Jak szybko i bez buntu odpieluchowałam swoje dziecko


Temat odpieluchowywania nigdy wcześniej mnie nie dotyczył, gdyż jak wiecie Kacper jest moim pierwszym i jedynym dzieckiem, zatem ekspertką w tej kwestii na pewno nie jestem :-) Nie znam złotego środka na daną bolączkę, który mógłby pomóc każdej z Nas. Jedyne czym mogę się tutaj podzielić to moje niedawne doświadczenie jakie zdobyłam w kwestii pożegnania pieluszki raz na zawsze i które dzięki 3 krokom okazało się bardzo proste :-)

Dzieci są różne co przekłada się na fakt, że dla każdego z rodziców ten sam etap rozwoju pociechy może mieć inne znaczenie i nieść różne wspomnienia :-) To co dla niektórych rodziców bywa błahostką dla innych katorgą i na odwrót. To samo stwierdzenie tyczy się naszych starań o naukę dziecka, aby sygnalizowało swoje potrzeby fizjologiczne i chęci skorzystania z toalety. Prawda jest tak, że nie sztuką jest nauczyć dziecko załatwiania swoich potrzeb na nocki za to prawdziwą sztuką jest nauczenie dziecka, aby potrafiło zawołać w odpowiednim momencie zanim będzie już za późno.
zdjęcie:klik

Domyślam się, że pampersy to wygoda zarówno dla dziecka jak i rodziców (akurat tego jestem pewna ) :-)  I o ile przychodzi moment w życiu każdego rodzica kiedy stwierdza, że nadszedł czas, aby jego dziecko zaczęło korzystać z nocnika tak w większości przypadków w tym konkretnym momencie w życiu dziecka ten moment jeszcze nie nadszedł :-) Bo brak pieluszki to początkowo jedynie kłopot. Dziecko nie jest (bo i nie musiało być) nauczone trzymania moczu do czasu aż znajdzie się w toalecie, gdyż wcześniej gdy tylko poczuło potrzebę załatwiało ją do pampersa. Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że dziecko często zajęte zabawą, oglądaniem bajek musi przerwać tą przyjemną czynność dla jakiegoś tam pójścia do toalety :-/ Kiepska zamiana  :-)

Zanim temat odpieluchowania wszedł na tapetę w naszym domu zdążyłam poznać kilka tajników koleżanek i kuzynek, które w ich przypadku przyniosły pożądane rezultaty. Wiem też, że dla jednych tydzień był czasem wystarczającym dla innych niewystarczający okazał się miesiąc. Wszystko zależy od dziecka, Jego temperamentu oraz umiejętności dostosowywania się do nowych sytuacji.

Kacper to bardzo wrażliwe dziecko pomimo swojej upartości, szybko przyswajające wiedzę jednak nie lubiące zmian. Proporcjonalna mieszanka wybuchowej mamy i spokojnego z natury taty :-) Te 2,5 roku od kiedy Kacper jest z nami nauczyło mnie, że najlepszym rozwiązaniem w przypadku naszego dziecka jest rozmowa, i jeszcze raz rozmowa. Nie chciałam, aby było to działanie z dnia na dzień, nagłe i gwałtowne, czyli takie, które mogłoby przynieść skutki odwrotne od zamierzonych.

Nasza nauka mająca na celu pożegnanie pieluszek trwała 2 tygodnie, a samo zdjęcie pieluszki i nigdy do niej nie wrócenie minutę.

Początkowo wspólnie z Babcią i Mężem uczyliśmy Kacpra sygnalizowania o swoich potrzebach. Gdy słowo "siusiu" zostało opanowane i Kacper rozumiał co ono znaczy i kiedy należy je wypowiadać przeszliśmy na etap tłumaczenia, że jak skończy 2,5 roczku mama nie nałoży mu już pampersa i że już wtedy słowo "siusiu" będzie musiało być wypowiadane za każdym razem, gdy będzie chciał skorzystać z toalety. Tłumaczyłam, że Lenka i Nadia (kuzynki Kacperka) również nie noszą już pieluszek a jedynie majteczki i również wołają swoją mamę, gdy mają potrzebę.

U dziecka bardzo łatwo zaobserwować kiedy rozumie i przyswaja przekazywane mu słowa, a kiedy jedynie przytakuje główką a tak na prawdę nic sobie nie robi z tego co do niego mówimy. Gdy czułam, że Młody ogarnął temat, w środku tygodnia (dokładnie w środę) przed wyjazdem do Babci po raz pierwszy nie założyłam mu pieluszki. Jedynie powiedziałam, że się skończyły i więcej nie będziemy ich kupować. Miałam wewnętrzne przeczucie, że Młody jest gotowy na ten moment i nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie liczyłam, że to będzie moja ostatnia wzmianka na ten temat.

Pożegnaliśmy pieluszki na wszystkie kolejne dni. Nie było posikiwania, nie było kryzysów, ani chwilowych buntów. Jak bardzo lukrowe okaże się to co teraz napiszę to jednak muszę Wam się przyznać, że niemal każdego dnia dziękuję swojemu dziecku, że moje macierzyństwo uniknęło wielu bolesnych przeżyć. Że to co na ogół przysparza rodzicom niemały kłopot u nas poszło gładko - tak samo było w kwestii pożegnania pieluszek.

Tak na prawdę nie miałam ciśnienia, aby Kacper zdjął pieluszkę jeszcze przed naszym urlopem co może potwierdzić ich niemal miesięczny zapas w naszym domu :-) Jednak wiedziałam, że jak poczuję, że Młody będzie gotowy na ten krok (a to podstawa) nie będzie odwrotu. Nie będę mogła się wycofać, wygoda związana z pieluchami nie będzie mogła wziąć góry, a nocnik będzie musiał być naszym towarzyszem numerem 1 na kilka kolejnych dni :-)

zdjęcie:klik

Nie znam Twojego dziecka jednak może nasza metoda i w Waszym przypadku okaże się tą słuszną dzięki której unikniecie kilkudniowej walki z płaczem w tle. Może i u Was nie będzie miejsca na bunt, a Wasze dziecko w ciągu jednej chwili zapomni o pieluszce :-) 

Dzieci to bardzo inteligentne osoby, które chłoną wiedzę niczym gąbki chłoną wodą. Tłumacz i rozmawiaj, rozmawiaj i tłumacz jednocześnie obserwuj czy dziecko rozumie i przyswaja to co do niego mówisz. Czasami podczas tłumaczenia wystarcza prosty przekaz, czasami niezbędne jest nasze większe zaangażowanie, czasami potrzeba czasu, a czasami wystarczy minuta :-)

Daj swojemu dziecku czas na przetworzenie i przyswojenie informacji o czekających Go zmianach. Niech nie będzie to szybkie działania, a długoterminowe tłumaczenie. Dla nas rodziców to tylko pieluszka, dla dziecka aż pieluszka.

Taki sposób na prawdę się opłaca :-)
Nam się udało, Wam również.

Powodzenia :-)

Karolina

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Tak jak napisałaś każde dziecko jest inne - ja swojej Zosi powtarzałam do znudzenia o siusianiu, wołaniu itp. jednak pierwsze dni bez pieluchy to był istny dramat. Po kilku dniach nastąpił przełom i jest ok do tej pory. Przynajmniej w dzień, bo w nocy grane są pieluchomajty. Na to już zupełnie ciśnienia nie mam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dziewczyna ma charakter a w tych czasach to ważne :D

      Usuń
  2. Super post :) My ten etap mamy już dawno za sobą, ale bardzo podobnie przeprowadziliśmy cały proces. Nie obyło się bez drobnych "wpadek" przy oglądaniu bajek lub podczas zabawy, jednak mała się nauczyła bardzo szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja od kilku miesięcy walczę z synem o sygnalizowanie, on wie że musi wołać, on wie że na kibelek robimy siusiu, on wie że nie ładnie robić do pieluchy ale nie woła , no nie woła skubaniec. prośby i groźby nie działają. mówie "chodź siku" a on " już zrobiłem", a ja "wołać miałeś" - "mama siku ! juz było... " i weź z nim rozmawiaj ;(

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka