Aparat ortodontyczny oraz dekalog jego posiadacza (z przymrużeniem oka)



Od blisko roku jestem „szczęśliwą” posiadaczką biżuterii na zębach, a dokładniej ujmując w marcu będę obchodziła pierwszą rocznicę. Do podjęcia decyzji o lekkim wydaniu oszczędności na kawałek drutu skłoniły mnie kwestie zdrowotne. Tych kilka miesięcy nauczyło mnie jak żyć z aparatem i jakoś z nim funkcjonować - spisałam dekalog, który również Wam pozwoli przetrwanie tych kilka lat.

źródło: internet

Pierwsza zasada: smaruj smaruj, smaruj

Od dnia założenia aparatu należy przyjąć założenie, iż wazelina to nasz najbliższy przyjaciel. Niech Was nie zmyli fakt, że samo zakładania aparatu nic nie bolało, a w pierwszych godzinach nawet nie zauważacie różnicy pomiędzy życiem z aparatem a bez aparatu - jazda zaczyna się dopiero później. Ja jak zwykle byłam mądrzejsza i pomimo wcześniejszego przestudiowaniu kilku wpisów na blogach oraz specjalistycznych artykułów dla osób zakładających aparat, nie skorzystałam z uzyskanych tam rad. W  komplecie do drutów na zębach każdy pacjent otrzymuje zestaw elementów pomagających w utrzymaniu higieny jamy ustnej. Poza szczoteczką, płynem do płukania jamy ustnej można znaleźć tam wazelinę, którą należy nałożyć na zamki przyklejone do szkliwa zęba. Ich ostre (pierwsze odczucie) zakończenia ranią błonę w środku jamy ustnej przez co mogą pojawiać się rany, bądź afty. Osobiście tego drugiego nie miałam ale same rany dały mi nieźle do wiwatu. Zjedzenie tradycyjnego polskiego posiłku (czytaj schabowy + ziemniaki) graniczyło z cudem i sama osobiście przegrywałam walkę z bólem. Nie przejmujcie się, że wyglądacie nieestetycznie - w dupie z tym, grunt to móc w miarę normalnie funkcjonować.

Zasada druga: nie uśmiechaj się podczas jedzenia. 

Serio, nigdy nie wiesz czy pół kanapki nie ukryło się za aparatem. Jeśli dodatkowo jesteś miłośniczką szpinaku jak ja to masz przerąbane. W poprzedniej pracy wspólnie z koleżanką byłyśmy fankami naleśników ze szpinakiem i często zamawiałyśmy je na obiad. Pierwsza reakcja – nie uśmiechaj się ani nie mów ze zbyt otwartą buzią – kawałki/ nitki szpinaku na pewno będą widoczne. Reasumując, zainwestuj w manicure bo od dziś Twoja dłoń zasłaniająca uzębienie będzie wystawiona na pierwszy plan.

Zasada trzecia: Wybieraj kolorowe gumki.

Początkowo myślałam, że kolorowe gumki są dla dzieci i od nich stroniłam- bo jak osoba pracująca w banku może mieć na zębach odcienie różu czy błękitu. Pierwszy wybór – szarość, która miała zlewać się z aparatem dzięki czemu miał on być mniej widoczny. No way…odcień szarości podbił kolor metalu i tym samym przez pierwsze 6 tygodni nosiłam grilla niczym gwiazda amerykańskiego rapu. Obecnie zawsze wybieram odcień różu, który ładnie podbija kolor ust oraz delikatnie zasłania metal na zębach. Bezbarwne gumki? Po kilku tygodniach pożółkną od herbaty i kawy czyli efekt zaniedbanych zębów murowany.

Zasada czwarta: Zdjęcia z oddali

Jeśli będziesz wykonywać zdjęcia z oddali to uśmiechając się co zauważysz? – brak zębów lub zęby z siwym nalotem, więc albo szczerz się jak koń na widok marchewki albo ich nie pokazuj. Na co Ci zdjęcia na których wyglądasz jak osoba potrzebująca protetyka?


Zasada piąta: Wybiel zęby

Ja tego nie zrobiłam i do dnia dzisiejszego żałuję. Podczas noszenia aparatu nie jest zalecane wykonywanie tego zabiegu, aby nie wyglądać jak łaciata krowa po jego zdjęciu (tak zaleca mój ortodonta). Przed założeniem aparatu moje zęby może nie były śnieżnobiałe ale bliżej im było do odcienia bieli niż żółci. Dziś sporo straciły na jakości pomimo częstego ich mycia, a jak wcześniej nadmieniłam jakiekolwiek poprawki będą możliwe dopiero za rok. Polecam chociażby domowe sposoby wybielania…

Zasada szósta: Na dobre pożegnałam się z piękną lśniącą biżuteria.

 I nie mówię tu o diamentach wielkości połowy twarzy. Zwykłe zwisające nieco poniżej linii żuchwy kolczyki, które pięknie mienią się od światła będą zajebiście gryzły się z matowym, o zimnym odcieniu metalem na zębach. Mam wrażenie, że owe paskudztwo ładnie łączy się jedynie z delikatnymi wtykanymi kolczykami.

Zasada siódma: Uwaga na dziecko

Zwykła zabawa, delikatne machnięcie ręka czy uderzenie główką i łzy same napływają Ci do oczy. Serio, lekkie uderzenie w tym przypadku jest synonimem niezłego piźnięcia.

Zasada ósma: nerwobóle

Pomimo, że zęby same w sobie mnie nie bolały to po blisko miesiącu dopadły mnie nerwobóle spowodowane bardzo intensywną zmianą położenia górnej dwójki. To właśnie ona chowała mi się za jedynką, a po blisko miesiącu była od niej oddalona o kilka milimetrów. Na szczęście udało się zniwelować ból bez zdejmowania aparatu i po ciężkim weekendzie dolegliwości minęły. Ale ile się namęczyłam to moje. Nerwobóle to raczej nie jest standard dla osób noszących aparat więc tak, czuję się wyjątkowa 😡


Zasada dziewiąta: pieniądze

Nie od dziś wiadomo, że żeby być pięknym trzeba za to nieźle zapłacić. Natural beauty w moim przypadku nie działa. Na wejście zapłaciłam 1700zł i obecnie co 6-8 tygodni zostawiam w gabinecie 100 zł, a ponieważ aparat zakładałam w innym mieście należy doliczyć 50 zł na dojazd. W sumie te miesięczne opłaty już tak bardzo nie bolą ale należy pamiętać, że po zdjęciu aparatu stałego czeka nas aparat podtrzymujący wypracowane ułożenie zębów oraz przewiduję, że poza walką o powrót białego odcienia zębów dodatkowo niezbędne będzie leczenia powstałych ubytków. Na chwilę obecną ich nie zauważyłam ale co będzie za rok nie wiem. Sam aparat podtrzymujący to koszt rzędu 500-700zł.

Zasadza 10: efekt

Liczę, że tym razem efekt będzie zadowalający (wcześniej miałam aparat wkładany) i jeśli tylko sama będę stosowała się do zaleceń ortodonty długo będę cieszyła się prostym uzębieniem, a jeśli już ich układ się zmieni to będzie to zmiana minimalna.  Co prawda ostatnio usłyszałam, że raczej sam aparat nie pomoże i czeka mnie chirurgiczne nastawianie szczęki (jak dobrze kojarzę jest ona przecinana i odpowiednio łączona, bleeee) ale na razie o tym nie myślę i wierzę, że wydane pieniądze nie pójdą na marne :D

Pozdrawiam i życzę genetycznie lepszego uzębienia niż sama posiadam 😉
Karolina



Udostępnij ten post

7 komentarzy :

  1. Mam nieco krzywe zęby, bo wiadomo, o idealne bez poprawek trudno. Myślałam parę razy nad aparatem, ale to, ile trzeba się przy nim nabiegać skutecznie mnie zniechęca xD Zwłaszcza, że naprawdę dużych problemów nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie również w kwestii ogólnego wyglądu źle nie było, jednak szczęka górna miała zbyt mały kontakt z dolną więc musiałam :/

      Usuń
  2. Ja nosiłam aparat jako nastolatka, ale jedyna dolegliwość jaką pamiętam to ta, że się go wstydziłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nosze jako starsza osoba i też się go wstydzę :D

      Usuń
  3. ja mam aparta od 7 miesiecy i podzielam w pełni twoje spostrzeżenia. Wytrzymaj siostro, już niedługo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to prawda- bo czym jest rok z latami które przed nami :)

      Usuń
  4. Karola zdjęcie mi podeślij, koniecznie

    OdpowiedzUsuń

the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka