Dzieci znikające z placu zabaw

Facebook ma to do siebie, że każdego dnia podsyła nam posty, które są sponsorowane / proponowane i mogą okazać się dla nas przydatne. Tak też było w przypadku bardzo popularnych postów zawierających filmiki ukazujące, jak postronne osoby, szybko i bezproblemowo "uprowadzają" dzieci z placu zabaw. Dwa filmiki, ten sam finał, jednak ich przebieg osadzony w różnych realiach.

Pierwszy z nich ukazuje jak obcy mężczyzna, za zgodą opiekuna, z małym uroczym pieskiem na rękach rozpoczyna rozmowę z dzieckiem. Wystarczy kilka sekund, aby dziecko oczarowane urokiem zwierzątka podało rączkę"oprawcy" i opuściło z nim miejsce zabaw. 

Drugi film ukazuje opiekuna, który zamiast czuwać nad bezpieczeństwem bawiącego się dziecka namiętnie przegląda swój telefon. Zajęcie to tak pochłonęło mężczyznę, że nie zauważa jak obca osoba podchodzi do dziecka, przez kilka sekund rozmawia, a następnie opuszcza z nim plac zabaw.



Pierwszy z filmów ma nam, rodzicom uzmysłowić jak ufne są nasze dzieci. Że nasze rozmowy i tłumaczenia nie zawsze mają przełożenie na zachowanie dziecka w sytuacjach realnego zagrożenia. Natomiast drugi film ukazuje jak my, opiekunowie których rolą jest dbanie o bezpieczeństwo dziecka potrafimy przedłożyć je nad nasze przyjemności, chwilę spokoju i kilka sekund dla siebie.

Osobiście wzięłam sobie do serca oba filmy, a mój mózg bardzo dokładnie zakodował tą bezradność rodzica orientującego się, że jego dziecko zniknęło. 

Zapewne temat nie zostałby tu poruszony, gdyby nie sytuacja, która miała miejsce jakiś czas temu na placu zabaw na którym przebywałam z Młodym.

Niedziela. Dzień wolny. Czas dla rodziny. Dosyć często dzień ten zaczynamy od rajdu po placach zabaw w naszym mieście. Wczesna godzina - okolice 10:00. Mało dzieci, jednak plac zabaw sporych rozmiarów. Dwa koce rozłożone na trawie, na których piknikują młode osoby. Nagłe poruszenie. Jeszcze nie płacz, jednak lament kobiety. 

Dziecko zniknęło. Wzrok rodziców nie może go zlokalizować. Kobieta wstaje i szuka swojej pociechy nerwowo paląc papierosa. Mężczyzna idzie za nią z puszką piwa. Przyznam, że zimne poty oblały moje ciało. Wtedy słyszę " Kornel, Kornel"......"Kornel"....." znów ten skurwysynek nam spierdolił" ..... "gdzie on może być, przecież przed chwilą widziałam go tu przy huśtawkach".

Kornel odnalazł się cały i zdrów, jedynie kilkanaście metrów dalej przy części placu zabaw nieodpowiedniej dla jego wieku, tuż przy bardzo ruchliwej ulicy.

Gdy zobaczyłam Kornela zamarłam. Przecież to jeszcze dziecko. Chłopiec młodszy od mojego Syna - przynajmniej wizualnie. Na moje oko niespełna 3-latek. Abstrahując od formy rozrywki jaką wybrali Ci dorośli, wkurzył mnie fakty, że rodzice publicznie wyzywają swoje dziecko, oraz  obwiniają 3- letniego syna o to, że oddalił się od huśtawek, gdy oni biesiadowali na kocyku z innymi osobami.
 
Nie wiem jak długo rodzice Kornela nie zwracali na niego uwagi. Jak długo trwała ich rozmowa ze znajomymi bez podążania wzrokiem za dzieckiem. Jednak wystarczająco długo, aby 3-letnie dziecko samodzielnie zmieniło swoją lokalizację o kilkanaście metrów.

W tym zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie, dziecko nie zostało uprowadzone. Jednak czas nieuwagi był wystarczający, aby dziecko przemieściło się i swobodnie mogło wyjść na ruchliwą ulicę bez opieki lub z opieką "osoby postronnej".

Sytuacja ta po raz kolejny potwierdza, że dziecko jest tylko dzieckiem i to na nas rodzicach spoczywa obowiązek zapewnienia mu bezpieczeństwa. Dziecko to bardzo ruchliwa istota, której wystarczy chwila, aby doszło do tragedii. Wreszcie, dziecko jest bardzo ufne i bardzo łatwo przeciągnąć je na swoją stronę. Dlatego tak często staje się ofiarą osób starszych.

Nikt nie da nam gwarancji, że przeprowadzenie wielogodzinnych rozmów na temat obcych osób, będzie skutkowało tym, że nasze dziecko zachowa się według naszych przewidywań i ustaleń. 

Kurczę, skoro idziesz ze swoim dzieckiem na plac zabaw to znaczy, że nie jest ono na tyle samodzielne i dojrzałe, aby dokonać tej czynności bez osoby dorosłej. A skoro nie jest jeszcze gotowe na ten krok, to zrób to co do Ciebie należy. Spędź ten czas z dzieckiem i czuwaj przy nim / nad nim. Zapewnij mu bezpieczeństwo podczas, gdy ono będzie się dobrze bawiło. Nie musisz chodzić za nim krok w krok, jednak śledź swoim wzrokiem jego każdy krok odpoczywając na ławeczce. 

Niezależnie od tego jak bardzo jesteś zmęczona, jak bardzo marzysz o chwili dla siebie, będąc z małym dzieckiem na placu zabaw, to Ty ponosisz za nie odpowiedzialność i na Tobie spoczywa obowiązek zapewnienia mu bezpieczeństwa. 
 
Dziecko jest tylko dzieckiem i ma prawo podejmować błędne decyzje. Ma prawo się mylić. Ma prawo źle odczytać intencje osoby postronnej niezależnie od wieku. To rodzic powinien czuwać i bacznie obserwować swoje dziecko, aby takim sytuacjom zapobiec. Pamiętaj, czuwanie to nie synonim kontrolowania.

Urazy mechaniczne, przepychanki z innymi dziećmi, walka o huśtawkę czy zjeżdżalnię - to codzienność. Jednak opuszczenie miejsca zabaw przez 3-letnie dziecko zmienia postać rzeczy. 

Czas szybko mija i za klika lat Twoje dziecko nie będzie potrzebowało Twojej pomocy w wielu sytuacjach życiowych. Masz tylko kilka lat na poświęcenie ich właśnie jemu, na ukształtowanie jego życiowych poglądów i na zadbanie, aby zawsze pamiętało swoje dzieciństwo jako bezpieczne i radosne, aby pamięciom wracało do niego w wielkim sentymentem. Nie marnuj tych chwil na przeglądanie telefonu, na beztroskie piknikowanie ze znajomymi bez bacznej obserwacji swojego dziecka.

Pozdrawiam
Karolina 

Udostępnij ten post

7 komentarzy :

  1. Znaleźć czas na wyjście z dzieckiem na plac zabaw to często wyzwanie gdy żyjemy szybko i intensywnie. Osobiście staram się robić to jak najczęściej. Ostatnio jednak, moja córka polubiła czytanie książek. Przed snem to rzecz obowiązkowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas plac zabaw to standard , zwłaszcza w każdą sobotę i niedzielę ☺

      Usuń
  2. Też widziałam te filmiki, robią wrażenie i dają do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja nienawidzę takich dorosłych. piwko, fajczka, ploteczki a wkoło dzieci patrzą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, osobiście również wolałabym żeby Kacper nie obserwował takiego zachowania zwłaszcza na placu zabaw

      Usuń
  4. No cóż taką patologię znajdzie się w każdym większym mieście. Czasami dochodzimy do wniosku, że niektórzy ludzie nie powinni się rozmnażać.... niestety 500+ temu nie sprzyja :(

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka