Czym zająć 4-latka, czyli gra dla Twojego przedszkolaka


Wam też, ten czas tak szybko leci? Jakby uciekał między palcami 😮 Nie tak dawno stawiałam sobie postanowienia noworoczne, a dziś siedzę i planuję kolejną listę prezentów świątecznych. Mam wrażenie, że tydzień temu robiłam to samo, a tak na prawdę minął kolejny rok. Ufff dobrze, że kobiety niczym wino.... 😋

Kilka zeszłorocznych prezentów to na prawdę bardzo dobre zakupy, a kilka z nich dawało jedynie chwilową radość, po czym kurz zagościł na nich na dobre. Jednak Mikołaj miał nosa co do "Mówiącego Pióra", które do dnia dzisiejszego jest w czołówce najchętniej wybieranych gier/zgadywanek w naszym domu.



"Mówiące Pióro" to gra, która bawiąc uczy, rozwija spostrzegawczość i pobudza ciekawość do otaczającego nas świata u każdego dziecka. Na 36 planszach znajdują się 72 zadania, których rolą jest rozwijanie i utrwalanie umiejętności porównywania, dopasowywania, kojarzenia, grupowania oraz rozwijania zmysłu obserwacji. 

Każde z zadań ma kilka "podpunktów" z których dziecko musi wybrać jedną odpowiedź i za pomocą Mówiącego Pióra nacisnąć na kółeczko przy odpowiedzi, którą uważa za słuszną. Gdy faktycznie odpowiedź jest prawidłowa pióro świeci na czerwono oraz wydaje okrzyk radości. Gdy odpowiedź jest błędna, pióro nie tylko nie świeci ale również wydaje z siebie ponury głos sygnalizujący zły wybór.

Różnorodność oraz ilość zadań sprawia, że niezależnie od wieku, każdy przedszkolak znajdzie coś dla siebie. Niektóre z zadań dziecko uzna za proste a inne sprawią, że będzie potrzebowało Twojej pomocy. Dzięki tej wiedzy nasza pociecha pozna odpowiedź na kolejne pytanie, oraz zrozumie dlaczego ta odpowiedź jest prawidłowa.

Kiedy Kacper miał 2 latka zaczynaliśmy od rysunków na których narysowane były zwierzątko, a Jego zadaniem było dopasowanie odpowiedniego koloru do jego figury. Gdy był to słoń na planszy dziecko miało do wyboru kolor szary, fioletowy, pomarańczowy lub czerwony, gdy świnka - szary, niebieski, żółty, różowy. W przypadku tego zadania na karcie znajdowały się 4 tzw. podpunkty (słoń, biedronka, świnka, żabka i do każdego zwierzątka cztery różne kolory do wyboru).

Kolejnym etapem były ukryte połowy puzzli, gdzie dziecko spośród kilku możliwych opcji miało wybrać te, które pasowałoby do głównej połówki. Tu również zadanie miało kilka podpunktów z różnymi puzzlami.



Wszystkie 72 zdania zostały podzielone na: 
⏩ rozpoznawanie kolorów - 8 plansz 
⏩ obserwacja i kojarzenie - 10 plansz
⏩ rozmiary i wagi - 4 plansze
⏩ skojarzenia logiczne i elementy obce - 10 plansz
⏩ wytęż wzrok - 12 plansz
⏩ orientacja przestrzenna - 8 plansz
⏩ czy znasz zwierzęta - 10 plansz
⏩ liczby i ilości - 6 plansz
⏩ pierwsze dodawanie i odejmowanie - 4 plansze

Gra/zgadywanka warta swojej ceny. Zresztą zobaczcie sami 😁











Mikołaj "Mówiące Piórko" kupił w jednej z olsztyńskich hurtowni (koszt ok. 35 zł), jednak przeglądając dziś oferty producenta zauważyłam, że "Mówiące Pióro" ma kilka swoich wersji i przyznam, że korci mnie.... sama jestem ciekawa co nowego znajduje się w innych częściach 🙊

A może Wasze dzieci mają "Mówiące Pióro" u siebie? Jak wrażenia?

Pozdrawiam
Karolina
Zobacz więcej >

Urodziny dla fana motoryzacji

Motyw przewodni podczas imprez urodzinowych to w naszym domu tradycja. Co roku staram się wstrzelić w zainteresowania Syna, chociaż przyznam, że to nie lada wyzwanie. Dziś jest strażakiem, a jutro policjantem. Nie wiem kim będzie za tydzień, jednak staram się być przygotowana na ewentualną zmianę (strażak, policjant, kierowca śmieciarki, robot, kierowca samochodowy...)  😀

Kiedy zbliżały się 3 urodziny Kacperka wiedziałam, a raczej wydawało mi się że wiem, że motywem przewodnim będzie straż pożarna. Los chciał, że tydzień przed wielkim dniem zostałam poinformowana o zmianie planów na przyszłość naszego Syna. Nagle zapragnął być jak Zygzak McQueen. 

Całe szczęście, że plan imprezy strażackiej nie wkroczyły w fazę realizacji, dzięki czemu bardzo szybko mogłam nanieść poprawki na wizję 3 urodzin Kacperka. Jak się później okazało motyw ten był o wiele łatwiejszy od pierwotnie zakładanego 👍

Takim oto sposobem Kacpra urodziny świętowaliśmy w iście McQueen-owskim stylu 😀

the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny

the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny
A jak przygotować takie urodziny własnymi siłami w krótkim czasie?
******Jedyne czego potrzebujecie to******

Zakupy podstawowe:
⏩ serwetki - wybierz kolor czerwony
⏩ słomki - wybierz z motywem auta

Zakupy dodatkowe:
⏩ czerwony papier ksero/ brystol
⏩ wydruk poniżej zamieszczonego pliku o nazwie "girlanda" 

Co znajdziesz w domu:
⏩ dziecięce auta z przyczepą
⏩ sznurek ( do zawieszenia girlandy )
⏩ klej/taśma do sklejenia odpowiednich elementów

Plik "girlanda" otwórzcie w postaci Worda, abyście mogli dostosować wielkość tabeli do swoich potrzeb. Format zamieszczony w poście posłużył mi stricte do wykonania girlandy. Po wydruku szachownicy dostosowywałam wielkość wycinanych trójkątów, będących elementami składowymi girlandy, do miejsca w którym miała ona zawisnąć.
Pomniejszenie tabeli wykorzystałam do dekoracji czerwonych serwetek, gdzie użyty przeze mnie obszar był znacznie mniejszy, co tym samym skłaniało mnie do wydruku czarno-białych kwadracików o innej wielkości. To samo było z flagami zamieszczonymi na wykałaczce. 


the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny

the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny
Po wykonaniu dekoracji jedyne co musiałam zrobić to przeszukać Kacpra pokoik w celu znalezienia samochodów ciężarowych, których przyczepy służyły zarówno jako dekoracje, jak i pojemniki na słodkości.


the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny

the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny

the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny

the moments of life, urodziny dla chłopca, urodziny dla fana motoryzacji, Zygzak McQueen, 3 urodziny

Na końcu wyznam Wam w sekrecie, że Kacper urodził się w styczniu i wtedy świętowaliśmy Jego urodziny. Dziś miałabym nie lada wyzwanie, gdyż od kilku dni każe na siebie mówić Robot 😀

p.s. zdjęcia robione przedwojennym aparatem -sorry za jakość :/

Pozdrawiam
Karolina


Zobacz więcej >

Dzieci znikające z placu zabaw

Facebook ma to do siebie, że każdego dnia podsyła nam posty, które są sponsorowane / proponowane i mogą okazać się dla nas przydatne. Tak też było w przypadku bardzo popularnych postów zawierających filmiki ukazujące, jak postronne osoby, szybko i bezproblemowo "uprowadzają" dzieci z placu zabaw. Dwa filmiki, ten sam finał, jednak ich przebieg osadzony w różnych realiach.

Pierwszy z nich ukazuje jak obcy mężczyzna, za zgodą opiekuna, z małym uroczym pieskiem na rękach rozpoczyna rozmowę z dzieckiem. Wystarczy kilka sekund, aby dziecko oczarowane urokiem zwierzątka podało rączkę"oprawcy" i opuściło z nim miejsce zabaw. 

Drugi film ukazuje opiekuna, który zamiast czuwać nad bezpieczeństwem bawiącego się dziecka namiętnie przegląda swój telefon. Zajęcie to tak pochłonęło mężczyznę, że nie zauważa jak obca osoba podchodzi do dziecka, przez kilka sekund rozmawia, a następnie opuszcza z nim plac zabaw.



Pierwszy z filmów ma nam, rodzicom uzmysłowić jak ufne są nasze dzieci. Że nasze rozmowy i tłumaczenia nie zawsze mają przełożenie na zachowanie dziecka w sytuacjach realnego zagrożenia. Natomiast drugi film ukazuje jak my, opiekunowie których rolą jest dbanie o bezpieczeństwo dziecka potrafimy przedłożyć je nad nasze przyjemności, chwilę spokoju i kilka sekund dla siebie.

Osobiście wzięłam sobie do serca oba filmy, a mój mózg bardzo dokładnie zakodował tą bezradność rodzica orientującego się, że jego dziecko zniknęło. 

Zapewne temat nie zostałby tu poruszony, gdyby nie sytuacja, która miała miejsce jakiś czas temu na placu zabaw na którym przebywałam z Młodym.

Niedziela. Dzień wolny. Czas dla rodziny. Dosyć często dzień ten zaczynamy od rajdu po placach zabaw w naszym mieście. Wczesna godzina - okolice 10:00. Mało dzieci, jednak plac zabaw sporych rozmiarów. Dwa koce rozłożone na trawie, na których piknikują młode osoby. Nagłe poruszenie. Jeszcze nie płacz, jednak lament kobiety. 

Dziecko zniknęło. Wzrok rodziców nie może go zlokalizować. Kobieta wstaje i szuka swojej pociechy nerwowo paląc papierosa. Mężczyzna idzie za nią z puszką piwa. Przyznam, że zimne poty oblały moje ciało. Wtedy słyszę " Kornel, Kornel"......"Kornel"....." znów ten skurwysynek nam spierdolił" ..... "gdzie on może być, przecież przed chwilą widziałam go tu przy huśtawkach".

Kornel odnalazł się cały i zdrów, jedynie kilkanaście metrów dalej przy części placu zabaw nieodpowiedniej dla jego wieku, tuż przy bardzo ruchliwej ulicy.

Gdy zobaczyłam Kornela zamarłam. Przecież to jeszcze dziecko. Chłopiec młodszy od mojego Syna - przynajmniej wizualnie. Na moje oko niespełna 3-latek. Abstrahując od formy rozrywki jaką wybrali Ci dorośli, wkurzył mnie fakty, że rodzice publicznie wyzywają swoje dziecko, oraz  obwiniają 3- letniego syna o to, że oddalił się od huśtawek, gdy oni biesiadowali na kocyku z innymi osobami.
 
Nie wiem jak długo rodzice Kornela nie zwracali na niego uwagi. Jak długo trwała ich rozmowa ze znajomymi bez podążania wzrokiem za dzieckiem. Jednak wystarczająco długo, aby 3-letnie dziecko samodzielnie zmieniło swoją lokalizację o kilkanaście metrów.

W tym zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie, dziecko nie zostało uprowadzone. Jednak czas nieuwagi był wystarczający, aby dziecko przemieściło się i swobodnie mogło wyjść na ruchliwą ulicę bez opieki lub z opieką "osoby postronnej".

Sytuacja ta po raz kolejny potwierdza, że dziecko jest tylko dzieckiem i to na nas rodzicach spoczywa obowiązek zapewnienia mu bezpieczeństwa. Dziecko to bardzo ruchliwa istota, której wystarczy chwila, aby doszło do tragedii. Wreszcie, dziecko jest bardzo ufne i bardzo łatwo przeciągnąć je na swoją stronę. Dlatego tak często staje się ofiarą osób starszych.

Nikt nie da nam gwarancji, że przeprowadzenie wielogodzinnych rozmów na temat obcych osób, będzie skutkowało tym, że nasze dziecko zachowa się według naszych przewidywań i ustaleń. 

Kurczę, skoro idziesz ze swoim dzieckiem na plac zabaw to znaczy, że nie jest ono na tyle samodzielne i dojrzałe, aby dokonać tej czynności bez osoby dorosłej. A skoro nie jest jeszcze gotowe na ten krok, to zrób to co do Ciebie należy. Spędź ten czas z dzieckiem i czuwaj przy nim / nad nim. Zapewnij mu bezpieczeństwo podczas, gdy ono będzie się dobrze bawiło. Nie musisz chodzić za nim krok w krok, jednak śledź swoim wzrokiem jego każdy krok odpoczywając na ławeczce. 

Niezależnie od tego jak bardzo jesteś zmęczona, jak bardzo marzysz o chwili dla siebie, będąc z małym dzieckiem na placu zabaw, to Ty ponosisz za nie odpowiedzialność i na Tobie spoczywa obowiązek zapewnienia mu bezpieczeństwa. 
 
Dziecko jest tylko dzieckiem i ma prawo podejmować błędne decyzje. Ma prawo się mylić. Ma prawo źle odczytać intencje osoby postronnej niezależnie od wieku. To rodzic powinien czuwać i bacznie obserwować swoje dziecko, aby takim sytuacjom zapobiec. Pamiętaj, czuwanie to nie synonim kontrolowania.

Urazy mechaniczne, przepychanki z innymi dziećmi, walka o huśtawkę czy zjeżdżalnię - to codzienność. Jednak opuszczenie miejsca zabaw przez 3-letnie dziecko zmienia postać rzeczy. 

Czas szybko mija i za klika lat Twoje dziecko nie będzie potrzebowało Twojej pomocy w wielu sytuacjach życiowych. Masz tylko kilka lat na poświęcenie ich właśnie jemu, na ukształtowanie jego życiowych poglądów i na zadbanie, aby zawsze pamiętało swoje dzieciństwo jako bezpieczne i radosne, aby pamięciom wracało do niego w wielkim sentymentem. Nie marnuj tych chwil na przeglądanie telefonu, na beztroskie piknikowanie ze znajomymi bez bacznej obserwacji swojego dziecka.

Pozdrawiam
Karolina 

Zobacz więcej >

Czekoladowo-karmelowe szyszki, inne niż wszystkie

Pomimo upływu czasu z sentymentem wspominam smaki swojego dzieciństwa. Smaki, które przypominają mi tamte radosne i beztroskie czasy. 

Wakacje u babci na wsi i ten niesamowity smak smażonych grzybów ze śmietaną. Czasy gimnazjum i obłędną pomidorówkę babci mojej psiapsiuły. No i te nieziemskie szyszki w wykonaniu mojej cioci. 

Są to smaki, których nie sposób powtórzyć. Smaki, które po części zostały przeze mnie utracone z racji upływu czasu i  kolei losów. Wiele lat minęło od czasów wakacji u babci, od niesamowitego smaku smażonych grzybów i wspomnianej pomidorówki. W przypadku szyszek było inaczej. Po około 13 latach znów poczułam ich smak. Oryginał mojej cioci. 

Inne miasto, inne województwo, osoba niezwiązana z moim dzieciństwem i magiczny przepis z jej rodzinnych stron. Kurczę na prawdę ten przepis to strzał w 10, co może potwierdzić mój Mąż - po zjedzeniu połowy szyszek w przeciągu kilku godzin :-)


Składniki: 
➪60 dag krówek (osobiście preferuję ciągotki :-) )
➪40 dag irysów
➪1 szt margaryny
➪kakao (opcjonalnie)
➪200 g ryżu preparowanego

Sposób przygotowania:
➪krówki, irysy oraz margarynę roztapiamy w garnku na małym ogniu
➪dodajemy kakao w ilości odpowiedniej do naszego gustu
➪powstałą masą zalewamy ryż preparowany i dokładnie mieszamy łyżeczką (uwaga gorące)
➪po przestygnięciu formujemy preferowane kulki 

Wskazówki:
➪ powyżej podałam Wam oryginalne ilości zgodnie z otrzymanym przepisem. Osobiście wszystkie składniki dzielę na 2 i jest to ilość odpowiednia dla 3-4 osobowej rodziny;
➪smaków dzieciństwa nie modyfikujemy i nie rozpatrujemy w kategorii ilości kalorii :-)





SMACZNEGO :)

Pozdrawiam
Karolina 
Zobacz więcej >

Naprzeciw przeziębieniom - KONKURS, update


I stało się. Utęskniona zima zawitała do Polski. Temperatury poniżej zera, piękny śnieżny puszek padający z nieba i możliwość ulepienia bałwana z dzieckiem, to tylko niektóre plusy wynikające z tej pory roku. Lubię prawdziwą polską zimę i cieszę się, że po kilku biednych latach, w tym roku od dłuższego czasu możemy cieszyć się jej urokami.

Całą tą ogromną fascynację zahamować może jedynie kolejne choróbsko goszczące w moim domu. Jak ja tego nie znoszę. Niby wszystko dookoła idealne, a wystarczy jedna chwila, jeden krótki spacer i następnego dnia czuję, że zaczyna mnie "łamać". Objawy są różne i zawsze w liczbie mnogiej, jednak początek wygląda tak samo - zimno przeszywające całe ciało.

Jest kilka sposobów, które pomagają i sprawiają, że w tym roku trzymam poziom (tfu-tfu, żeby nie zapeszyć).

WITAMINA C

Źródło: internet
Zdecydowany niezbędnik o każdej porze roku. Nie tylko w okresie zimowym, ale również letnim staram się każdego dnia spożywam produkty bogate w tą witaminę. Najprostszym sposobem jest szklanka ciepłej wody z sokiem z cytryny o poranku. Nasz organizm nie tylko otrzymuje sporą dawkę witaminy, ale również jest to rytuał oczyszczający nasze jelita i poprawiający ich perystaltykę - a podobno zdrowie zaczyna się w jelitach :D Witamina C ma niezwykłą moc. Jej pozytywne działanie zostało również docenione podczas badań nad sposobami zwalczania nowotworów.

W internecie znajdziecie sporo informacji na temat zbawiennego działania tej witaminy, oraz  produkty będące najlepszym źródłem witaminy C.

Najbardziej znane pozytywne działania to:
źródło: http://www.rutimax.pl/naturalna-witamina-c/


HERBATA Z MIODEM I IMBIREM

Źródło: wyborcza.pl
Pyszna, gorąca i przyjemnie rozgrzewająca nasze ciało. Po długim spacerze idealnie komponująca się z ciepłym kocykiem lub kominkiem z żywym ogniem :-) 

Przyznaję bez bicia, że dopiero drugi rok pije herbatę z wyżej wymienionymi dodatkami. Wcześniej nie wyobrażałam sobie, że takie połączanie może dobrze smakować.  Sprawdzony przepis na idealnie skomponowaną herbatę możecie znaleźć m.in. tutaj.  A dlaczego akurat takie składniki?

Miód ma działanie bakteriobójcze, zawiera dużo mikroelementów (potas, chlor, fosfor, magnez, wapń, żelazo, witaminy: A, B1, B2, B6, B12, C) kwas foliowy. Ponadto spożywanie miodu ma pozytywny wpływ na pracę naszego serca (Pamiętaj, aby nigdy nie dodawać miodu do wrzątku)

Imbir dzięki swoim składnikom wspomaga proces trawienny, łagodzi mdłości,...,  oraz łagodzi przeziębienie. 
Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.html

Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.html
eczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.html
eczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.html
Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne. Wchodzi w skład niektórych maści i plastrów rozgrzewających. Podczas masażu kilka kropli olejku imbirowego przynosi ulgę obolałym mięśniom (Poradnik Zdrowie )

DR WITT PREMIUM

Dr Witt wychodząc naprzeciw osobom zabieganym, nie mającym zbyt dużo wolnego czasu, bądź zwyczajnie leniwym :-) stworzył produkt gotowy do spożycia, którego głównym działaniem jest wspomaganie odporności naszego organizmu. Napój ten może okazać się pomocny, gdy planujesz wyjazd i nie masz możliwości przygotowywania np. herbaty z miodem i imbirem :D
  • 100% dziennej referencyjnej wartości spożycia witaminy C w 250 ml;
  • zawarta witamina C wspomaga odporność oraz przyczynia się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia;
  • zawiera wapń niezbędny do utrzymania zdrowych kości i zębów.

Wszelkie informacje na temat produktu firmy DrWitt - w tym składniki i wartości odżywcze - znajdziecie pod linkiem ->klik


KONKURS


Firm Dr Witt przygotowała dla Was nagrody, które możecie zdobyć poprzez krótki komentarz pozostawiony pod tym postem. Wygrywają dwie osoby.

Szczegółowy regulamin znajdziecie TUTAJ - REGULAMIN, a co dokładnie musicie zrobić?

1) Zapoznać się z regulaminem - KLIK

2) Pod poniższym postem udzielić komentarza z odpowiedzią na pytanie: 
Jak Ty dbasz o swoją odporność? Zdradź nam swoją sprawdzoną metodę.

3) Jeśli piszesz jako anonim nie zapomnij o wpisaniu w komentarzu z odp na pkt 2 swojego maila na który zostanie wysłana informacja o zwycięstwie oraz prośba o wysłanie danych do nagrody.

WYNIKI


karolajn.el GRATULUJĘ ! :D

Proszę o wysłanie danych kontaktowych na maila bloga (zakładka współpraca) do 06.03.2017 :)


Pozdrawiam
Karolina
Zobacz więcej >

Te cholerne przecinki




"Czasem najtrudniej jest postawić kropkę. Nadużywamy wtedy przecinków, chcąc przedłużyć to, co w rzeczywistości już dawno powinno mieć swój koniec." 


źródło:internet

Początkowo chciałam napisać, że przecinki niemal każdego dnia pojawiają się w naszym życiu, jednak określenie "pojawiają się" byłoby nieodpowiednie, gdyż nie biorą się one znikąd - to my jest stawimy, to my pozwalamy, aby stanowiły element naszego życia. Nie zawsze przecinki są złem, które nas blokuje i nie pozwala iść na przód. Czasami są one przystankiem, który daje nam czas na dojrzewanie do postawienia tej ostatecznej kropki, która wpłynie na naszą przyszłość. Bo w życiu są sytuacje które nie są proste i które wymagają czasu, przemyślenia i upewnienia się w swojej decyzji.

Jednak najwięcej przecinków odnajdujemy w naszym życiu codziennym, w sprawach przyziemnych i tych które w całości zależą od nas samych. Są to sprawy podejmowane na co dzień, nie wymagające od nas zbyt dużego poświęcenia, a jedynie odrobiny chęci. Wszystko w naszych rękach i od nas zależy jak wielka liczba przecinków będzie nam towarzyszyła na co dzień i jak ich ilość wpłynie na nas samych. 

 *******
Dziecko - istota, która narodziła się z miłości i która stała się dla nas całym światem. (I tu mogłabym popłynąć w kwestii przecinków). Od jutra będę bardzie stanowcza. Dziś jestem tak bardzo zmęczona, że odpuszczam. "Kochanie ale ty już dzisiaj jadłeś słodycze.....dobrze, niech będzie ale to ostatni żelek w dniu dzisiejszym". Kużwa ileż ja razy mówiłam, że na coś nie pozwolę, że Syn jest za mały na takie rzeczy... i całe g... z tego wyszło!! Bo po ciężkim dniu w pracy padałam na twarz, Młody spokojnie oglądał kolejną bajkę, a ja mogłam jeszcze kolejne 5 min poleżeć w ciszy. Kolejne 5 min, które było niczym balsam dla mojego organizmu. Zamiast stanowczości kolejny przecinek, który niestety nie przybliżał mnie do postawienia kropki, a jedynie był zwiastunem Armagedonu nad którym coraz ciężej zapanować. Tłumaczę sobie, że ten rodzaj przecinków nie należy do grupy złych - przecież jesteśmy tylko ludźmi i aż rodzicami. Bycie mamą idealną skończyło się blisko 3 lata temu, kiedy Kacper przyszedł na świat :-)

Ludzie wokół nas są fundamentem nas samych. Gdy czytam wpisy innych mam, gdy rozmawiam z osobami ze swojego otoczenia, gdy wreszcie robię podsumowanie swojego własnego życia rozumiem jak ogromne znaczenie mają ludzie, którymi się otaczamy. Jak ich osobowość wpływa na naszą. Jak ich humory wpływają na nasze samopoczucie. I wzajemnie. Jednak robiąc rachunek sumienia właśnie w tej sferze widzę najmniej przecinków, które bolały najmocniej..

Wezmę się za siebie. Schudnę 3-4 kg i będę czuła się jak dawniej, jak po urodzeniu dziecka. O dziwo po narodzinach dziecka byłam o wiele szczuplejsza niż teraz i czułam się genialnie. Po powrocie do aktywności zawodowej, która z aktywnością nie ma nic wspólnego przyszło tu i ówdzie i nie sposób tego nie zauważyć. Obwiniam, że siedzący tryb pracy plus 2h w samochodzie podczas powrotu do domu są główną przyczyną tego stanu. Mogłabym sobie wmawiać, że to początki niedoczynności, Hashimoto....no właśnie ale wielu osobom się udało pomimo opisanej wyżej sytuacji. Bo z niedoczynnością można żyć, z Hashimoto można schudnąć 20 kg - wystarczy chcieć. Mam wrażenie, że kobiety (zaliczam się do nich) często obarczają wszystko dookoła za swój stan :( Na dietę nie przejdę jednak zdrowy tryb życia i walka ze swoimi słabościami to coś innego. I już zebrałam się w sobie, wiem, że dam sobie radę...dochodzi 17:00, wchodzę do domu i czuję ten zapach...bo mąż przecież z natury szczupły, a i 100% mężczyzna więc lubi zjeść. Kuźwa kolejny przecinek. Pieprzony przecinek, który odkłada mój plan od blisko roku.

Rodzina, nasz związek, nasza praca, nasze postanowienia Noworoczne, chęć rozpoczęcia zdrowego trybu życia.... tam te przecinki mogą już boleć i mogą mieć znaczący wpływ na nas samych.

Dlatego

W Nowym 2017 Roku życzę Wam wszystkim zdrowia, zdrowia i  jeszcze raz zdrowia, oraz wszystkiego co najlepsze, aby postanowienia Noworoczne zostały zrealizowane i abyście mieli w sobie tą wewnętrzną siłę, która nie pozwoli Wam się poddać.
Żeby w Waszym życiu była jak najmniej przecinków i abyście nie bali się kropek bo czasami koniec czegoś starego może być początkiem czegoś lepszego :-)


Pozdrawiam
Karolina
Zobacz więcej >

Zanim usiądziesz do wigilijnego stołu


Małymi kroczkami wchodzimy w gorący okres przedświąteczny. Okres kiedy z uśmiechem na twarzy oglądamy dekoracje świąteczne zdobiące witryny sklepów, a wieczorami z wielkim zaangażowaniem przeszukujemy internet w celu znalezienia "perełek" jakimi możemy obdarować naszych najbliższych. Łapiemy się na tym, że cały miesiąc planujemy i podejmujemy działania dla tych kilku bezcennych sekund - radości naszego dziecka z widoku prezentu otrzymanego od Świętego Mikołaja. Bo kiedy zostajemy rodzicami Święta mają dla nas inny wymiar - magiczny i niepowtarzalny.

Znów będziemy mogli usiąść przy wigilijnym stole, podzielić się opłatkiem z najbliższymi nam osobami życząc sobie zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia. Bo to właśnie zdrowie w życiu jest najważniejsze - reszta jest kwestią naszej ciężkiej pracy lub przypadku. 

Celebrujmy ten czas i przeżywajmy go jak najintensywniej. Cieszmy się z każdej chwili.

Do tych wszystkich intensywnych przeżyć dodajmy uczycie, które spowoduje, że te Święta będą dla nas jeszcze bogatsze i radośniejsze. Poczucie, że daliśmy komuś szansę na zdobycie tego najcenniejszego zdrowia, którego niestety im zabrakło, że dołożyliśmy swoją małą cegiełkę dzięki której przyczyniliśmy się do budowy czegoś większego, czegoś co ma o wiele większe znaczenie niż dobra materialne. Że daliśmy im gwiazdkę z nieba, podtrzymaliśmy płonący w nich ogień nadziei i zachęciliśmy do dalszej walki o zdrowie dla ich dziecka.

Jakiś czas temu otrzymałam maila od rodziców niespełna 2-letniej Lilki. Dziewczynki, która pomimo tak młodego wieku przeszła bardzo dużo. Za dużo jak na tak małą bezbronną istotę. Proszę przeczytajcie.

Moja córka Liliana za 5 dni skończy 21 miesięcy. Gdy miała niecały rok po raz pierwszy trafiliśmy do zaufanego neurologa. Niepokoił nas fakt, że Liliana jeszcze nie siedzi, nie robi „papa”, jest bardzo cicha. Wcześniej swoje uwagi zgłaszaliśmy 3-krotnie trzem różnym lekarzom pediatrom, ale wszyscy twierdzili, że na wszystko przyjdzie czas i żeby się nie martwić. Tak więc od lekarza neurologa trafiliśmy od razu do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie celem dokładniejszego zbadania tematu.


(...) Rezonans wykazał, że u dziecka niemal rocznego mielina w mózgu jest nawinięta na poziomie 6-go miesiąca. Jest to tak zwana choroba demielinizacyjna.Po kolejnych wielu badaniach w marcu tego roku zapadła diagnoza – autoimmunologiczne zapalenie mózgu. Lila miała wtedy już rok i 4 miesiące. Nadal nie raczkowała, nie siedziała, miała problem z ruchem rąk, nie miała w nich kontroli, nie potrafiła złapać zabawki, miała problemy z jedzeniem, wypychała jedzenie językiem, co było spowodowane przez jej podwyższone napięcie w buzi. Nie gaworzyła. była bez energii do życia.(...) W miniony wtorek Lila miała zrobiony ponowny rezonans mózgu. Nie wykazał on żadnych zmian względem poprzedniego rezonansu, mielina nie nawinęła się nawet o miesiąc. Płacz i niedowierzanie. W tym momencie było już wiadomo, że diagnoza, która była postawiona z 95-98% prawdopodobieństwem nie sprawdziła się. Jeżeli byłaby prawidłowa to rezonans wyszedłby pozytywnie. Co na to lekarze? Nie wiedzą. Wszyscy neurolodzy z IMiD zebrali się w dniu wczorajszym, żeby omówić dokładnie rezonans wraz z radiologiem. Oni nie mają pojęcia, nie wiedzą gdzie szukać, czego szukać.(...) 

Bardzo liczymy na to, że gdzieś zagranicą znajdzie się jakiś ekspert, który powie w końcu dlaczego u mojego dziecka mielina w mózgu się nie rozwija od ponad roku i co zrobić, żeby to zmienić. Wiadome jest jedno – będzie to dużo kosztowało. Wiem, że właśnie w Bielefeld jest jakiś szanowany profesor, który mógłby się przyjrzeć naszemu problemowi. Dosłownie przed chwilą dostałem maila od bardzo szanowanego doktora z Barcelony, specjalisty od chorób autoimmunologicznych leczącego niestety tylko dorosłych, że pomocy powinniśmy szukać w Children’s Hospital of Philadelphia lub University of Pennsylvania. Cóż… nie znam jeszcze kosztów, ale z własnej kieszeni nas na pewno na to nie stać. Potrzebna nam pomoc dobrych ludzi. Zgłębiam jeszcze temat przeszczepu komórek macierzystych. Wiem, że eksperymentalne prace pod kątem remielinizacji są prowadzone w USA w Mayo Clinic, Rochester, Minnesota. Niestety póki nie ma diagnozy to nikt nie podejmie się takiego zabiegu. Dlatego tak kluczowe jest otrzymanie prawidłowej diagnozy.
 
Rehabilitacja pochłania część naszych środków, bo jeździmy na rehabilitację 4 razy w tygodniu. Jedna sesja 100 PLN. Wizyta u lekarza w poniedziałek 400 PLN, ortezy na nogi 1200 PLN, zastrzyki z botuliny w nogi będą kosztować 5000 PLN, ale tu część zrefunduje NFZ. Są to wydatki, z którymi jesteśmy w stanie sobie poradzić własnymi siłami. Nie damy jednak rady wyjechać za granicę w celu diagnostyki i leczenia bez Waszej pomocy.

Jeżeli ktokolwiek słyszał o jakimś specjaliście neurologu dziecięcym zagranicą to bardzo proszę również o informację.

Mama i Tata Lilki


Szczegółowe informacje o chorobie Lilki możecie znaleźć na stronie Fundacji Kawałek Nieba -> TUTAJ
na stronie poświęconej Lili i jej chorobie http://www.lilusia.pl/   lub na FB - >TUTAJ 


Pomóc Lilce można dokonując wpłaty na konto:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

Bank BZ WBK

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem:
“467 pomoc dla Liliany Leśniak”
wpłaty zagraniczne – foreign payments to help Liliana:
Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym “Kawałek Nieba”

PL31109028350000000121731374

swift code: WBKPPLPP
Bank Zachodni WBK
Title: „467 Help for Liliana Lesniak”
Address: Poznanska 14/8, 84-230 Rumia, Poland
Aby przekazać 1% podatku dla Lilki:
należy w formularzu PIT wpisać KRS 0000382243
oraz w rubryce ’Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%’ wpisać “467 pomoc dla Liliany Leśniak

 Statystki nie kłamią i pokazują, że odwiedzających mojego bloga jest kilka tysięcy dlatego liczę, że chociaż część z Was poświeci chwilę i przekaże chociaż niewielki grosz na ratowanie zdrowia tej cudownej dziewczynki.

Dobro wraca, a czasami ze zdwojoną mocą :)
Niech te Święta będą magiczne nie tylko dla nas ale i dla innych dzięki nam

Zobacz więcej >

Warmińsko Mazurskie Spotkanie Blogerów vol.6


Podziwiam tą kobietę, która będąc Mamą dwójki dzieci, kobietą aktywną zawodowo i osobą mając jedynie 24 h w ciągu doby potrafiła dodatkowo zorganizować spotkanie dla blogujących mam. Organizacja spotkania poszła tak sprawnie, że zabrakłoby dnia na wszystkie przewidziane atrakcje dlatego każda z uczestniczek była przygotowana na weekendowe Warmińsko Mazurskie Spotkanie Blogerów vol.6.  A to wszystko dzieło jednej osoby - Roksany, autorki bloga Dzwoneczkowa. Brawo Roksana :-)



Każdego dnia miałam okazję uczestniczyć w pogaduchach o tematykach bliskich memu sercu. Ale od początku - na pierwszy ogień poszła Sylwia, która opowiadała o zdjęciach i istocie ich podpisywania w celu dotarcia do jak najszerszego grona odbiorców. Natomiast Ania zawodowo zajmująca się fotografią poruszyła temat zdjęć wykonywanych stricte na Instagram przy użyciu naszych telefonów. Każda z nas miała okazję dowiedzieć się jakie błędy popełniłyśmy na naszych profilach, czego unikać, oraz w jakim kierunku powinnyśmy podążać. Trafne spostrzeżenia dające do myślenia oraz ukierunkowujące na kolejne działania.

Podczas spotkania odwiedziła nas Agnieszka aktywnie działająca w Fundacji Przyszłość Dla Dzieci. Fundacji pozyskującej środki na rehabilitacje, badania, zabiegi, leki, przejazdy, (...) dla dzieci chorych, którzy takiego wsparcia potrzebują. Fundacji, która pod swoimi skrzydłami skupia dzieci do 18 roku życia i której zakres działania jest tak obszerny, jak rozległe są potrzeby związane z chorobami dzieci. Dzięki sporemu zaangażowaniu firm wpierających WMSB podczas spotkania została przeprowadzona licytacja oferowanych produktów dzięki, której cała uzyskana kwota została przekazana na rzecz Fundacji Przyszłość Dla Dzieci.
 

Drugi dzień zaczął się bardzo aktywnie - Ania poprowadziła warsztaty fotografii wykonywanej telefonem. Warsztaty, które zaciekawiły i w całości wciągnęły chyba każdą uczestniczkę spotkania - nawet mnie pomimo, że Młody był ze mną i miał całkowicie odmienne zdanie w kwestii spędzenie tego czasu :) Kątem oka podglądałam poczynania innych uczestniczek, wytężałam słuch, aby jak najwięcej informacji do mnie dotarło :-) Efekty tych dwóch godzin są na prawdę imponujące i miło było je oglądać na Instagramie innych uczestniczek spotkania.

Ponadto były pogaduchy o kosmetykach i nowinkach kosmetycznych dzięki pani Anecie z firmy Golden Rose, o miodach dzięki firmie Miody Wileńskich oraz o świecach zapachowych pobudzających nasze zmysły dzięki Party Lite






Dziękuję Wam dziewczyny za ten miło spędzony czas i cieszę się, że mogłam uczestniczyć w WMSB vol. 6 


p.s. Zdjęcia wykonane przez Roksanę, Agnieszkę i mnie :-)

Pozdrawiam 
Karolina
Zobacz więcej >

I like Instagram


Przygodę z blogowanie zaczęłam około 3 lat temu. Były wzloty i upadki, chwile słabości i chęć rzucenia tego w diabły. Jednak nadal jestem i co jakiś czas nawet coś napiszę :-) Częstotliwość wpisów nie powala, a i mój ogólny postęp w temacie technicznych nowinek w świecie wirtualnym jest niemal zerowy :-) Nie mam konta ani na Twitterze, ani na Snapchie... i w najbliższej przeszłości za pewne mieć nie będę. Nie jestem aktywnym uczestnikiem Facebooka pomimo, że od kilku lat mam tam założone konto. Jedyny serwis, który odwiedzam regularnie to Instagram :-) 

Jakiś czas temu założyłam konto na Instagramie i dziś już jestem od niego uzależniona. Przyznaję bez bicia, że nie ma dnia, abym chociaż na chwilę tam nie zajrzała. Tak - to ja obcym ludziom zaglądam do talerza, do kuchni, a nawet do sypialni. Wszędzie tam, gdzie mnie wpuścicie jestem od razu :-) I patrzę, oglądam, wzdycham, daję serduszko i idę dalej. 

Gdybym nie była aktywna zawodowo podejrzewam, że mogłabym pół dnia spędzić na telefonie w celu obejrzenia wszystkich tych pięknych zdjęć jakie tam zamieszczacie. Każdego dnia zachwycam się jakimś pięknym ujęciem, często znajduję inspirację, którą realizuje w swoim domu.

Właśnie na Instgramie dostrzegłam jak wielu Polaków ma "dobre oko", jak pięknie potrafi złapać zwykłą codzienność i jak wiele radości jest na tych zdjęciach. 

Wiem, że Instagram na najbliższe miesiące będzie u mnie numerem jeden. Liczę, że coraz śmielej będę pokazywała tam swoją codzienność w niecodzienny sposób. Poniżej znajdziecie małą próbkę moich poczynań i mam nadzieje, że przypadną Wam one do gustu.

żródło


W moim odczuciu Instagram ma ogromną przewagę na Facebookiem tym, że zbędne są opisy, wystarczy odrobina serducha, dobry telefon i to unikalne spojrzenie na zwykłe rzeczy, które nas otaczają. Tam nie chodzi o to, żeby pokazać ludziom co mam, co dostałam, gdzie byłam.  Dla mnie Instagram to zbiór pojedynczych ujęć, które przemawiają same za siebie, które w piękny sposób pokazują naszą zwykłą codzienność. A im bardziej "niedopowiedziane" ujęcie tym lepiej.

Do dnia dzisiejszego jestem obserwatorem sporej ilości kont na Instagramie, które gdyby wrzucić do jednego worka nie byłoby szans na sprowadzenie ich do wspólnego mianownika :-) Każde inne a tak samo ciekawe. Jedne inspirują mnie w dziedzinie DIY, inne w gotowaniu czy pieczeniu, a jeszcze inne lubię za ciepło płynące z tych ujęć. 

Instagram to bardzo fajna aplikacja do której możesz dołączyć w każdym momencie. Aplikacja której obsługa jest o wiele łatwiejsza niż obsługa FB. Aplikacja która cieszy i oko i duszę :-)


Profil "the moments of life" na Instagramie znajdziecie TUTAJ-KLIK

A na nim migawki naszej codzienności. Co to jemy :-)
źródło
To co w życiu ważne :-)

źródło


I nasze zadupie, gdzie nawet koguta nie ma, a o poranku budzą nas konie :-)
źródło

Znacie ten serwis, a może ktoś z Was już korzysta z Instagramu ?

Pozdrawiam
Karolina

Zobacz więcej >
the moments of life © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka