Gdy siła marketingu wypiera jakość, czyli o kosmetykach dla dzieci i mojej niewiedzy, oraz gdzie sprawdzać jakość kupowanych przez nas produktów

Jestem totalną nogą we wszystkim co związane z biologią, chemią a tym samym z kosmetologią i dermatologią. Chociażbym się prężyła i spinała za żadne skarby świata nie zapamiętam składników, które sprzyjają naszemu organizmowi, a które szkodzą. Moje dotychczasowe wybory podyktowane były tym co znam - z reklamy oczywiście, i tym jaka firma wypuściła produkt na rynek. Tak na chłopski rozum, skoro kosmetyki pewnej firmy są długo na rynku, widujemy je niemal w każdym sklepie/drogerii a i piękne reklamy kuszą nasze oczy to chyba jednak musi to być dobre. Niestety tak to nie działa 😞

Kiedy człowiek słyszy diagnozę nowotwór skóry od razy zwala wszystko na kosmetyki i całą chemię w nich zawartą. To nic, że moja wersja zmiany nie miała nic wspólnego z produktami nakładanymi na twarz - ja wiedziałam lepiej 😉 Zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat części składowych używanych przeze mnie kosmetyków i pomimo, że nadal raczkuję w tym temacie, a te same nazwy sprawdzam 10 razy bo już nie pamiętam, które kryły skład przyjazny dla skóry a które nie, to małymi kroczkami wymieniam całą zawartość swojej kosmetyczki na to co przyniesie mi korzyści, a nie dodatkową chemię. 

Całe szczęście Młody nie potrzebują tak wielu mazideł co ja i Jego kosmetyczka wygląda już na prawdę bardzo dobrze. Jedyne z czym muszę więcej pokombinować to pasta do zębów, którą widzicie na zdjęciach. Wiem o jego składzie, ale też wiem ile prób mieliśmy aby przestawić się na inną - niestety Młody staje okoniem i nie ma szans na zbyt szybką zmianę, więc czekamy na ostatnie szczotkowanie tą co mamy 😝


 Krem na każdą pogodę -Nivea

Czyli krem, które jest z nami od samego początku. Uwielbiam jego zapach, to jak pięknie wygląda buziulka dziecka, gdy jest nim nawilżana oraz to jak dobrze się rozsmarowuje. Sama wybierając się na stok nakładam "Krem na każdą pogodę" na twarz i wiem, że mnie nie zawiedzie. U nas sprawdził się idealnie. Kolejny plus za brak wody w składzie.

Skład: 
Paraffinum Liquidum (olej mineralny) – zmiękcza i wygładza skórę, warstwa okluzyjna chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi
Cera Microcristallina (emolient tłusty) – działa nawilżająco
Talc – zabezpiecz skórę przed podrażnieniami, ułatwia poślizg
Zinc Oxide (tlenek cynku)- działa jako filtr UV
Hydrogenated Castor Oil – działanie nawilżające, zmiękczające, zapobiega odparowywaniu wody
Paraffin – j.w.
Calendula Officinalis Flower Extract (Olej z nagietka lekarskiego) –j.w.
Panthenol – prowitamina B5, działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka, utrzymuje nawilżenie
Glycine Soja Oildziałanie nawilżające
Parfum  


"Krem na każdą pogodę" możemy nabyć w bardzo fajnej cenie (mniej niż 15 zł) niemal w każdej drogerii. 

Cream Bath - Krem do kąpiel z nagietkiem lekarskim - Weleda 

Z kosmetykami firmy Weleda znamy się od niedawna, jednak po obecnym czasie użytkowania zauważam pozytywne efekty na skórze Młodego. Czerwona, wysuszona zmiana co jakiś czas odnawiająca się na jego nóżce zniknęła już po dwóch/trzech użyciach i tfu, tfu nie było nawrotu od dwóch tygodni.

Opisywany tutaj produkt ma bardzo delikatny zapach przez co ciało dziecka zachowuje swój naturalny odświeżony zapach. Krem do kąpieli nie pozostawia sztucznej warstwy, ładnie rozpuszcza się w wodzie oraz nie uczula, gdy dostanie się do oczu.
Nie znam pełnej oferty firmy Weleda i dopiero zaczynamy się z nią zaprzyjaźniać, jednak produkty które mnie zainteresowały są na prawdę bardzo fajne pod kątem składu oraz moich obserwacji po ich używaniu.
Osobę kupującą na samym początku może odstraszyć cena. Na obronę dodam, że produkt ten jest bardzo wydajny i wystarcza na długo. Kolejny plus - jak wcześniej wspomniałam skład. 

Osobiście jestem osobą, która wybiera opcję kupowania wydajnych dziecięcych produktów o które nie muszę się martwić, że zaraz znikną z mojej łazienki. Tutaj mamy taką opcję, krem ma fajny zapach, konsystencję, nie uczula przy kontakcie z oczami, nie pozostawia wyczuwalnej warstwy na skórze. Co za tym idzie cena mnie nie odstrasza. 

Link do produktu dostępnego w sieci aptek w których sama zaopatruję się chociażby w antybiotyki - TUTAJ

skład:
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil -zaliczany do wyjątkowo łagodnych dla skóry olejów, przez co zalecany do pielęgnacji każdego rodzaju skóry, zwłaszcza dziecięcej i alergicznej, podrażnionej, suchej i atopowej. Natłuszcza, odżywia, regeneruje, wygładza i chroni
Sesamum Indicium (Sesam) Seed Oil- olej sezamowy, większa barierową funkcje skóry, zmniejsza utratę wody przez naskórek oraz zwiększa elastyczność skóry. Przywraca właściwe nawilżenie skóry
Alcohol- alkohole przy ekstraktach roślinnych są pożądane, gdyż stanowią dla nich rozpuszczalnik , grunt to odpowiednie stężenie i wybór
Glycerin - działanie łagodzące i redukujące podrażnienia skóry
Calendula Officinalis Flower Extract- wyciąg z nagietka, właściwości ochronne, przeciwzapalne, regenerujące, 
Glyceryl Stearate SE- działa zmiękczająco, wygładzająco, natłuszczająco i ochronnie na skórę
Fragrance (Parfum) from natural essential oils - substancja zapachowa - naturalna
Xanthan Gum - substancja wiążąca wilgoć
Glyceryl Stearate Citrate - Substancja stabilizująca i poprawiająca jakość piany
Limonene from natural essential oils- składnik kompozycji zapachowej,
Linalool from natural essential oils-- składnik kompozycji zapachowej,

Emulsja do ciała z nagietkiem lekarskim -Weleda

Kolejny produkt firmy Weleda i co dziwne z tej samej serii Calendula. Gdy jakiś czas temu opublikowałam na instagramie zdjęcie kosmetyku, który używam rozwiązała się krótka wymiana zdań, że niestety ale większość serii dostępnych w drogeriach ma w swoim zestawie tylko jeden/dwa produkty z dobrym składem. Reszta niestety nie jest godna polecenia. A szkoda bo jednak używając całej serii kosmetyków powinniśmy mieć gwarancję, że one na wzajem się uzupełniają. W tym przypadku tak jest. Nareszcie coś co pasuje składem w całości do siebie i daje użytkownikowi ten sam poziom jakości. 


Kolejny raz muszę zrobić pozytywną reklamę firmie Weleda - emulsja do ciała z nagietkiem lekarskim to jeden z najbardziej wydajnych kosmetyków nawilżających jaki mieliśmy. Sama często podbieram ten kosmetyk Młodemu, gdyż mam bardzo suchą skórę na nogach a on daje radę. Jakbym miała porównać jego wydajność z innymi kosmetykami to jedyny, który mógłby z nim konkurować to olej kokosowy. Ponadto nie pozostawia tłustej i lepkiej warstwy na ciele dziecka (i mojej 😋).

Link do produktu w aptece - TUTAJ
Skład:
Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Glycerin, Alkohol,Glyceryl Stearate SE, Calendula Officinalis Flower Extract, Xanthan Gum, Fragrance (Parfum) from natural essential oils, Limonene from natural essential oils, Linalool from natural essential oils – jak wyżej
Cetearyl Glucoside - emolient
Hydrogenated Coco-Glycerides – emolient, nawilża, zmiękcza, wygładza
Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract – ekstrakt z rumianku pospolitego, bogaty w witaminę C
Beeswax (cera alba) - doskonały naturalny emolient, emulgator i stabilizator emulsji - natłuszcza, chroni i zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z naskórka, regeneruje, wygładza
Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butteemolient z nasion kakaowca
Glyceryl Caprylate  - emolient
Geraniol from natural essential oils - substancja zapachowa – naturalna,
Cytral from natural essential oils - substancja zapachowa – naturalna,



Żel do mycia ciała i głowy - LINOMAG

Nie będę ukrywała, że produkt ten dostałam w ramach blogowego testowania. Producent wysłał mi kilka kosmetyków z serii Baboo ale niestety jedynie ten jeden + mydełko mają tak fajny skład, że pisząc tu o nich będą godne polecenia. O mydełko LINOMAG Wam niestety ale szczegółowo nie napiszę, gdyż nie było jeszcze przez nas używane, za to żel już tak 😉

Wielki plus za delikatny, naturalny zapach. Minus za wydajność - nie wiem czy taki żel starczyłby na miesiąc ciągłego używania. Kolejny plus za cenę i skład. Minus za brak efektu pienienia, które pomaga przy myciu dziecka. Plus za dostępność. Minus za brak łatwości używania - nie wiem czy tak mogę to ująć, ale używając go podczas kąpieli mam wrażenie, że żel szybko się spłukuje i nie ma szans na umycie jedną aplikacją żelu na gąbkę małego ciałka dziecka. Ale może to tylko moje odczucie i zbyt mocno się czepiam. Summa summarum plusy przeważają więc nie ma powodu, aby produkt ten nie uznać za godny polecenia 😋


Link do produkt w aptece - TUTAJ

Skład:
Aqua,
Sorbitol- naturalna substancja nawilżająca
Sodium Cocoamphoacetate- Bardzo łagodna dla skóry substancja myjąca. Usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów
Cocoamidopropyl Betaine- Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów.  Substancja bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych, łagodzi ewentualne działanie drażniące anionowych substancja powierzchniowo czynnych
Lauryl Glycoside- Substancja łagodna dla skóry, łagodzi ewentualne drażniące działanie wywołane przez anionowe substancje powierzchniowo czynne na skórę. Substancja myjąca - usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów.
Coco-Glucoside and Glyceryl Oleate- łagodny detergent pochodzenia naturalnego
Lactic Acid - Substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie (zmiękcza warstwę rogową), a w wyższych stężeniach działa keratolitycznie (złuszcza zrogowaciały naskórek). Kwas mlekowy stosowany jest głównie w balsamach do pielęgnacji skóry suchej, przesuszonej
Linum Usitatissimum- olej z siemienia lnianego
Panthenol- j.w. prowitamina B5, działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka, utrzymuje nawilżenie
Polysorbate 40 - emulgator
Glyceryl Caprylate- emolient
Parfum

Pasta do zębów Prokudent 0-6 lat



Pasta, którą Młody sam wybrał a ja mu na to pozwoliłam. Czego się nie robi, aby dziecko chętniej myło zęby :) Czytając skład wydawał mi się ok i kurde wałkowałam go kilka razy, ale zaglądając na stronkę Sroka O którą często się posiłkuję zauważyłam, że nie jest zalecane, aby w składzie pasty dla dzieci znajdował się składnik o nazwie Propylene Glycol. Czemu? 

Kolejne godziny spędzone na wałkowaniu przyczyny, której nie mogłam nigdzie znaleźć. Ale już wiem. Składnik sam w sobie nie jest szkodliwy to jednak jego połknięcie przez dziecko już może. Na szczęście Młody ładnie wypluwa pianę, ja nie zwariowałam całkowicie i nie wyrzucam wszystkiego co jest pe, jednak następnym razem poszukam czegoś bez tego składniku i będę miała nauczkę na przyszłość. 

Link do produktu - TUTAJ



Staram się nie uzależniać od jednej marki dlatego przedstawiałam Wam kilka propozycji, które używamy i które w moim odczuciu są ok. I nie chodzi tu o reklamę danych marek bo gdyby o to chodziło już dawno reklamowałabym znane marki, które bardzo często współpracują z blogerami na zasadzie barteru. Osobiście odrzuciłam całkowicie firmę Dove baby, która bardzo często pojawia się na blogach. Zrezygnowałam też z kremu MediDerm polecanego przez farmaceutów. Mało kto reklamuje kosmetyki Rossmanowskie - a one też są fajne tylko nie mają nakładu finansowego na marketing,

Nie dajcie się omamić i sami zdecydujcie co będzie znajdowało się na Waszych półkach. Każda skóra wymaga innej pielęgnacji, a ta atopowa czasami nawet ingerencji składników na co dzień dla zdrowej skóry nie zalecanych. To jest trochę jak z migreną - jeśli ją mamy to bierzemy leki, a jeśli nie mamy to po co łykać chociażby zwykłe tabletki na ból głowy?

Jeżeli szukacie informacji o składach kosmetyków to polecam strony:
- Sroka O - tam znajdziecie gotowe, całościowe recenzje o produktach
- Naturativ - informacje o składnikach kosmetyków
- Kosmopedia -  encyklopedia o składnikach kosmetyków





Pozdrawiam
Karolina

Udostępnij ten post

21 komentarzy :

  1. Ja, czy to chodzi o kosmetyki dla dziecka, czy dla mnie, trzymam się przeważnie tych, które mamy już dobrze sprawdzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś czytałam tylko nie pamiętam, gdzie dokładnie, że kosmetyki powinno się co jakiś czas zmieniać tak samo jak wodę mineralną. Jedne produkty mają jednego składnika więcej inne drugiego i aby dostarczyć każdego z.nich w.odpowiedniej ilości zmiana co jakiś czas dobrze zrobi. Jednak jak się przyjęło"zwycięskiego składu się nie zmienia" 👍 grunt to znaleźć równowagę i samemu zdecydować co nam służy

      Usuń
  2. To prawda, również czytałam o tym, że kosmetyki powinno się wymieniać co jakiś czas. Sama jestem zwolenniczką tej teorii do póki nie znajdę tych najlepszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również eksperymentuję, jednak w kwestii Młodego staram się tego unikać

      Usuń
  3. To jest w ogóle dziwna sytuacja, że tyle gównianych kosmetyków można po prostu kupić. Dlaczego można, skoro są szkodliwe? To jest wprost nie do pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się dziwię i juz wiem, ze tylko nasza wiedza może nas uchronić przed kupieniem szkodliwego kosmetyku😬

      Usuń
  4. Przydatny artykuł. Obecnie jest tak duży wybór kosmetyków dziecięcych, że od samego patrzenia można dostać bólu głowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super artykuł, bardzo mi pomógł. Zawsze miałam problem jeśli chodzi o wybór kosmetyków dla mojego dziecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wiem, że i ja go miałam, ale chyba nie ma co się przejmować bo każdy musi to przejść 😛

      Usuń
  6. A ja mam właśnie wrażenie, że te Rossmannowe kosmetyki są najbardziej popularne i polecane. My jednak ciągle mieszamy, ciągle sprawdzamy coś nowego. Wiele jest popularnych, ale jakoś nie zachwyciły nas szczególnie żadne, a już tym bardziej, żeby się całej linii trzymać :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zaczęłam zwracać uwagę na skład kosmetyków jak trafiłam na jedną z polecanych przez Ciebie stron. Sama nie analizuję składu ale posiłkuję się tą stroną. Mam dziecko z azs, więc ciężka droga i za nami i przed nami.

    OdpowiedzUsuń
  8. kazde dziecko ma inna skore ciezko tak wybrac i ocenic....

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi o kosmetykach dla dzieci wykład zrobiła położna. Wiele nie powinno w ogóle być dla maluszków ... my używamy tylko naturalnych i żadnych problemów skórnych nie było i nie ma

    OdpowiedzUsuń
  10. Dokładnie tak, w większości przypadków płacisz za markę a nie za jakość produktu

    OdpowiedzUsuń
  11. jak to dobrze przeczytać opinie :)czasami sama stosuję kosmetyki dla dzieci i będę miała na uwadze

    OdpowiedzUsuń
  12. Dosc ciekawy artykul, dobrze jak jakosc idzie z marketingiem ...

    OdpowiedzUsuń
  13. fajne recenzje zrobiłaś, chętnie coś sprawdzę z weleda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. teraz to jest ciężko z tym wszystkim

    OdpowiedzUsuń

the moments of life - Polska © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka