Drabina, ściana będąca fundamentem oraz kolejne szczebelki, czyli o sukcesie i życiowym kierunku


Kilka wpisów wstecz pisałam Wam o tym, że warto być aktywną zawodowo i zainwestować w swój samorozwój. Sama będąc jeszcze na urlopie macierzyńskim zrozumiała, że z małym dzieckiem w domu nie mogę  dalej pracować w korporacji ale też wiedziałam, że nie umiem z niej zrezygnować aby stać się osobą bezrobotną i wtedy rozpocząć poszukiwania nowego zatrudnienia. O swojej działalności na tamten moment nie myślałam i dziś również nie mam takiego planu, dlatego wróciłam do poprzedniego pracodawcy cierpliwie czekając na moment, gdy uda mi się znaleźć zatrudnienie w innej firmie. Nie nastąpiło to szybko, gdyż mieszkam w małym mieście i ofert pracy jest jak na lekarstwo. Dodatkowo na początku 2017 roku życie prywatne zmusiło mnie do szybkiej rezygnacji z dojazdów do poprzedniego miejsca zatrudnienia oraz do ciągłej pracy w nadgodzinach.
źródło:internet

Odkąd zostałam mamą wiedziałam czego oczekuję, wiedziałam co jest dla mnie ważne i na co nie jestem w stanie się zgodzić. Dla wielu osób jest to sprawa oczywista i raczej moje wymagania wydawały się sprawą naturalna, jednak pracując w korporacji pewne kwestie nie są tak oczywiste jak być powinny. Poza wymaganiem, abym nie zostawała każdego dnia w nadgodzinach chciałam aby nowa praca znajdowała się bliżej mojego miejsca zamieszkania (do poprzedniej miałam 50km w jedną stronę). W zamian mogłam zaoferować swoją wiedzę w obszarze wykonywanej pracy oraz swoją chęć pracowania. 

Obecnie pracuję bliżej domu i nie tracę 2h na dojazdy, a nadgodziny to temat tak sporadyczny, że nie wart rozwodzenia się nad nim. Dzięki tej zmianie to ja odwożę Syna do przedszkola i to ja Go stamtąd odbieram. To ja idę na szczepienie i to ja jestem przy dziecku, gdy nagle się rozchoruje. Wcześniej nie miałabym takiej możliwości w związku z chociażby odległością. Wcześniej szczepienie o 11:00 było jednoznaczne z całym dniem wolnym.

Nie pisze tu, że miałam złą pracę, gdyż takowa nie była. Lubiłam ją, później zaczęła mnie męczyć, później znów inspirowała…. Nasze życie nie jest ciągłością, a sumą poszczególnych etapów. Ja wkroczyłam w etap, gdy praca jest dla mnie ważna ale nie tak ważna jak rodzina. Lubię mieć zachowaną równowagę pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym i lubię, gdy sama panuję nad tym co powinno być przewidywalne. Niestety pracując w korporacji jedyne co wiesz to o której godzinie rozpoczynasz pracę, o której skończysz to jedna wielka niewiadoma.

W moim notatniku od 2008 roku znajduje się fragment książki „7 nawyków skutecznego działania” (Stephen R.Covey), który idealnie opisuje to do czego dążyłam:

„Niezwykle łatwo wpaść w pułapkę aktywności, w wir życia - pracować coraz ciężej i wspinać się po szczeblach drabiny sukcesu po to tylko by odkryć, że przystawiona jest do złej ściany. Można być zajętym, bardzo zajętym, a jednocześnie mało efektywnym. Często okazuje się, że zwycięstwa są puste w środku, pozbawione głębszej treści, a za sukces przyszło zapłacić znacznie więcej, niż był on wart. (…)Jakże inaczej wygląda nasze życie, gdy naprawdę wiemy, co jest dla nas najważniejsze i, mając tę wizję w głowie, codziennie robimy to, co naprawdę się liczy. Jeśli drabina oparta jest o złą ścianę, każdy krok przybliża nas jedynie do niewłaściwego miejsca”

Powiedzenie mówi „ życie to nie je bajka”, ale i „życie masz tylko jedno i przeżyj je tak, abyś miał co wspominać a nie zastanawiać się jakby mogło wyglądać”. Nie zachęcam do porzucenia obecnej pracy, która nas denerwuje - to nie jest rozwiązanie, zachęcam do cierpliwego szukania tego co da nam szczęście i pozwoli na równowagę w życiu zawodowym i prywatnym. 

Sama mam wrażenie, że ubiegły rok to ciągłe zmiany w życiu mojej rodziny. Tak wielkiej kumulacji jeszcze nigdy nie mieliśmy, a nasze plany nigdy nie ulegały zmianie w tak ekspresowym tempie. Cieszę się gdyż są to zmiany zgodne z naszymi planami - nawet tymi sprzed kilku lat. W przyszłym roku czeka nas kolejna zmiana - kolejny szczebelek w drabinie opartej o naszą = właściwą ścianę. Owa drabina nie jest dla mnie synonimem sukcesu zawodowego a kolejny szczebelek nie oznacza podwyżki/awansu. Drabina i jej szczebelki to kolejne etapy w moim życiu, a ściana to fundament który wyniosłam z rodzinnego domu.

*****Wszystkim, którzy tu zaglądają*****

W tym szczególnym okresie z całego serca życzę Wam, abyście odnaleźli swoją ścianę i oparli o nią swoją drabinę oraz sukcesywnie dokładali do niej kolejne szczebelki by wspiąć się na samą górę tego co dla Was ważne. Tam na górze nie musi znajdować się sukces zawodowy. Niech tam na szczycie znajduje się Wasze szczęście, które nie jedno ma imię, więc to Wy określcie jakie ono ma być😚

Pozdrawiam
Karolina

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. U nas też miniony rok miał ekspresowe tempo, a do tego był chaotyczny, raz sukcesy, raz problemy i choć spotkało mnie w nim wiele dobrego, to cieszę się, że już się skończył, bo był męczący ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy Rok, nowe plany i możliwości. Życzę Wam, aby był lepszy od poprzedniego i bardziej poukładany 😗

      Usuń
  2. Gratuluję Karola ☺ juz najwyższy czas na zmiany. Mam nadzieje, ze zmianą wyszła na dobre. A odnośnie Twojego wpisu - świetny coach polecił mi bardzo nie pozorną książeczkę " Kto zabrał mój ser?" Spencer Johnson. Prosta metafora dająca do myślenia. Polecam i pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sięgnę po tą książkę. Dzięki za polecenie 🙂Pozdrawiam 😗

      Usuń
  3. Moja ściana niestety się sypie. Pomimo życia w małżeństwie, czuję jakbym była samotną matką, dojeżdżam codziennie do pracy 8km - mało, wiem. Odprowadzam syna do żłobka, sprzątam, gotuję, a kiedy syn choruje to ja biorę wolne, idę do lekarza... mąż niestety nie zna granicy między rodziną - a pracą, praca ponad wszystko. Moja osobista ściana nie jest lekka, dlatego wciąż zamiast być silniejszą, jest coraz bardziej krucha, jest ciężko. W sumie pracy nie mam złej, bo pracuję 8h dziennie od 8-16 i cieszę się bardzo, nie potrafiłabym n-i-e pracować, jest to dla mnie kwestia bardzo ważna, jednak syn najważniejszy.
    Myślę sobie, że każdy z nas ma taką ścianę, tylko u każdego jest ona albo krucha albo mocna.

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jak widać Twoja ściana jest jasno określona i stoi stabilnie niczym mur - pomimo ciężkiej sytuacji nadal trwasz i dajesz radę bo syn i Jego dobro to ściana-fundament. Fakt nie jest Ci łatwo dokładać kolejnych szczebelków do drabiny dlatego życzę Ci, aby nadszedł dzień, że wszystko się ułoży i niczym torpeda wdrapiesz się na sam szczyt wspomnianej drabiny. Ściskam serdecznie

      Usuń

the moments of life - Polska © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka