Mama wraca do pracy


Gdy wszyscy dookoła żyją nadchodzącymi świętami, w naszym domu na tapecie temat zbliżającego się dnia mojego powrotu do pracy. Po prawie dwóch latach przerwy w aktywności zawodowej nadszedł moment kiedy urlop rodzicielski został w całości wykorzystany, zaległy urlop wypoczynkowy dobiega końca i siłą rzeczy człowiek czy by chciał, czy by nie chciał musi wrócić do pracy. 

Skłamałabym pisząc, że nie cieszę się z powrotu do pracy i pomimo wielu obaw kłębiących się w mojej głowie czuję, że jest on mi potrzebny. Uśmiecham się pod nosem, gdy pomyślę o ploteczkach z koleżankami, o rozmowach  na temat nadchodzących trendów w kobiecym świecie, o żartach, które rozładowują napięcie w godzinach pracy :D Wiele z mam za pewne nie rozumie mojego podejścia, niektóre nawet osądzą mnie według swoich kryteriów, jednak ja nie byłabym sobą, gdybym zrezygnowała z aktywności zawodowej. Jestem osobą, która potrzebuje nowych wyzwań, życia na wysokich obrotach i tęsknoty za swoim "domem" :D


Od następnego tygodnia, gdy rodzice będą w pracy Kacperek będzie pod opieką babci. Mamy to szczęście, że nie musieliśmy dokonywać wyboru pomiędzy żłobkiem a nianią, gdyż Kacperkowa babcia zaoferowała, że zostanie z wnukiem w domu. Lepszej opieki dla naszego dziecka nie mogłam sobie wymarzyć. Widząc jak Kacperek jest przywiązany do babci, jak cieszy się na jej widok, jak jego oczęta błyszczą, gdy babcia zaczyna się z nim wygłupiać i jak tuli się do niej podczas naszych odwiedzin... Zdecydowanie jestem spokojna o bezpieczeństwo naszego syna :D

Pomimo, że wiem, że Kacperek zostaje w dobrych rękach, a ja wracam do pracy, którą znam i do ludzi z którymi wcześniej pracowałam nie umiem skupić się na żadnej czynności. Przeraża mnie te 100 km, które muszę pokonywać każdego dnia, to, że nie będę "tuż za rogiem" gdyby będzie działo się coś niedobrego, że nie będę miała możliwości wyskoczenia z pracy, aby być przy dziecku podczas szczepienia...  Moje myśli krążą wokół tego dnia, tego jak on będzie wyglądał i jak ja sobie poradzę z wszystkimi emocjami. Myślę, że będzie to większy szok dla mnie niż dla mojego dziecka :D

Staram się wszystko zaplanować tak, aby obyło się bez zbędnego zamieszania, bez nerwowych sytuacji wynikających z nieporozumienia rodziców... Jak będzie?? Zobaczymy.

Aktualnie cała Kacperkowa wyprawka czeka gotowa w pokoiku, ulubione zabawki spakowane, lista spożywczych zakupów wisi na lodówce i czeka do soboty... Czegoś zapomniałam?

Kacperkowy niezbędnik do babci domku



Chyba leków na uspokojenie dla siebie :D


A jak było u Was? Nerwowo czy na spokojnie?

Udostępnij ten post

29 komentarzy :

  1. kochana trafiłaś z tym wpisem.. mi został miesiąc do powrotu.. tylko ja ztej drugiej kategorii mam, ktore wolałby jednak zostac w domku, niż wracać do pracy. ale nie oceniam Cię i uwazam ze nikt nie ma do tego prawa. kazdy czuje inaczej. kazdy potrezbuje do szczescia czegos innego. ja choc przed ciaza uwielbiałam swoją prace to teraz nie czuje potrzeby powrotu. niestety sytuacja finansowa wyglada tak, ze wrocic musze i nie ma mowy bym zostala z coreczka dłuzej w domu... szkoda ze nie mam wyboru. bo gdyby nie kasa ktora jest nam potrezbna wybralabym dom i corke na pełen etat. mysl o powrocie do pracy przyprawia mnie o skurcza zołądka, drzenie rak i wymioty... nie wiem jak ja to zniosę.
    Ale Tobie zycze powodzenia, na pewno wszystko bedzie dobrze!! :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówią, że pieniądze szczęścia nie dają :-/ ale jak tu bez nich żyć! Obecnie to kredyty wiszące nad naszymi głowami dyktują warunki - niestety

      Usuń
  2. Ja stresowałam się bardzo, ale z perspektywy czasu zupełnie nie potrzebnie! Wszystko będzie dobrze :) tym bardziej, ze Kacperek zostaje pod opieką babci. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak sama zauważyłaś bardzo dobrze, że babcia może i chce zająć się małym. Rozumiem, że powrót do pracy i zostawienie dziecka na 8 godzin, na razie jest dla Ciebie bardzo trudne, ale z czasem na pewno się przyzwyczaisz :) Poza tym nie ma chyba fajniejszego widoku niż wielka radość na twarzy dziecka, gdy mama wraca z pracy :)
    Ja jeszcze nie byłam w takiej sytuacji (nie mam dziecka), ale też cieszę się z faktu, że teściowa będzie w razie co mogła zająć się dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyspozycyjne babcie to zbawienie dla młodych mam :)

      Usuń
  4. Będzie dobrze :-). Ja z kolei w ogóle nie miałam ochoty wracać do pracy, ale okazało się, że nie było tak źle. Zazdroszczę babci na miejscu i trzymam kciuki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie kochana babcia to nie wiem jakby to było :-) zdecydowanie w tej kwestii jesteśmy szczęściarzami :-)

      Usuń
  5. Ja również mam 100km do pracy i jak będę musiała wrócić to chyba będęmusiała się zastanowić nad innapraca...
    babcie obie pracują...nie wiem jak to będzie, ale na szczescie do stycznia daleko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również gdybym dostała fajną pracę na miejscu, nawet za niższe pieniądze z marszu bym ją brała :-)

      Usuń
  6. Będzie dobrze, dacie radę a te 100km dojazdów - zalezy jak będziesz jeździć ale postraja się je spozytkować :) słuchanie muzyki i rozmyslania, plany - jesli jazda autem ale jeśli to nie ty będziesz kierować to w końcu będzie czas na książkę lub pisanie na laptopie :) Fajnie, że Kacperek ma taką babcię - ja bym miała problem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja będę kierowcą i chyba przerzucę się na audiobooki :-)

      Usuń
  7. Początki na pewno będą ciężkie, w końcu wszystko będzie dla Was nowe. Ale macie babci, czego wam zazdroszczę, która zajmie się Kacperkiem najlepiej jak to możliwe.
    Przez pierwsze tygodnie targały mną mieszane uczucia, z jednej strony chciałam wyjść z domu z drugiej gdy już wychodziłam strasznie tęskniłam za Franiem. Po powrocie do domu spędzałam z nim każdą chwilę zupełnie zarzucając wszelkie obowiązki domowe. Teraz sobie świetnie radzimy oboje ;)
    Powodzenia, dasz sobie świetnie radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo-jako kobieta chcę wrócić do pracy, jako matka już mniej :-)

      Usuń
  8. Będzie dobrze, będziesz na pewno tęsknić, ale też oderwiesz się od domu od tych codziennych obowiązków. Ja też tak miałam na początku, ale gdy tylko wróciłam do pracy czułam się już całkiem inaczej, w końcu mogłam na chwilę odpocząć od domu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też z tych mam co wolały nie wracać do pracy, ale jak mus to mus. Niestety okazało się, że to praca nie potrzebuje mnie... Teraz czeka mnie poszukiwanie nowej, bo kredyt na mieszkanie sam się nie spłaci.
    Mam nadzieję, że w Twoim przypadku tak nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby pieniądze szczęścia nie dają Ale weź tu bez nich żyj :-/

      Usuń
  10. Też denerwowałam się powrotem do pracy (a wróciłam, kiedy Aniela miała 7 miesięcy), z perspektywy czasu nie żałuję, mimo, że to była trudna decyzja, wiem, że była dobra - szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko. Nie zapominaj o tym! Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też przeraża moment powrotu do pracy, ale że wracać będę w maju/czerwcu to stronię od tych myśli by w pełni cieszyć się tymi chwilami, jakie mam :)

    Powodzenia Ci życzę i Kacperkowi też! Dobrze mieć taką babcie :

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wracam do pracy w lipcu i przyznaję, że na samą myśl mi niedobrze. Mogłabym siedzieć jeszcze ze 2 lata, aż mały poszedłby do przedszkola. No ale się nie da :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście dla mnie kobiety zostające tak długo w domu z dziećmi to bohaterki. Podziwiam moją mamę, która najpierw nas wychowała a teraz zostaje z 3 wnukiem.

      Usuń
  13. Jak wiesz, mam to szczęście, że nie musiałam wybierać między opieką nad dzieckiem a pracą - dorabiałam pracując zdalnie w domu na umowy o dzieło i przygotowując grunt pod firmę. Nie jest to jednak łatwe, czasem myślę, że wolałabym właśnie wyjść z tego domu do pracy na 6 czy 8 godzin, zamiast miotać się między rolą matki, pani domu i businesswoman. Z drugiej strony - nie mam tego komfortu co Ty - wiesz, że Twoje dziecko zostanie pod najlepszą pod słońcem opieką, więc chyba po najtrudniejszym pierwszym dniu będzie już z górki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że praca u kogoś na etacie jest wygodniejsza ale i mnie przyjemna :-) życzę Ci powodzenia, a Twoje wpisy może i mi kiedyś będą kierunkowskazem

      Usuń
  14. Ja w sumie już mogłabym szukać pracy gdyby nie to, że Oli nie miałby wtedy opieki. Czekamy na wyniki naboru do grupy dwulatków. Jeśli się uda to i ja od września będę szukać pracy. Boję się i cieszę jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam jeszcze duużo urlopu macierzyńskiego, ale już sama myśl o jego końcu mnie przeraża! Głównie dlatego, że babcia bardzo chętnie zajmie się wnuczkiem, ale emeryturę zaczyna dopiero w lipcu 2016 i młody będzie musiał pójść do żłobka... Na razie odganiam od siebie te myśli.

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka