Przytulanki, całowanki

Nie umiem przejść obojętnie obok swojego dziecka. Za każdym razem korci mnie, aby skraść mu całusa, aby przytulić do siebie to malutkie ciałko lub chociaż pogłaskać go po główce. Uwielbiam każdą jego cząstkę - te małe jączki, grubiutki pydki, wystające brzusio, niebieskie oczęta (...)

*przepraszam za jakość zdjęcia i wyglądu całowanej Pani  :-)


Kacper należy do dzieci, które jako niemowlę bardzo nie lubiły kangurowania, a chusta o której tak bardzo marzyłam okazała się zbędnym produktem. Nie do końca wiedziałam czy to wynik uczucia skrępowania u ruchliwego dziecka czy może niechęć do bliskości.

Jak z chusty i nosidełka mogłam zrezygnować tak z całusów i przytulania już nie. Ileż to razy Kacper krzywił się, gdy na jego buziulce lądowała cała seria buziaków, gdy na jego szyjce robiłam delikatne "pruty". Nie raz, nie dwa przez takie zachowanie przyczyniłam się do przebudzenia synka podczas jego drzemek. Również Pan Tata, po uszy zakochany w swoim pierworodnym przytulał się do niego nieświadomie blokując mu możliwość zmiany pozycji podczas snu, a tym samym przerywając jego sen. Po kilku miesiącach oboje nauczyliśmy się, że gdy Kacper śpi nie przytulamy, nie całujemy, a jedynie patrzymy i podziwiamy :-)

Z biegiem czasu Kacperek zmienił swoje podejście. Stał się naszą małą przytulanką. Pokochał objęcia rodziców i najchętniej całymi dniami mógłby być noszony na rączkach. Pocałunki stały się dla niego chlebem powszednim, przytulanki normalnym, zdrowym odruchem.

Jak wielka byłą nasza radość, gdy Kacper zaczął samodzielnie się do nas przytulać. Gdy będąc na rączkach jego rączka obejmowała szyję, a główka wtulała się w ramiona. Z dnia na dzień zachowanie to jest coraz częściej praktykowane przez naszego syna, a my dumni rodzice obdarowujemy go kolejnymi buziakami i kolejnymi uściskami. 

Gdy zauważyłam, że Kacper zaczyna coraz więcej rozumieć pragnąc dać mu buziaka w usteczka pytam go o to lub próbuję nauczyć samodzielnego odruchu, mówiąc "daj buziaka". Gdy w Kacperka rączki trafia ukochany bobas zachęcam "daj buziaczka lali". Dziś, o poranku, gdy wszyscy leżeliśmy w łóżku powiedziałam "daj Kacperku buziaczka mamusi"  i dostałam go! Tacie również się oberwało! :-)

Mam wrażenie, że im Kacper starszy tym ja bardziej go podziwiam. Nie umiem przestać zachwycać się jego małymi rączkami, które w tak zabawny sposób obracają przedmioty, robią pac-pac. Małymi, grubiutkimi nóżkami, które są dla mnie najsłodsze na świecie. Nie byłabym sobą, gdybym nie wycałowała i nie wyściskała każdego dnia tego cudownego ciałka. Każdy całus jest dla mnie jak nagroda, jak gest niesamowitej więzi. Chciałabym, aby przez takie gesty Kacper czuł się kochany i wiedział jak wiele dla nas znaczy. Żeby nigdy nie poczuł się odtrącony. Żeby wiedział, że my jesteśmy dla niego i chcemy dla niego wszystkiego co najlepsze.

 Bo jak tu nie kochać takiego cudu?



Udostępnij ten post

21 komentarzy :

  1. Ja tez od urodzenia tuliłam i całowałam na każdym kroku. We śnie nigdy Olusiowi nie przeszkadzałam, bo i tak kiepsko spał. Ja mam małego przytulaska od urodzenia, niedawno nawet zaczął tulić się do misiów. Trzeba korzystać póki można, bo jak podrośnie to juz pewnie taki skory do czułości nie będzie, jak to dzieci. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ojjj taaak też to uwielbiam. Ale mój Krzysiek już coraz częściej nie daje się wycałować. Jak ma ochotę to sam daje buziaki, jak mu powiem, żeby mi dał buziaka to też czasami mi się dostanie, ale najczęściej jak mówię "daj buziaka" to słyszę "nie" i się obraca ;) Chyba taki wiek ;) mamusia by chciała jeszcze tulić, ściskać, całować, a Krzysiu nie chce, woli wygłupy, uciekanie, zabawę :) Dzieci są cudne jak śpią, tez uwielbiam patrzeć jak śpi, i całować po tych moich pyzusich policzkach :) hehe

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobnie jak Ty. Nie potrafię przejść obojętnie wobec mojej panienki:) Zawsze jakiś całus, muśnięcie, przytulenie. Wychodzę z założenia, że kiedy jak nie teraz? Potem nie będzie chciała ze mną gadać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ta trzymać :) przytulanki to dobra sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas było to samo. Chustę musiałam odsprzedać. Kaja zasypiała najlepiej w swoim łóżeczku. A teraz się odmieniło, śpi z nami, przytula się i rozdaje buziaki. To takie fajne uczucie, dostać świadomego buziaka od własnego dziecka. Korzystajmy, bo za 15 lat już nie dostaniemy. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj u mnie jest to samo i uważam, że to zdrowy naturalny odruch matki, a dziecko przez to czuje się kochane. Oby jak najwięcej przytulasków i całusków. Mój synek także sam już się przytula i rozdaje buziaki, uwielbiam to!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam podobnie jak I Ty. Calusom nie ma konca. Przytulam tez jak najczesciej moge. Milosci nigdy nie za wiele!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, te mokre całuski, nawet jeśli zakończone bolesnym kąśnięciem-nie ma nic słodszego! :) Korzystajmy, póki możemy, bo potem ponownie wejdą na etap niedotykania i niecałowania :p

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekne zdjecie, nic nie cieszy tak jak buziak dziecka, i to jeszcze samowolny, a to ze cale plywamy potem w slinie, bezcenne.
    u nas tak samo Laura nie nalezala nigdy do przytulasow , a teraz sama się pcha i caluje. :) oby jak najdluzej korzystajmy poki dawaja buziaki, potem bedziemy sie musialy upominac:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie chwile jak ta...
    Całuśne :)
    Coś czuje, że mój Synek rośnie na przylepkę małą bo lgnie do nas jak nie wiem. To takie czułe... takie chwytające za serce gdy pół roczne dziecko przytula się do Ciebie. Jak te nasze maleństwa potrzebują czułości... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przytulanki to dobra sprawa, nigdy go za mało. Wychodzę z założenia, że jak dziecko tego potrzebuje, a możemy mu to dać (no bo ciężko np. specjalnie po to przyjeżdżać 3 razy dziennie z pracy w czasie jej trwania) - to dawajmy mu tego jak najwięcej. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tak jak TY. Od małego bym Kubę tuliła i całowała. Wydaje mi się to takie naturalne.Nie ma chyba nic piękniejszego jak przytulanie i tulisiowanie najważniejszej istotki pod słońcem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też wiecznie zaczepiam synka i tulę, pieszczę i całuję ;) Bo się nie da po prostu przejść bez buziaka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj chyba każda z nas tak ma, a teraz mając w domu dwójkę wiem że warto sciskac, całować jak najwięcej bo przyjdzie moment że powie że "teraz nie ma czasu"
    Pozdr i zapraszam do nas

    OdpowiedzUsuń
  15. My też uwielbiamy! A już bezcenne jest to, gdy dziecko samo z siebie przybiega i obwarowuje całusem i uściskiem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. hehe, czytałam to co napisałaś i aż sama się "napinałam" tak radośnie myśląc o swoim syneczku:) o jego cudnych malych rączkach, które uwielbiaja być sobie brawo za każde osiągnięcie, o jego usteczkach, które dają nam buziaczki, cudnym dreptaniu po mieszkaniu i nas spacerkach. Mogłabym tak zachwycać się bez końca, więc doskonale Cię rozumiem:)
    Wyobrażam sobie jak się cieszysz z tego wszystkiego, bo pamietam swoją radość, gdy takie chwile się pojawialy:)

    OdpowiedzUsuń
  17. No, no, cóż za całuśny kawaler z Waszego Kacperka! Sama słodycz :))

    W wolnej chwili zapraszam do nas :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super, my mamy nie dotykalskiego pierworodnego który sie wiecznie krzywi i wyrywa a tuli sie tylko wtedy gdy sam ma na to ochotę :) Córcia dla odmiany to całuśnica i tulaśnica od dnia narodzin :)

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka