Gdy nas nie ma


Od pewnego czasu niczym gość zaglądam na wpisy innych blogujących kobiet. Na blogu "the moments of life" również aktywność znikoma. Coraz częściej znikam na tydzień, dwa nawet nie zaglądając do tego kawałka mojego życia. 




W naszym domu coraz częściej z mężem jadamy "szybkie" obiady a na suszarce zalega sterta prasowania. Pomimo, że to do mnie nie podobne to zauważyłam, że i mąż wspiera mnie w tych wszystkich odchyleniach.

W ostatnim czasie mam wewnętrzne pragnienie każdą chwilę spędzać wyłącznie z Kacperkiem. Budujemy wieże z klocków, układamy figury w domku z otworami, oglądamy bajki, poznajemy nowe zwierzątka... Nie nudzi mnie powtarzalność tych wszystkich czynności i nie szukam odskoczni w wieczornych godzinach.

Każdego dnia chodzimy na długie spacery na których Kacper zaczepia wszystkie pieski i kotki krzycząc do nich "TATA", pokazuje rączką na dzieci, robi PAPA przejeżdżającym autobusom i samochodom dostawczym. Codziennie zachodzimy do tej samej piekarni w której Kacperek dostaje upragnioną bułkę, którą następnie skupie przez całą drogę, a Pani z lokalnego rynku na nasz widok od razu pakuje 3 duże słodziutkie truskawki regularnie przez nas kupowane. O ile Kacper jest dzieckiem nieposiedzącym tak podczas spaceru grzecznie siedzi w swoim wózku i podziwia otaczający go świat.

Podczas szykowania obiadu nasz Szkrab albo zagląda do wszystkich możliwych kątów w naszym domu, albo siedzi na blacie kuchennym i pomaga mi szykować surówkę. Z myślą o nim nasze surówki zostały wzbogacane o groszek konserwowy uwielbiany przez Kacpra i regularnie wyjadanym podczas szykowania obiadu.

Kacperek stał się naszą małą przylepką uwielbiającą przytulanki oraz całowanki. Każdego wieczoru, po kąpieli i kolacji oboje z mężem kładziemy się na dywanie w salonie, Kacperek dołącza do nas i co chwilę tuli się do któregoś z nas. Daje buzi, robi cacy, wspina się na nas bądź głaszcze po buzi. Jego turlanki i przytulanki trwają do momentu, aż nie zrobi się śpiący.

Po Kacperka zaśnięciu często nawet nie włączam laptopa, nie czytam wiadomości w internecie i nie oglądam filmów ani seriali w telewizji. Moje wieczory zarezerwowane są na ogarnięcie wszystkich niezbędnych rzeczy na następny dzień tak, aby po przebudzeniu jak najwięcej czasu poświecić dziecku. Jeśli decyduję się na chwilę relaksu sięgam po dobrą książkę.

Nie wiem co się zmieniło i czy to zmiana na dłuższą metę. Nie chcę się nad tym zastanawiać bo i na to szkoda mi czasu. Wiem, że spory wpływ ma nieubłaganie zbliżający się dzień mojego powrotu do pracy. We wtorek, po świętach Wielkiejnocy to nie ja będę zajmowała się Kacperkiem 24h/dobę, to nie ja będę pierwszą osobą widzącą postępy swojego dziecka i to nie ja będę przy nim, gdy coś go zaboli. Do mojej głowy dociera informacja, że nie będzie mnie przy dziecku chociażby podczas szczepienia, że to nie ja będę go tuliła i pocieszała po bolesnym ukłuciu. Praca do której wracam nie daje mi możliwości zwolnienia się na taki czas, jedyną opcją jest branie dnia wolnego na każde szczepienie, na kontrolne badanie u lekarza czy w poradni rehabilitacyjnej.

Nie wiem jak będę funkcjonowała przez pierwsze tygodnie tak wielkich dla mnie zmian. Nie wiem jak poradzi sobie Kacperek, który zawsze był ze mną i który tęsknił i wdrapywał się na kolana babci, gdy mama poszła jedynie do fryzjera. Aż łezka kręci się w oku na samą myśl, że  nie będzie mnie przy Kacperku w jego najważniejszych momentach :-/

A Wy jak radziłyście sobie w takim momencie swojego życia?


Pozdrawiam
Karolina



Udostępnij ten post

19 komentarzy :

  1. O to widzę, że poważne zmiany się szykują! Wcale się nie dziwię, że wykorzystujesz czas na maxa! Obowiązki domowe to nie wszystko ;) co do powrotu do pracy po takiej przerwie, nie oszukujmy - łatwo wam nie będzie, ale dacie radę :) będę trzymała kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo, że kobieta wie, że taki moment nadejdzie to do ostatniej chwili nie chce o niej myśleć :)

      Usuń
  2. Z tym czasem to ostatnio u mnie to samo! A powrót do pracy ja miałam po pół roku, bo jeszcze się nie załapałam na ten dłuższy macierzyński. Też było ciężko zostawić takie maleństwo. Jednak po jakimś czasie zrezygnowałam z pracy i rozpoczęcie kolejnej pracy było jeszcze gorsze, bo Krzyś starszy i więcej rozumiał. Pierwsze dni były z płaczem. Przygotowałam się na to i przed wyjściem dostawał do teściowej coś nowego np. jakąś zabawkę. Wychodziłam wtedy spokojniejsza, że nie płacze zajęty nową rzeczą czy jedzący jakieś ciacho. Szybko się przyzwyczaił do tej sytuacji. Teraz czasami zdarzy się gorszy dzień i mówi, że mam nie iść do pracy, albo chce iść ze mną. Jednak z reguły to daje mi buziaka, robi papa i nie ma problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami zastanawiam się czy to my-kobiety bardziej nie przeżywamy takie chwile niż nasze dzieci :)

      Usuń
  3. Niedawno też miałam takie dylematy jak Ty, ale dziś nie żałuję decyzji o powrocie do pracy. Fakt, że, kiedy dzieckiem zajmują się bliskie nam osoby (u nas Aniela zostaje z moimi rodzicami) jest troszkę łatwiej, ale uwierz mi, że matki nie da się zastąpić ;) I tak to ja pierwsza widzę, kiedy jakaś choroba próbuje ją złamać, to ja pierwsza zobaczyłam, jak Aniela pierwszy raz sama usiadła, stanęła itd. Jakaś taka tajemnicza więź sprawia, że mama i tak jest najbliższa. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie ukrywała, że chcę wrócić do pracy jednak z tylu głowy jest ta myśl, że to nie ja będę przy dziecku przez prawie 9 h jego świadomego czasu w ciągu dnia

      Usuń
  4. Nie miałam takich dylematów, mam , ten komfort , że jestem z moim synkiem . Ale od września się to zmieni, bo Kubuś do przedszkola , a ja mam nadzieję , że do pracy. Jak by na to nie patrzeć , każda sytuacja , ma swoje plusy i minusy. Trzymam Karolciu kciuki za Was , wykorzystaj Kochana ten czas , który Wam został maksymalnie. Powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę, aby tak się też stało i aby praca znalazła się w odpowiednim czasie

      Usuń
  5. Nie dziwie, się że wykorzystujesz każdą chwile przed powrotem do pracy. Cóż nie jest to łatwe, a Kacperek już dużo rozumie, więc początki będą pewnie trudne dla Was obojga. Ale dzieci zwykle szybciej się odnajdują w nowej sytuacji niż rodzice ;).
    Także korzystaj puki możesz i ładuj baterię na powrót do pracy. Ja się nauczyłam ostatni jednego, w domu może być totalny bałagan, góry prania mogą się piętrzyć, ale najważniejsze jest znaleźć czas dla syna, reszta jakoś się kiedyś zrobi albo i nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamietam, ze na poczatku było cięzko - przede wszystkim dlatego, że zdawało mi się, że nikt tak jak ja nie zaopiekuję sie corką. Nie żałuje dziś decyzji o posłaniu jej w wieku 13 mcy do złobka. Nie miałam za bardzo innego wyjścia wtedy, ale nie załuje. *zuza

    OdpowiedzUsuń
  7. Uważam, że jest to potrzebne... taka odskocznia od czasu do czasu absolutnie to nic złego! TAK! Korzystaj z każdej najmniejszej nawet chwili spędzonej z Kacperkiem. Masz świadomość tego, że wracając do pracy Wasze kontakty będą mocno ograniczone... w końcu to 1/3 doby. Być może podświadomie robisz wszystko by jak najbardziej nacieszyć się tymi chwilami...

    :) Pozdrawiamy, MG

    OdpowiedzUsuń
  8. Skąd ja to znam...ja oststnio nie mam czasu zjeść,a co dopiero nadrabiać blogowe zaległości...
    MOże praca też będziefajna...bo po pracy stęsknieni za sobą będziecie bardziej doceniać te chwile razem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak to święta prawda-człowiek czym prędzej wraca do domu i czeka na uśmiech dziecka a i celebruje każda chwilę z nim spędzoną

      Usuń
  9. Karolino mam w planach taką przerwę od życia internetowego wprowadzić. jak Ty. niedługo wroce do pracy i pewnie całkiem bede musiala ograniczyc czas z laptopem. a czasu z Mają coraz mniej, a rosnie tak szybko

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dziwię się, że chcesz spędzać teraz każdą wolną chwilę z synkiem. Ja także uwielbiam spędzać czas ze swoimi córeczkami, a do komputera i bloga siadam dopiero go one już śpią. Powrotu do pracy w ogóle sobie nie wyobrażam więc na razie o tym nie myślę, na razie co dzień staram się uświadomić mężowi, że urlop wychowawczy będzie niezbędny. I tak nie mamy z kim zostawić dzieci, a praca w której pracowałam wcześniej w ogóle nie nadaje się dla osób mających dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  11. To na pewno będzie trudne, ale niestety nieuniknione...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wykorzystaj każdą chwilę, to dla Was obojga przecież tak wiele znaczy. :) Ja nie wiem, czy umiałabym tak zostawić dziecko opiekunce czy w żłobku i pójść do pracy, dlatego doceniam możliwość pracy w domu, pomimo, że do najłatwiejszych nie należy. Ale z drugiej strony, Ty przynajmniej wychodząc z pracy zostawiasz ją za sobą i w domu jesteś cała dla bliskich. To duży plus w porównaniu do bycia jednocześnie w pracy i w domu. :)

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka