przy sobie :D

Kilka razy wspominałam Wam, że Kacper jest rehabilitowany z powodu wzmożonego napięcia mięśniowego zlokalizowanego z obrębie kończyn dolnych. Zarówno w Olsztynie, jak i mieście w którym mieszkamy rehabilitantkami są bardzo miłe kobiety. Ponieważ Kacperek jest w okresie nieakceptowania dotyku obcej mu osoby nasze zajęcia zostały dostosowane do jego potrzeb, aby czuł się bezpiecznie. Teraz pani rehabilitantka pokazuje ćwiczenia na lalce, a ja ćwiczę z moim Szkrabem tak jak zostało nam pokazane.

Przykładów można by mnożyć a finał byłby ten sam - nasze zadowolenie z jakości usług oferowanych naszemu dziecku, z podejścia lekarza do pacjenta... Kacper niedługo kończy roczek czyli okres najintensywniejszego spacerowania po lekarzach mamy za sobą stad ten wpis, który pokazuje sylwetki lekarzy z powołaniem do których trafiliśmy. 

A jaki są Wasze doświadczenia z lekarzami dziecięcymi świadczącymi usługi w ramach NFZ-u?

Ściskam
Karolina

Udostępnij ten post

9 komentarzy :

  1. Zazdroszczę takich doświadczeń ;D nasze nie są najgorsze, ale różnie bywało np. ze szczepieniami w przychodni. Panie za wszelką cenę chciały, żeby Franio był szczepiony u nich i na siłę mnie namawiały, chodziło oczywiście o szczepienia płatne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja niestety jestem świadkiem tego, że jeśli dziecko zaczyna chorować pędzi się do prywatnego lekarza. Napędzamy im biznes.

    martynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ogólnie oprócz ortopedow na NFZ nie narzekam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam jednego lekarza pediatrę dla moich dzieci i jest naprawdę świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo iż mamy wybranego lekarza rodzinnego, nie zawsze na wizytę idę do tej Pani doktor. Zazwyczaj pytam w przychodzi kto akurat przyjmuje i sobie wybieram gdzie chcę iść. Okazuję się, ze Pani doktor, którą wybrałam jako lekarza dla Krzysia nie jest wcale taka fajna jak to mi koleżanka mówiła. Ostatnio jak był przeziębiony i szłam z nim na kontrolę trafiłam do Pani doktor, do której ja sama jako dziecko chodziłam z mamą. Moja siostra ją uwielbiała, do żadnego innego lekarza nie chciała chodzić. Niestety Pani doktor już wiekowa i rzadko bywa w przychodni. A szkoda, bo to właśnie taki lekarz z powołaniem i podejściem do dzieci. Krzyś się nie bał, nie płakał podczas wizyty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tylko wspominam, że Panie na które trafiłam były bardzo nie delikatne wobec dziecka jeżeli chodzi o szczepienie, pobranie krwi, a i też nie miłe . Niestety po mimo płacenia składek jesteśmy źle traktowania. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dobrze wspominam i pediatrę synka, i panią stomatolog (w sumie chodzę do niej prywatnie, ale przeglądy robi za darmo) - jak ktoś szuka dobrej pedodontki we Wrocławiu, to chyba nie znam lepszej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś jedną z nielicznych osób, które na swojej drodze spotkały tak wyrozumiałych, kompetentnych lekarzy z sercem i powołaniem.
    Ja mam różne doświadczenie i mieszane uczucia co do służby zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  9. No to powiem Ci, że na prawdę dobrze trafiłaś. Ja sama niejednokrotnie trafiałam na nie zbyt dobrych lekarzy. Wręcz takich, którzy zagrażali mojemu życiu...

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka