Tylko Mama ma tą zdolność

Ludzkie cechy/umiejętności możemy podzielić na te które wszyscy posiadamy, które możemy nabyć wraz z wiekiem lub te którymi obdarowane są jedynie poszczególne osoby. Moim zdaniem my-kobiety zostałyśmy obdarowane czymś wyjątkowym czego pozazdrościć może nam każdy mężczyzna. - umiejętnością której nie sposób się nauczyć, ani nabyć bez wcześniejszego zostania Mamą. Matczyna intuicja, kobieca przewidywalność, a może instynkt macierzyński? Nie wiem jak tą zdolność mogłaby określić ale jeśli jesteś Mamą na pewno mnie zrozumiesz.


Pamiętasz pierwsze minuty po porodzie? Rodzi się długo wyczekiwane dziecko i na nim koncentrujesz całą swoją uwagę. Masz wrażenie, że przez te pierwsze kilkanaście minut, gdy dziecko jest z Tobą najbardziej wytężony jest zmysł wzroku. Twoje oczy badają wszystko po kolei - jego nosek, buźkę, zaczerwienienia na twarzy widoczne po wysiłku jakie włożyła ta kruszyna podczas porodu, rączki, nóżki.... A prawda jest taka, że już wtedy nieświadomie - nie tylko wzrokiem - ale wszystkimi innymi zmysłami zapamiętujesz swoje dziecko. A pamiętasz jak po zaledwie kilku godzinach od porodu Twoje dziecko zostaje zabrane na badania/szczepienie? Przypomnij sobie jak już wtedy potrafiłaś rozpoznać płacz swojego dziecka? Nie ma tu znaczenia, że na całym piętrze co chwile płacze inne dziecko, a czasami kilkoro jednocześnie Mama bardzo dokładnie wie, który z nich to płacz jej dziecka. Szansa na pomyłkę? Bliska zeru.

Znasz to?
Z samego rana budzi Cię promienny uśmiech Twojego dziecka. Wstajesz, myjesz się, robisz śniadanie, szykujesz dziecko, które następnie odwozisz do babci. Dzień jak każdy inny. Jedziesz do pracy w której musisz zostać dłużej, ale to nic bo tata jest w domu i zajmie się dzieckiem. Wracasz do domu, jedno spojrzenie na dziecko i już widzisz, że coś nie tak. Pytasz męża - on nic nie zauważył, dzwonisz do babci - dziecko nie okazywało żadnych oznak choroby, a Tobie Mamo wystarczy minuta, aby swoim okiem dostrzec malutki, wręcz niewidoczny znak siejący ziarnko niepewności. 17:45 lecisz na łep, na szyję do lekarza, który mieszka na drugim końcu miasta. Ufff, udało się, pediatra jeszcze dziś nas przyjmie. Szybkie badanie dziecka i diagnoza. Pierwsze oznaki anginy - nalot na migdałkach, stan podgorączkowy... Mam to coś.

A ile razy tak miałaś?
Przychodzi błogi weekend. Te dwa ukochane dni kiedy zwolnisz, ogarniesz zaległe sprawy i będziesz mogła spędzić więcej czasu z dzieckiem. Ale... Obserwujesz swoje dziecko i wyczuwasz niepokój. Niepokój podyktowany zauważalnym niepokojem u swojej pociechy. Jeszcze nie wiesz jaki tego wszystkiego jest powód ale od tego momentu krzątasz się po mieszkaniu i czekasz na rozwój sytuacji. Zły dzień, a może zwykłe niewyspanie ? Tak naprawdę w danym momencie nie ma to tu znaczenia bo oto twoje dziecko wpada w szał, wszytko jest na NIE, gdy Ty mówisz tak ono robi na odwrót, zły humor usypia czujność dziecka, co ma przełożenie na uderzenia, otarcia, siniaki, czyli kolejne powody rozpaczliwego płaczu dziecka. I co? Wiedziałaś, że tak będzie?!

Mam wymieniać dalej ? :D

Pomimo, że nie ma jednego określenia zdolności jaką posiada kobieta będąca matką wiem, że jest to dar, który dostajemy wraz z poczęciem dziecka. Cudowne jest to, że zdolność ta przychodzi naturalnie i z każdym kolejnym dniem spędzanym z naszym dzieckiem rośnie na sile. No cóż drogie Pani wielkie brawa dla nas za tą przewidywalność, spostrzegawczość, umiejętność właściwego interpretowania znaków przekazywanych przez nasze dzieci.


Pozdrawiam
Karolina

Udostępnij ten post

10 komentarzy :

  1. Pięknie napisane :) Zgadzam się w 100% z tym tekstem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst w 100% mój, jest bardzo prawdziwy i realny. Piękny!

    OdpowiedzUsuń
  3. akurat płaczu dziecka w szpitalu nigdy nie rozpoznałam, nie wiedziałam, które to moje płaczące :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu to po części miałaś szczęście bo ja każde kwikniecie słyszałam przez co wszystko dookoła robiłam sprintem, zapomniałam o jedzeniu... :-)

      Usuń
    2. Moje dziecię w szpitalu nie płakało praktycznie. Wszystkie koncertowały, a Młoda spała. Zmieniło się to po powrocie do domu :)

      Usuń
  4. Bardzo fajnie napisane, niech każdy dzień od momentu poczęcia będzie dla nas myślą na czym można zaoszczędzić, lub gdzie dać upust :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny artykuł. Miło się czyta :)

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka